Wyniki "wyborów" prezydenckich w Rosji. Są pierwsze informacje
Zorganizowane w Rosji "wybory" zakończyły się - według nieoficjalnych informacji - wygraną Władimira Putina. Według sondażowych wyników Putin zdobył prawie 88 proc. głosów (87,97 proc. głosów). Jak przekazał brytyjski "The Guardian",73,33 proc.
Czy Putin jest chory? 'Coś jest nie tak'. Radziwinowicz zdradza, gdzie szukać tropów
Rosjanie wybrali prezydenta.
Głosowanie w Rosji trwało od piątku 15 marca. - Nie wiem, kim Putin będzie po tych "wyborach", będzie przywódcą Rosji, ale nie będzie prezydentem wybranym w sposób demokratyczny - mówiła w TOK FM dr Agnieszka Bryc.
Ekspertka z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu podkreśliła, że głosowanie w Rosji nie spełniało wymogów demokratycznych wyborów. Dlatego - jak powiedziała gościni Anny Piekutowskiej - należałby to, co wydarzyło się w Rosji - nazywać plebiscytem, pseudowyborami.
Jak wyjaśniła Bryc, Zachód widzi, że nie mamy do czynienia z legalnymi wyborami - "z perspektywy prawa międzynarodowego". - Problem - z mojej perspektywy polega na tym, że my - Zachód wycofujemy uznanie dla wyników, które spłyną z terytoriów okupowanych. A w rzeczywistości te przesłanki dla uznania wyborów za demokratyczne powinny nas skłonić do odważniejszego zachowania. Czyli otwartego stwierdzenia, że wycofujemy nasze uznanie dla Władimira Putina, jako legalnie sprawującego władzę prezydenta Rosji. Bo jeżeli wygrał, to w niedemokratycznych wyborach, sam zorganizował wybory, które łamią prawo międzynarodowe. I po trzecie, podnoszą to eksperci zwłaszcza (państw) wschodniej flanki NATO i opozycja rosyjska, apelują o to, żeby Zachód uznał wybory za nielegalne i zerwał całkowicie kontakty z Moskwą - argumentowała.
Powinniśmy powiedzieć "sprawdzam", jeśli to ma być demokracja, to zachowujcie się w sposób demokratyczny. To byłby sygnał nie tylko dla rosyjskiej opozycji, ale i dla środowisk okołokremlowskich, że Putin zaczął być dla nich ciężarem - uważa naukowczyni z toruńskiego UMK. Jak dodał eksperta, Zachodu niestety nadal nie stać na taki gest. - Będziemy za to płacić. Za chwilę Kreml rzuci nam w twarz argumentem, że nawet jeżeli protestowaliśmy w stosunku do plebiscytu wyborczego na terytoriach okupowanych, to de facto nie podważyliśmy całości tych wyborów. Będziemy za zaniechania płacić - ostrzegła Bryc.
'Nie wiem, kim Putin będzie po tych wyborach'. 'Zachód zapłaci za zaniechania'
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>