,
Obserwuj
Świat

Nowa wojna w Europie? Wyjaśniamy, o co toczy się gra na Bałkanach. "Wsparcie Rosji na wielu polach"

3 min. czytania
29.04.2024 16:10
"W ciągu godziny w Bośni i Hercegowinie wybuchnie wojna" - alarmują w poniedziałek nagłówki portali. Czy faktycznie na Bałkanach dojdzie do kolejnej wojny? - Ryzyka destabilizacji nie da się wykluczyć, to jednak są pewne bezpieczniki, które powinny w tej kwestii reagować - oceniła w TOK FM dr Anna Jagiełło-Szostka.
|
|
fot. Milorad Dodik na platformie X

"Jeśli przywódcy Republiki Serbskiej - większościowo serbskiej części Bośni i Hercegowiny - ogłoszą secesję, w ciągu godziny wybuchnie w kraju wojna" - ostrzega niemiecki dziennik "Die Welt". Gazeta przypomina ostatnie groźby secesji spowodowane dyskusją wokół rezolucji ONZ ws. ludobójstwa w Srebrenicy, która miałaby m.in. ustanowić 11 lipca - rocznicę wydarzeń we wschodniej BiH - Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ludobójstwie.

Prezydent Serbii Aleksandar Vuczić ostrzegł, że przegłosowanie rezolucji może w przyszłości doprowadzić do roszczeń o reparacje wojenne względem Belgradu i likwidacji Republiki Serbskiej (RS) - części BiH uznanej porozumieniem pokojowym w Dayton. W skład Republiki Serbskiej weszły m.in. tereny, na których dokonano ludobójstwa i czystek etnicznych.

Prezydent RS Milorad Dodik ogłosił, że "władze regionu wykazują się już determinacją we wdrażaniu działań mających doprowadzić do niepodległości" zamieszkiwanej w większości przez Serbów części BiH. Dodik zaprzeczył przy tym, że w okolicach Srebrenicy doszło do ludobójstwa. "Die Welt" przypomina, że Dodik może liczyć na wsparcie prezydenta Rosji Władimira Putina oraz prezydenta Serbii. Wiceprezydent RS Ćamil Duraković ostrzega, że "jeśli Dodik ogłosi secesję, w ciągu godziny w BiH wybuchnie wojna". "BiH jest najbardziej niestabilnym i narażonym krajem w regionie, a obecnie mierzymy się z najpoważniejszą sytuacją od rozpadu Jugosławii. Każdy konflikt może tu doprowadzić do powrotu do lat 90." - zauważa dziennik.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Jak mówiła w TOK FM dr Anna Jagiełło-Szostka, prezydent Republiki Serbskiej dość instrumentalnie traktuje kwestię secesji tego regionu od Bośni i Hercegowiny. - Ta narracja będzie kontynuowana, żeby wywołać wzburzenie i prowadzić politykę, która ma na celu wprowadzenie w konfliktową atmosferę w Bośni. Jednocześnie Srebrenica rezonuje na odpowiedzialności całego narodu serbskiego. Politycy związani z tym krajem nie chcą, żeby Serbowie byli postrzegani jako ludobójczy naród - oceniła ekspertka z Instytutu Studiów Międzynarodowych i Bezpieczeństwa Uniwersytetu Wrocławskiego. 

Tym bardziej, że Dodik wraca do tych pogróżek w sytuacjach, które mogą być dla niego korzystne politycznie. - To granie na utrzymanie swojego elektoratu i destabilizowanie instytucji państwowych w BiH. Zresztą sam Dodik jest pod sankcjami ze strony USA i Wielkiej Brytanii. Do tego zewnętrznie gra na dzielenie - i tak silnie podzielonej - Bośni - wskazała gościni Anny Piekutowskiej. 

Wojna na Bałkanach? "Zachód nie dopuści"

Jednocześnie nie można zapomnieć o tym, że Dodik znajduje wśród swoich sojuszników Władimira Putina. - Wsparcie Rosji jest widoczne na wielu polach. Kreml też bierze udział w negacji Srebrenicy jako ludobójstwa, wspiera politykę Dodika. Rosja popiera też likwidację wysokiego przedstawiciela ONZ w Bośni i Hercegowinie - wyjaśniła dr Anna Jagiełło-Szostka. 

Ekspertka uspokajała, że choć ryzyka destabilizacji nie da się wykluczyć, to jednak są pewne bezpieczniki, które powinny w tej kwestii reagować. - Szeroko pojęty Zachód - USA, UE, Niemcy - nie będą chciały dopuścić do secesji Republiki Serbskiej. Bośnia i Hercegowina w 2022 roku uzyskała status kandydata do UE, a potem rozpoczęła negocjacje ze wspólnotą - podsumowała ekspertka. 

W lipcu 1995 roku w okolicach Srebrenicy - będącej do momentu przejęcia przez Serbów tzw. strefą bezpieczeństwa pod nadzorem ONZ - zamordowano ponad 8 tys. mężczyzn i chłopców, zamieszkujących kraj bośniackich muzułmanów. Nadal poszukuje się szczątków około tysiąca ofiar.