,
Obserwuj
Świat

Kiedy poznamy prezydenta/kę USA? Konstytucja wyznacza datę

tokfm.pl/pap
3 min. czytania
01.11.2024 17:51
Wyborczy wtorek 5 listopada zakończy trwające od tygodni głosowanie w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Ale to nie koniec, jeśli chodzi o procedurę wyboru nowego prezydenta. Zgodnie z nią urząd zostanie objęty 20 stycznia przyszłego roku.
|
|
fot. JIM WATSON / JIM WATSON/AFP/East News

5 listopada, gdy zamkną się ostatnie lokale wyborcze na Zachodnim Wybrzeżu i Alasce, nadejdzie koniec wyborczego maratonu i jednocześnie początek kolejnego długiego procesu. Rozpocznie się liczenie głosów, rozstrzyganie prawdopodobnych sporów, zatwierdzanie wyników i głosowanie w Kolegium Elektorów. Całość sfinalizuje formalne zatwierdzenie zwycięzcy przez Kongres i inauguracja nowego prezydenta.

Najpierw trzeba policzyć

Liczenie głosów, podobnie jak cztery lata temu, w niektórych stanach może potrwać nawet kilka dni. Tradycyjnie wśród tych najwolniej liczących stanów są te największe - Kalifornia i Nowy Jork - ale też prawdopodobnie najważniejszy dla wyniku wyborów - stan Pensylwania.

Teoretycznie możliwe jest, że zwycięzca zostanie ogłoszony przez media i ośrodki badawcze jeszcze w noc wyborczą. Sondaże sugerują jednak, że różnice między wynikami kandydatów będą minimalne i zwycięzcę poznamy - tak jak w 2020 r. - dopiero w kolejnych dniach.

Niewiele czasu na protesty

Po zamknięciu urn wyborczych ruszy precyzyjnie zapisany w prawie harmonogram dalszych formalnych kroków. Na kontestowanie wyników wyborów w sądach, powtórne przeliczanie głosów oraz rozstrzygnięcie sporów jest stosunkowo niewiele czasu. Do 11 grudnia władze stanów muszą wskazać zestaw elektorów, który będzie ich reprezentował w głosowaniu Kolegium Elektorów. Kolegium formalnie wybierze prezydenta. Głosy elektorskie mają odzwierciedlać, kto wygrał w danym stanie.

Elektorzy zbiorą się w stolicach swoich stanów 17 grudnia, by formalnie oddać głos na kandydatów na prezydenta i wiceprezydenta oraz wysłać je do przewodniczącej Senatu (rolę tę pełni wiceprezydentka Kamala Harris) oraz Archiwistki Stanów Zjednoczonych. Głosy wysłane w sześciu egzemplarzach muszą dotrzeć tam do 25 grudnia, a następnie Archiwistka musi wysłać je do Kongresu USA do 3 stycznia. W tym dniu nastąpi inauguracji nowego parlamentu. Trzy dni później nastąpi ostatni krok formalny - posiedzenie połączonych izb Kongresu, podczas którego formalnie policzone zostaną głosy elektorskie i zatwierdzony ich wynik.

Stany Zjednoczone czeka wojna domowa? 'Uderzające' dane [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Zwykła formalność?

Choć posiedzenie Kongresu 6 stycznia jest zwykle formalnością, to warto przypomnieć, że cztery lata temu odbyło się ono w atmosferze wielkich kontrowersji. Ówczesny prezydent Donald Trump, ubiegający się w tym roku o reelekcję, naciskał wówczas na wiceprezydenta Mike'a Pence'a, by odmówił certyfikacji wyniku, a procedura została przerwana przez szturm zwolenników Trumpa na Kapitol.

Choć tym razem w roli Pence'a będzie Kamala Harris, a Kongres wprowadził do prawa wyborczego poprawki utrudniające kontestowanie wyniku, to według portalu Politico nie można wykluczyć ponownych zawirowań. Należy bowiem pamiętać, że 5 listopada Amerykanie będą wybierać nie tylko prezydenta, ale też wszystkich 435 członków Izby Reprezentantów i jedną trzecią składu Senatu.

Możliwe scenariusze

Jeśli Partia Republikańska utrzyma kontrolę nad Izbą Reprezentantów i zdobędzie większość w Senacie - a oba te scenariusze są prawdopodobne - będzie mogła formalnie zakwestionować ewentualne zwycięstwo Harris. A wtedy wyboru prezydenta dokona Izba Reprezentantów.

Wszelkie kontrowersje będą musiały jednak zostać rozstrzygnięte w ciągu dwóch tygodni, bo niezależnie od ostatecznego zwycięzcy konstytucja USA wyznacza zakończenie kadencji ustępującego prezydenta i rozpoczęcie nowego na 20 stycznia.

Posłuchaj podcastu!

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>