Facebook po nowemu. "To jeden wielki ukłon w stronę Donalda Trumpa"
Koncern Meta, do którego należy m.in. Facebook, pozbędzie się fact-checkerów, a większą rolę w moderacji serwisów będą mieli użytkownicy, tak jak na portalu X - poinformował we wtorek Mark Zuckerberg, właściciel firmy. Zmiany ogłosił w filmie opublikowanym na stronie Meta. Fact-checkerów zastąpi funkcja "Community notes" - podobna do tej stosowanej na portalu X.
Czym są "Community notes"?
"Community notes" (czyli "uwagi społeczności") to funkcja, która pozwala użytkownikom dodawać kontekst do postów i prostować nieprawdziwe informacje.
Zuckerberg tłumaczył swoją decyzję rosnącym sprzeciwem społecznym wobec cenzury w internecie, o czym - według właściciela Mety - świadczy m.in. wynik wyborów w USA. - Zbudowaliśmy skomplikowany system moderacji treści, ale problem z nim jest taki, że prowadzi on do błędów. Nawet jeżeli przez przypadek ocenzurujemy 1 proc. postów, to już dotyka to 1 mln osób. (...) Niedawne wybory wskazują na potrzebę nadania priorytetu wolności słowa - ocenił właściciel Mety.
Na razie zmiany będą obowiązywać jedynie w USA. Koncern Meta jest właścicielem m.in. Facebooka, Instagrama, Threads i WhatsAppa.
Zmiany na Facebooku. Ukłon w stronę Donalda Trumpa?
- Całą tę zapowiedź Marka Zuckerberga należy interpretować jako jeden wielki ukłon w stronę nadchodzącej administracji, czyli prezydenta-elekta Donalda Trumpa, który za chwilę rozpocznie urzędowanie w Białym Domu - powiedziała w programie "TOK60" Joanna Sosnowska, dziennikarka technologiczna "Gazety Wyborczej", współtwóczyni podkastu "Techstorie" w TOK FM.
Podkreśliła, że Zuckerberg w swoim nagraniu wielokrotnie powołuje się na Trumpa i na Elona Muska (właściciela X). - Znamienny jest też termin poinformowania o tych zmianach. Cztery lata temu miał miejsce atak na Kapitol. Być może to jest zbieżność dat, ale jednak po tamtym ataku widać było, jak bardzo potrzebna jest funkcja fact-checkerów, czyli osób, które są niezależne, specjalizują się w rozpoznawaniu dezinformacji i którym można byłoby powierzyć tak ważne zadane, jak utrzymywanie mediów społecznościowych w jako takiej higienie - komentowała Sosnowska.
Podkreśliła, że Zuckerberg w swoim nagraniu wielokrotnie powołuje się na Trumpa i na Elona Muska (właściciela X). - Znamienny jest też termin poinformowania o tych zmianach. Cztery lata temu miał miejsce atak na Kapitol. Być może to jest zbieżność dat, ale jednak po tamtym ataku widać było, jak bardzo potrzebna jest funkcja fact-checkerów, czyli osób, które są niezależne, specjalizują się w rozpoznawaniu dezinformacji i którym można byłoby powierzyć tak ważne zadane, jak utrzymywanie mediów społecznościowych w jako takiej higienie - komentowała Sosnowska.
- Całą tę zapowiedź Marka Zuckerberga należy interpretować jako jeden wielki ukłon w stronę nadchodzącej administracji, czyli prezydenta-elekta Donalda Trumpa, który za chwilę rozpocznie urzędowanie w Białym Domu - powiedziała w programie "TOK60" Joanna Sosnowska, dziennikarka technologiczna "Gazety Wyborczej", współtwóczyni podkastu "Techstorie" w TOK FM.
Zuckerberg tłumaczył swoją decyzję rosnącym sprzeciwem społecznym wobec cenzury w internecie, o czym - według właściciela Mety - świadczy m.in. wynik wyborów w USA. - Zbudowaliśmy skomplikowany system moderacji treści, ale problem z nim jest taki, że prowadzi on do błędów. Nawet jeżeli przez przypadek ocenzurujemy 1 proc. postów, to już dotyka to 1 mln osób. (...) Niedawne wybory wskazują na potrzebę nadania priorytetu wolności słowa - ocenił właściciel Mety.
- Całą tę zapowiedź Marka Zuckerberga należy interpretować jako jeden wielki ukłon w stronę nadchodzącej administracji, czyli prezydenta-elekta Donalda Trumpa, który za chwilę rozpocznie urzędowanie w Białym Domu.
- Całą tę zapowiedź Marka Zuckerberga należy interpretować jako jeden wielki ukłon w stronę nadchodzącej administracji.
- Całą tę zapowiedź Marka Zuckerberga należy interpretować jako jeden wielki ukłon.
Zmiany na Facebooku. Czy model oparty na "Community notes" działa?
Dopytywana, czy "Community notes" działa, dziennikarka wskazała, że szukała badań na ten temat i znalazła informację, iż ten model weryfikacji treści cieszy się zaufaniem społeczności, nawet bardziej niż model oparty na profesjonalistach. - Ale okazuje się, że przez "Community notes" przemyka dużo więcej fałszywych treści - podkreśliła.
Sosnowska zaznaczyła, że znalazła badania dotyczące Europy (i portalu X) i ta weryfikacja wypadała różnie w różnych krajach Unii Europejskiej. Najwięcej fałszywych informacji udało się wychwycić w Danii, a na szarym końcu tego zestawienia były Węgry. Polska, jak wskazała dziennikarka, znalazła się gdzieś w połowie stawki.
Zuckerberg o wolności wypowiedzi. O co chodzi?
Zuckerberg - informując o nadchodzących zmianach - powiedział: "Wrócimy do naszych korzeni i skupimy się na ograniczaniu błędów, upraszczaniu zasad i przywracaniu wolności słowa na naszych platformach". Rozmówczyni Adama Ozgi - pytana o te słowa - wskazała, że z racji tego, iż zmiany ruszają w USA, to "prawdopodobnie zostaną poluzowane zasady dotyczące wypowiadania się o imigracji, ale także o społeczności LGBT".
- Zmiana wprowadzona przez Zuckerberga oznacza, że w serwisie będzie dużo więcej treści, które do tej pory były automatycznie usuwane. Można to porównać do sieci rybackiej, która miała bardzo małe oczka i w te oczka wpadały treści zakazane, ale także treści, które algorytm błędnie uznał za naruszające regulamin (?). Teraz te oczka się powiększą i to oznacza, że będzie mniej przypadkowych blokad, ale będzie też dużo więcej treści, które powinny być usunięte, a nie będą - podsumowała dziennikarka technologiczna "Gazety Wyborczej", współtwóczyni podkastu "Techstorie" w TOK FM.
Słuchaj najnowszego odcinka "Techstorii":
Słuchaj najnowszego odcinka "Techstorii":