"Aż bolało". Co zdradziła mowa ciała Donalda Trumpa?
- Donald Trump został zaprzysiężony na 47. prezydenta Stanów Zjednoczonych podczas ceremonii w Kapitolu.
- Bezpośrednio po zaprzysiężeniu wygłosił przemówienie, podczas którego zapowiedział, że 'rozpoczyna się złoty wiek Ameryki'. - Od dziś znów będziemy respektowani przez cały świat i nie damy się dalej wykorzystywać - zapewnił.
- Zdaniem Maurycego Seweryna mowa ciała Donalda Trumpa zdradzała z jednej strony silny stres, z drugiej pewność siebie.
- - Chce być twardzielem i tak siebie też postrzega. Twardy facet, twardy prezydent. Przy czym był jeden element ocieplający ten wizerunek - zastrzegł trener wystąpień publicznych i ekspert od mowy ciała.
- Ocenił też mowę ciała Joego Bidena i Kamali Harris.
Donald Trump został w poniedziałek zaprzysiężony na 47. prezydenta Stanów Zjednoczonych podczas ceremonii na Kapitolu. Złożenie przysięgi formalnie rozpoczyna jego prezydenturę. - Dziś rozpoczyna się złoty wiek Ameryki, od dziś znów będziemy respektowani przez cały świat i nie damy się dalej wykorzystywać - zapowiedział Donald Trump podczas przemówienia inaugurującego jego prezydenturę.
Jak zwrócił uwagę w rozmowie z tokfm.pl Maurycy Seweryn, mowa ciała Donalda Trumpa zdradzała z jednej strony silny stres, z drugiej pewność siebie. - Pierwszym elementem, który pojawił się u Donalda Trumpa podczas przemówienia, było dotknięcie mikrofonu. To atawistyczne zachowanie, które potem było tylko potęgowane np. przez unoszenie ramion czy niemal stałe podpieranie mównicy. Aż bolało, tak wyginał palce, kiedy obracał się do telepromptera. To jednoznaczny wyraz stresu, podobnie zresztą jak np. mocno ograniczona gestykulacja - wyliczył trener wystąpień publicznych i ekspert od mowy ciała, autor książki 'Mowa ciała mówcy'.
Podkreślił przy tym, że nawet tak doświadczony polityk jak Donald Trump, ponownie prezydent Stanów Zjednoczonych, odczuwa stres przy okazji wyjątkowo ważnych wystąpień publicznych. - Poza tym stanął bardzo wąsko, co także jest sygnałem stresu, bo ludzie najsłabiej kontrolują nogi - dopowiedział.
"Twardy facet, twardy prezydent"
Rozmówca tokfm.pl zwrócił też uwagę, że podczas przemówienia prezydent Stanów Zjednoczonych mrużył oczy - to efekt czytania ze zbyt daleko ustawionego prometera, głównie ze względów bezpieczeństwa. - Pojawiała się jednak też wtedy rysa pomiędzy brwiami, którą odbieramy jako negatywne nastawienie. Złość. Marszczeni brwi - wskazał.
Kiedy z kolei Trump przestawał mówić, to zaciskał usta. - To sygnał oznaczający, że jest zawziętym człowiekiem - dodał, podkreślając, że prezydent USA w ogóle się nie uśmiechał. Jeśli już, to lewą stroną ust, co jest z kolei sygnałem ukrywania silnych emocji.
- Chce być twardzielem i tak siebie też postrzega. Twardy facet, twardy prezydent. Temu zresztą służyło też tzw. bitch face bezpośrednio przed zabraniem głosu. Uniesiona głowa, rzadkie spojrzenia na ludzi, a także ukrywanie wzroku. Przy czym był jeden element ocieplający ten wizerunek - kiedy zgromadzeni bili brawa, ten dwukrotnie obrócił się do swojej rodziny - zastrzegł Maurycy Seweryn.
Mowa ciała Trumpa. "Cedzenie słów" i zaciśnięta pięść
A co zasługuje na plus w wystąpieniu prezydenta USA? Zdaniem Maurycego Seweryna mówienie w tempie ok. 100 słów na minutę, wolne przekazywanie treści, "cedzenie słów". Przez to, jak zapewnił, Trump nadał swojej wypowiedzi znaczenie, sprawił, że jego przekaz był odbierany jako ważny. - Większość osób, które występują publicznie, mówi w tempie ok. 125 słów na minutę - zastrzegł ekspert od mowy ciała.
Dodał, że sprawiło to też, że wystąpienie jawiło się jako stabilne, dobrze przygotowane. W jego ocenie efekt ten potęgowały: intonacja w punkt i podnoszenie brwi - ono także było elementem podkreślania wagi słów.
Dopytywany o pochylanie głowy raz w lewą, raz w prawą stronę, ekspert odpowiedział krótko. - To stały element jego zachowania. W tym przypadku nie służy łagodzeniu wizerunku. Równie zresztą typowy jak przesunięcie palcem wskazującym po wszystkich na koniec przemówienia i gest zaciśniętej dłoni. Siła, zwycięstwo, typowo mocno amerykański gest, dosyć często zresztą przez Trumpa stosowany w czasie kampanii wyborczej - przypomniał.
Biden pewny siebie, a Harris szydząca
- A co zdradzała mowa ciała Kamali Harris i Joego Bidena? - dopytuję.
- Byli jednymi z nielicznych, którzy nie bili brawa. Przy czym Biden, opierając ręce na fotelu, prezentował pewność siebie, a Harris, która przejęła pozycję typową dla kobiet - założenie nogi na nogę - dała wyraz elegancji, spokoju, opanowania - odpowiedział.
Zastrzegł jednak od razu, że skrzyżowanie rąk w nadgarstkach w połączeniu ze skrzyżowanymi nogami podkreśliło z kolei mocne niezadowolenie Harris, mimo że uśmiechała się ona przez cały czas. - Tylko że ten uśmiech był szydzący. A najmocniejszy stał się, kiedy Trump mówił, że to Chińczycy zarządzają Kanałem Panamskim i trzeba ich tej możliwości pozbawić. Z jednej strony więc także gest zamknięcia, blokady, z drugiej - kontroli negatywnych emocji - podsumował w rozmowie z tokfm.pl.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >