Mieszkanie w Barcelonie. Tylko jedna rzecz jest "rewelacyjna"
- Rozmówczyni Cezarego Łasiczki Dorota Sakwerda mieszka w Katalonii;
- Na ulicach, jak mówi, słyszy dwa języki: hiszpański i kataloński;
- Podkreśla, że Hiszpanie bardzo cenią relacje towarzyskie, mają dużo znajomych;
- Polka mieszkająca w Barcelonie do minusów życia w Hiszpanii zalicza m.in. złą jakość wody w kranie, wysokie ceny nieruchomości i np. niski poziom płac. 'Rewelacyjna' - w jej odczuciu - jest z kolei ochrona zdrowia.
Socjalistyczny rząd Pedro Sancheza - po intensywnych negocjacjach - pod koniec stycznia doszedł do porozumienia z katalońskimi separatystami. Pozwoliło to przełamać impas legislacyjny i przyjąć pakiet rozwiązań problemów socjalnych. Ten obejmuje łącznie 29 środków, w tym m.in.: rewaloryzację emerytur, dopłaty do transportu publicznego czy pomoc w związku z tragicznymi powodziami, które miały miejsce w Walencji pod koniec października.
Jak mówiła w podkaście "Poza Polską" Dorota Sakwerda - Polka mieszkająca w Katalonii - nastroje powoli się uspokajają, ale nastawienie: "Barcelona kontra reszta Hiszpanii" nadal jest widoczne w codziennym życiu.
- I tak na przykład w całej Katalonii nie ma ani jednej państwowej szkoły, w której dzieci mogą się uczyć wyłącznie po hiszpańsku. Nauczanie odbywa się po katalońsku. Dlatego, jak czasami znajomi pytają: "A jak twoje maluchy, czy już się nauczyły hiszpańskiego?", to odpowiadam: "Hiszpański idzie im jako tako, najważniejszy jest kataloński" - opowiadała rozmówczyni Cezarego Łasiczki.
Jak dodała, są szkoły, w których hiszpańskiego jest tyle samo co katalońskiego i angielskiego. Najlepiej pójść na dni otwarte danej placówki i dowiedzieć się, jakie przedmioty są prowadzone po hiszpańsku, a jakie po katalońsku. - I często wychodzi na to, że na przykład matematyka i przyroda są po katalońsku, a WF i plastyka po hiszpańsku - wskazała Sakwerda. Na ulicach Barcelony, jak mówiła, słyszy się oba języki.
"Dużo pracują, mało śpią"
W ocenie rozmówczyni Cezarego Łasiczki tym, co najbardziej wyróżnia Hiszpanów, jest ich styl życia. - Statystycznie Hiszpanie to naród, który średnio śpi najmniej w Europie. Spotkałam tutaj wielu ludzi, którzy mają bardzo aktywne życie społeczne. Nie tylko pracę, rodzinę, ale również mnóstwo znajomych. Są spotkania, dobre jedzenie i imprezy - wyliczała. Równocześnie wskazała, że Hiszpanie to naród, który bardzo ciężko pracuje. - Po prostu dużo pracują, mało śpią, dużo żyją - podkreśliła.
Jeśli chodzi o relacje towarzyskie, Sakwerda nadmieniła, że "znajomi są w Hiszpanii praktycznie jak rodzina". Wiele tych relacji to znajomości szkolne. - A to dlatego, że dużo osób zaczyna szkoły już w wieku trzech lat. Poza tym duży jest odsetek tych, którzy chodzą do tej samej placówki do 18. roku życia. Znajomi stają się więc bliskim gronem - opowiadała.
"Woda jak środek dezynfekujący"
Minusy życia w Barcelonie? Jak wskazała Dorota Sakwerda to m.in. fakt, że woda z kranu smakuje jak środek dezynfekujący ("można ją łatwo przefiltrować i jest wtedy jak najbardziej zdatna i bezpieczna do picia"). - O tym, że faktycznie woda w Barcelonie nie jest dobrej jakości, wiedzą wszyscy posiadacze i posiadaczki długich włosów. Zresztą niektórzy imigranci też narzekają, że pogorszyły się ich problemy skórne - opisywała. Jak od razu dodała, dużo większym problemem jest to, że wody często brakuje - chociażby z powodu suszy.
W jej ocenie do głównych minusów życia w Hiszpanii zaliczają się też: wysokie ceny nieruchomości, niski poziom płac w niektórych sektorach (np. w szkołach i budżetówce), a także wysokie bezrobocie - zwłaszcza wśród młodych ludzi, którzy są dość dobrze wykształceni.
"Hiszpania lata świetlne przed Polską"
Prowadzący podcast Cezary Łasiczka pytał też o hiszpańską biurokrację. Jego rozmówczyni wskazała, że Polacy nie mają czego zazdrościć w tym aspekcie Hiszpanom. - Systemy informatyczne są przestarzałe, niedostosowane do potrzeb współczesnych użytkowników. Wiele czynności administracyjnych wymaga pomocy prawnika, księgowego lub innego pośrednika. To ciężki temat i wydaje mi się, że to największa wada życia tutaj - przyznała.
Zdaniem Doroty Sakwerdy na plus wypada z kolei ochrona zdrowia. - Jest rewelacyjna, dużo opcji - zarówno publicznych, jak i prywatnych - powiedziała . Zapewniała przy tym, że po części przekłada się to na statystycznie najdłuższą długość życia w Europie.
- Kontakt ze specjalistą jest super, nie trzeba pośrednictwa lekarza rodzinnego, co np. czasami hamowało albo spowalniało znalezienie pomocy - dopowiadała, podkreślając, że nie ma też żadnego problemu, żeby iść do lekarza w czasie pracy. - To jak najbardziej normalne - wskazała rozmówczyni Cezarego Łasiczki.
Słuchaj całej rozmowy!