,
Obserwuj
Świat

"Zełenski sprzedawał powietrze". Co po fiasku rozmów z Trumpem?" Kop, który pchnął Europę do przodu"

3 min. czytania
03.03.2025 18:18
- Najbardziej zabawne teorie spiskowe mówią, że to specjalnie rozegrany teatrzyk ustalony przez administrację Trumpa i Zełenskiego - tak Artur Żak z platformy "Czarne Niebo" skomentował w TOK FM awanturę w Białym Domu. Zapewnił jednak, że przyniosła ona jednak pozytywne efekty.
|
|
fot. JUSTIN TALLIS / JUSTIN TALLIS/AFP/East News

 

  • Do bardzo ostrej wymiany zdań doszło między Wołodymyrem Zełenskim a Donaldem Trumpem i J.D. Vance'm w Białym Domu;
  • W ocenie Artura Żaka, skutkiem awantury w Gabinecie Owalnym jest teraz efekt flagi w Ukrainie i wzrost entuzjazmu wokół Wołodymyra Zełenskiego;
  • "To był kolejny kop, który w jakiś sposób popchnął Europę do przodu" - podkreślił też w TOK FM ekspert platformy Czarne Niebo.

 

Dlaczego to ważne? Konflikt między prezydentami USA i Ukrainy, Donaldem Trumpem i Wołodymyrem Zełenskim, zmusił europejskich liderów do aktywniejszej pomocy Ukrainie i do tego, by była pośrednikiem między Waszyngtonem i Kijowem - oceniła w poniedziałek niezależna rosyjska "Nowaja Gazieta. Jewropa". Portal zaznaczył, że w ostatnim czasie kraje europejskie przeprowadziły kilka szczytów związanych z "kryzysem partnerstwa transatlantyckiego i gotowością USA do obniżenia nacisków na Rosję".

- Skutkiem awantury w Gabinecie Owalnym jest także efekt flagi w Ukrainie i wzrost entuzjazmu wokół Wołodymyra Zełenskiego. Ukraińcy się jednoczą, także ci, o których kilka tygodni, a nawet kilka dni temu byśmy nie pomyśleli, że mogą stanąć po stronie prezydenta Ukrainy - skomentował w TOK FM Artur Żak z platformy Czarne Niebo.

Ocenił jednocześnie że Wołodymyr Zełenski podczas rozmowy z Donaldem Trumpem, powinien się jednak zachować "bardziej dyplomatycznie" i przenieść tego typu dyskusje poza kamery. Tym bardziej, jak dodał, że docelowa umowa ramowa była kolejną wersją dokumentu, a w rzeczywistości "kartą drogową do dalszych negocjacji". - Zełenski sprzedawał powietrze - podkreślił w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.

Inna rzecz, dodał, że obu stronom zależało na podpisaniu dokumentu. Zełenskiemu, jak mówił, chodziło o to, by pokazać w Europie i przede wszystkim Rosji, że Stany Zjednoczone - mimo zmiany administracji - nadal wspierają Ukrainę, a Trumpowi - by pokazać obywatelom, że "potencjalny zwrot wydanych pieniędzy kiedykolwiek nastąpi".

"Kop, który popchnął Europę do przodu"

Co będzie dalej? W ocenie gościa TOK FM, spór między Trumpem i Zełenskim zmusił też europejskich liderów do aktywniejszej pomocy dla Ukrainy - nie tylko w słowach, ale też w czynach. - To był kolejny kop, który w jakiś sposób popchnął Europę do przodu. I tak np. szczyt londyński dał plan ramowy, który mówi o zawieszeniu broni na miesiąc na morzu i w powietrzu oraz moratorium na atakowanie ośrodków energetycznych - wyliczył Artur Żak.

Wskazał przy tym, że nadal jednak kilka kwestii pozostaje otwartych, w tym np. to, czy Stany Zjednoczone są jeszcze zainteresowane negocjacjami pokojowymi i czy de facto Donald Trump ma wpływ na Federację Rosyjską. To o tyle istotne, podkreślił, że administracja ukraińska wielokrotnie powtarzała, że Europa nie jest w stanie sama zapewnić sobie nawet własnego bezpieczeństwa.

- To dlaczego w momencie, kiedy sama administracja ukraińska to mówi, to Zełenski, kiedy już siedzi przed Trumpem, zaczyna z nim wchodzić w idiotyczną polemikę dotyczącą znaczenia wsparcia Europy? - dopytywał prowadzący.

- Każdy, kto postawi jakąkolwiek tezę, będzie wprowadzał słuchaczy w błąd, bo to, co się dzieje jest po prostu absurdalne. Najbardziej zabawne teorie spiskowe mówią, że to specjalnie rozegrany teatrzyk ustalony przez administrację Donalda Trumpa i Zełenskiego - odpowiedział Artur Żak. Podkreślił jednak od razu, że to jednak "totalny surrealizm".

Inna rzecz, jak wskazał, że cały czas pomija się kwestię rosyjską - tak, jakby to jedynie od Stanów Zjednoczonych i Europy zależało zakończenie wojny. Tymczasem, jak podkreślił, jedyne państwo, od którego wszystko zależy, to Federacja Rosyjska, która pokojem nie jest jednak zainteresowana. - Z jednej prostej przyczyny - dla reżimu Putina jest to po prostu niewygodne. A to, że Stany Zjednoczone porzuciły jednak chęć odgrywania roli szeryfa i hegemona światowego też nie powinno nas dziwić. Niestety czasami zaklinamy rzeczywistość - skwitował w TOK FM.