,
Obserwuj
Świat

Europa ma haka na Trumpa? "Instrument w postaci przykręcania śruby"

3 min. czytania
04.03.2025 22:09
- Zaangażowanie amerykańskiej gospodarki w Europie jest dużo większe, niż to wynika tylko z wymiany handlowej, bo obecność amerykańskich firm, szczególnie IT, na rynku europejskim jest bardzo duża - wskazywał w TOK FM prof. Jacek Tomkiewicz. I dodał, że jest istrument, po który UE może sięgnąć w razie nałożenia przez Trumpa ceł.
|
|
fot. JOHANNA GERON / JOHANNA GERON/AFP/East News
  • Czym może grozić Europie ewentualne nałożenie na nią ceł przez Stany Zjednoczone? Prof. Jacek Tomkiewicz wyjaśniał w TOK FM, że odczulibyśmy to przede wszystkim poprzez spowolnienie gospodarcze;
  • Najwięcej powodów do obaw mają niemieckie firmy, bo to na ich produkcji opiera się nadwyżka eksportowa UE;
  • Rozmówca Adama Ozgi wskazał też narzędzie, po które w ramach nacisku może sięgnąć Europa - to "przykręcanie śruby" amerykańskim big techom.

Stany Zjednoczone wprowadziły 25-proc. cła na towary importowane z Kanady i Meksyku. Oba kraje sygnalizują, że spodziewać się należy z ich strony działań odwetowych. Premier Kanady Justin Trudeau powiedział wprost, że USA wypowiedziały jego krajowi wojnę handlową.

Czy Trump nałoży cła na Unię Europejską?

Jednak Donald Trump nie tak dawno groził obłożeniem 25-proc. cłami również importu z krajów Unii Europejskiej, o której powiedział, że powstała, by "wyrolować Stany Zjednoczone".

Kanadyjska Izba Handlowa szacuje, że prawie połowa dużych miast tego kraju odczuje negatywne skutki amerykańskich ceł. Eksperci i analitycy mówią wprost, że będzie drożej, a to zapewne pociągnie wzrost inflacji.

Dlaczego Trump nakłada cła na Kanadę? 'Ma dwa cele, ale to tak nie działa'

Co grozi Europie, gdyby Donald Trump rzeczywiście obłożył cłami towary ze Starego Kontynentu? - Tu jest do stracenia przede wszystkim eksport ze strony niemieckiej gospodarki, który jest siłą napędową w strefie euro. Praktycznie cała nadwyżka eksportowa strefy euro wynika z eksportu Niemiec. Także to niemieckie firmy przede wszystkim mają się czego obawiać - wyjaśniał w audycji "TOK360" prof. Jacek Tomkiewicz, ekonomista z Akademii Leona Koźmińskiego.

Ale przyznał też, że taki krok ze strony USA spotkałby się zapewne z działaniem odwetowym Unii Europejskiej. A poza tym jest jeszcze jedna istotna kwestia, po którą Europa mogłaby sięgnąć.

- My mamy jeszcze dodatkowy instrument w postaci - mówiąc kolokwialnie - przykręcenia śruby amerykańskim big techom - wskazał rozmówca Adama Ozgi.

Wyjaśniał, że potężne amerykańskie firmy technologiczne "może nie wprost eksportują do Europy", bo prowadzą działalność poprzez swoje filie w Holandii czy Irlandii. - Natomiast zaangażowanie amerykańskiej gospodarki w Europie jest dużo większe, niż to wynika tylko z wymiany handlowej liczonej jako eksport i import z USA do Europy, bo obecność amerykańskich firm, szczególnie IT, na rynku europejskim jest bardzo duża. Więc Amerykanie też mają sporo do stracenia - ocenił prof. Tomkiewicz.

Samoloty pełne złota i megakolejki. Ten rajd wydaje się nie mieć końca

Amerykańskie cła na Europę. Jak byśmy je odczuli?

Pytany o to, jak ewentualną decyzję o nałożeniu ceł odczuje przeciętny konsument, gość TOK FM wskazał, że raczej nie powinno to doprowadzić do wybuchu inflacji.

- Odczujemy to trochę przez spowolnienie gospodarki, ale nie odczujemy tego raczej w inflacji, bo jednak Europa nie importuje z USA takich dóbr konsumpcyjnych, które widzimy bezpośrednio w naszych koszykach - wyjaśniał. Dodał, że w takim przypadku czeka nas raczej spowolnienie gospodarcze i osłabienie euro do dolara.

A więcej o podatku cyfrowym, o pomysłach na jego wprowadzenie - tych polskich i tych europejskich - w nowym odcinku podcastu "Techstorie":