,
Obserwuj
Świat

Spór o napis na polskim pomniku. "Niemcy mają problem"

3 min. czytania
16.03.2025 11:09
W Berlinie ma stanąć polski pomnik. Na razie tymczasowy. Nadal trwają jednak spory, jaki napis ma być na nim umieszczony. - Na pewno stronie niemieckiej zależy na nowym otwarciu. Ugrupowanie Friedricha Merza chce dać czytelny znak: zamknijmy pewne rzeczy - skomentował w TOK FM Łukasz Grajewski z "Tygodnika Powszechnego".
|
|
fot. Markus Schreiber / AP Photo

 

  • W Berlinie ma stanąć polski pomnik. Na razie tymczasowy;
  • Jak mówił Łukasz Grajewski z 'Tygodnika Powszechnego' nadal trwają dyskusje, jaki napis ma się na nim znaleźć. 'Strona niemiecka ma problem, żeby jeden pomnik poświęcić jednej grupie narodowej i unika sformułowania, że jest on poświęcony polskim ofiarom okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej' - podkreślił w TOK FM;
  • W jego ocenie 'ugrupowanie Friedricha Merza chce jednak dać czytelny znak: zamknijmy pewne rzeczy historyczne' - odpowiedział Łukasz Grajewski.

 

W maju, w 80. rocznicę zakończenia II wojny światowej, w Berlinie zostanie odsłonięty tymczasowy pomnik upamiętniający jej polskie ofiary. "Obelisk lub kamień ma pojawić się nieopodal niemieckiego parlamentu -Bundestagu, na terenie byłej Opery Krolla - o sprawie informował jako pierwszy 'Tygodnik Powszechny'.

Jak zastrzegł Łukasz Grajewski w "Poranku TOK FM" nadal trwają dyskusje, jaki napis ma się znaleźć na pomniku. - Strona niemiecka ma problem, żeby jeden pomnik poświęcić jednej grupie narodowej i unika sformułowania, że jest on poświęcony polskim ofiarom okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej. Jest pomysł, żeby napis brzmiał np. "ofiarom na terenie Polski", a to już próba rozmywania - mówił współpracownik "Tygodnika Powszechnego" i Deutsche Welle.

Jakub Żyje w 'najbardziej zapalnym miejscu' Polski. Mówi, kiedy zaczął się bać

Jak dodał bardziej liberalni i lewicowi historycy niemieccy, a tacy chyba w Niemczech przeważają, mają co do zasady problem z podejściem narodowym. W tym kontekście wskazał, że nie ma w Niemczech pomników jednej nacji. Jest za to, mówił, pomnik pomordowanych ofiar Holokaustu czy np. ofiar homoseksualistów, których zabijali naziści w czasie II wojny światowej. - Niemcy mają problem, żeby po prostu powiedzieć: my tutaj Polaków - mówię także o żydowskich obywatelach - w czasie II wojny światowej zabiliśmy 6 mln. Tymczasem polskiej stronie zależy, żeby to było podkreślone, że to były polskie ofiary. Niemcy muszą sobie to jeszcze przepracować - dopowiedział w rozmowie z Maciejem Kluczką.

Nowe otwarcie między Berlinem a Warszawą? 

- Czy będzie to nowe otwarcie, jeśli chodzi o politykę historyczną między Berlinem a Warszawą? - chciał też wiedzieć prowadzący.

- Na pewno stronie niemieckiej zależy na nowym otwarciu, bo też w tym przyspieszeniu - prace ciągnęły się przez lata - główną rolę gra teraz partia CDU, która wygrała wybory do Bundestagu. A to pokazuje też, że ugrupowanie Friedrich Merz chce dać czytelny znak: zamknijmy pewne rzeczy historyczne - odpowiedział Łukasz Grajewski.

Dopytywany, czy odsłonięcie tymczasowego pomnika oznacza koniec koncepcji Domu Polsko-Niemieckiego, zaprzeczył. Zapewnił, że ten nadal może powstać. Choć, jak zastrzegł, w ostatnich latach strona niemiecka nadal tworzyła tylko kolejne koncepcje i kolejne dokumenty, jak może on wyglądać. - To nie posuwa sprawy dalej. A tu znów Warszawa podkreślała, że umierają już ostatni świadkowie II wojny światowej i im trzeba dać jakiś konkretny symbol na koniec życia - zastrzegł.

Inna rzecz, jak wskazał, że strona Polska ma tu też "zgrzyt", bo cały proces kontroluje strona niemiecka. Dlatego, jak tłumaczył, tymczasowy pomnik jest "ratunkiem w tej sytuacji". - To oszczędna rzecz, żeby później budować docelową koncepcję, ogłaszać konkursy na prawdziwy pomnik. A to trwa lata - w szczególności w Niemczech, gdzie biurokracja jest okropna - skwitował w TOK FM.

'Czarno-niebieska republika'. Kto naprawdę wygrał wybory w Niemczech? 'Tanio skóry nie sprzeda'