Trump traci cierpliwość do Putina. "Nic sobie z tego nie robi"
Donald Trump oświadczył w poniedziałek, że skraca Władimirowi Putinowi czas 50 dni, który dał mu na zakończenie wojny w Ukrainie na 'około 10 lub 12 dni od dziś'. Prezydent USA zapowiedział, że jeżeli nie dojdzie do porozumienia, Stany Zjednoczone wprowadzą sankcje na Rosję, w tym być może cła wtórne.
Według Michała Kacewicza z telewizji Biełsat przywódca Rosji "chyba sobie z tego nic nie robi" i to "sygnał bezsilności Donalda Trumpa". - Nie był w stanie nic ugrać na początku za pomocą potężnych nacisków na Ukrainę, żeby zgodziła się na daleko idący kompromis. Teraz nie jest w stanie nic ugrać za pomocą dużo mniej potężnych nacisków i ofert kierowanych w stronę Kremla - mówił w "TOK 360".
Jego zdaniem obecna sytuacja nadal będzie trwać. - Dość jasne od samego początku jest, że celem Putina jest w jakikolwiek sposób zniszczenie niepodległej państwowości ukraińskiej, podporządkowanie sobie Ukrainy nie w sensie militarnym i zajęcia terytoriów, ale w sensie politycznym. Do tego celu się nie zbliżył, chociaż obserwując różne wydarzenia wewnątrz Ukrainy, Rosja może sądzić, że w pewnym momencie bardzo mocno osłabiając Ukrainę od strony społecznej, będzie się do niego zbliżała - mówił Kacewicz. - Na razie jest jeszcze chyba daleko i to oznacza, że wojna będzie trwała w dość dużej intensywności walk frontowych i ataków na infrastrukturę cywilną wewnątrz Ukrainy - dodał.
Według rozmówcy Filipa Kekusza Rosja "podejmie jeszcze wielokrotnie różnego rodzaju próby pozorowania procesu pokojowego". - W okresie tego ultimatum może pojawić się jakiś pomysł kolejnego spotkania, z którego niewiele będzie wynikało - stwierdził.
Putin "gra o cele związane z powrotem do sytuacji sprzed wojny"
Gość TOK FM sądzi, że Władimir Putin nie tylko chce zrealizować cele, które przyświecały pełnoskalowemu atakowi na Ukrainę w 2022 roku, "ale gra też o cele związane z powrotem do sytuacji sprzed wojny, czyli cofnięcie sankcji i być może powrót do różnych rozwiązań, które utracił w momencie wojny".
- Rosjanie czekają na wyraźne osłabienie samej Ukrainy, ale też zmęczenie Zachodu przedłużającą się wojną - dodał.