"Rewolucyjna zmiana" na lotniskach. Ale w Polsce będzie problem
- Przepisy dotyczą lotnisk z nowoczesnymi skanerami bezpieczeństwa i będą wdrażane stopniowo. W Polsce takie urządzenia mają na razie dwa porty lotnicze;
- Plany zniesienia limitów na płyny przewożone w bagażu podręcznym są też w Stanach Zjednoczonych;
- "Jakkolwiek ta informacja jest na pewno krokiem w dobrym kierunku, ułatwi podróże i pakowanie, to w tej chwili może powodować więcej zamieszania i problemów" - stwierdził w TOK FM Dominik Sipiński z 'Polityki Insight'.
Komisja Europejska pod koniec lipca zatwierdziła zniesienie limitu 100 ml na płyny przewożone w bagażu podręcznym na niektórych lotniskach. Zgodnie z nowymi przepisami pasażerowie będą mogli zabierać do 2 l. Chodzi o te lotniska, które używają określonego typu skanera bezpieczeństwa. Takich urządzeń w całej UE jest 700.
Jak podkreślił w magazynie "EKG" Mariusz Piotrowski z serwisu fly4free.pl, to "ogromna i rewolucyjna zmiana". Zastrzegł, że "na to rozwiązanie są przygotowane lotniska chociażby w Niemczech, Skandynawii czy Włoszech, natomiast inne lotniska na południu Europy już niekoniecznie".
W Polsce nowoczesne skanery mają dwa lotniska
Jeśli chodzi o Polskę, to Port Lotniczy Lublin w lutym jako pierwsze lotnisko w kraju uruchomił dwie linie z nowoczesnymi skanerami CT do obsługi bagażu podręcznego pasażerów. Urządzenia te wykorzystują technologię tomografii komputerowej 3D. Umożliwiają kontrolę bagażu podręcznego bez konieczności wynajmowania z niego płynów i urządzeń elektronicznych, co usprawnia i przyśpiesza procedurę. W kwietniu Port Lotniczy Poznań-Ławica uruchomił linie kontroli wyposażone w nowoczesne prześwietlarki bagażu w III standardzie. Po zakończeniu sezonu letniego 2025 urządzenia mają pojawić się też na warszawskim Lotnisku Chopina.
- Lotnisko w Rzeszowie i Katowicach przygotowuje się do wprowadzenia skanerów, natomiast tam mamy do czynienia z kilkuletnią perspektywą - zaznaczył Piotrowski.
Gość TOK FM zauważył, że plany zniesienia limitów na płyny przewożone w bagażu podręcznym są też w Stanach Zjednoczonych, co ułatwiłoby podróż w tym kierunku. - Na razie padła wstępna deklaracja, że wkrótce te przepisy mają być zmienione. (...) Czekamy na szczegóły, ale jeżeli już mamy zapowiedź zmian, to musimy być dobrej myśli - dodał.
Teoria jedno, praktyka drugie?
Jak oceniał w "TOK 360" Dominik Sipiński z 'Polityki Insight', początkowo nowe zasady w praktyce mogą budzić pewne kłopoty. - To, gdzie te skanery się znajdują, to trochę zagadka dla przeciętnego pasażera i pasażerki. Nie ma żadnej ogólnodostępnej listy. Na niektórych lotniskach ten skaner może znajdować się w jednym terminalu, a nie w drugim. W niektórych przypadkach może być tak, że urządzenie jest zainstalowane na jednej z linii kontroli bezpieczeństwa - mówił.
Obowiązek poinformowania pasażerów o tym, czy korzystają z tej najnowszej technologii, czy też nie, spoczywa na portach lotniczych. Zmiany mają w życie wchodzić stopniowo. Każde lotnisko będzie je wdrażać autonomicznie po certyfikacji skanerów. Ten proces prawdopodobnie potrwa około kilku tygodni. - Kiedy ze 100-procentową pewnością, że z półlitrową butelką wody czy z dwustumililitrowym szamponem będzie można podróżować, tak naprawdę nie wiadomo - zwracał uwagę Sipiński.
- Jakkolwiek ta informacja jest na pewno krokiem w dobrym kierunku, ułatwi podróże i pakowanie, to w tej chwili może powodować więcej zamieszania i problemów - oceniał analityk.