To "największy sukces Putina". Wyjawiła, jakie są szanse, że Zełenski dołączy do rozmów na Alasce
- 15 sierpnia ma dojść do spotkania prezydenta USA Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce;
- Według informacji podanych przez amerykańską telewizję CNN Trump nie wyklucza zaproszenia na to spotkanie także prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego;
- - Na takie spotkanie Putin nie wyrazi zgody - mówiła w TOK FM dziennikarka 'Gazety Wyborczej Wiktoria Bieliaszyn.
Informacja o spotkaniu Trumpa z Putinem wywołała polityczną burzę. Powodem jest nie tylko samo spotkanie przywódców USA i Rosji, ale także medialne doniesienia, że "Rosja jest gotowa zakończyć wojnę na Ukrainie za część ziem". Niemal od razu zareagował na nią prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który kategorycznie stwierdził, że "nie podarują swojej ziemi okupantowi". W sobotę wieczorem głos w tej sprawie zebrali także liderzy krajów europejskich, w tym premier Polski Donald Tusk. W specjalnym oświadczeniu podkreślili, że "pozostają wierni zasadzie, zgodnie z którą granic międzynarodowych nie można zmieniać siłą".
Zdaniem dziennikarki "Gazety Wyborczej" Wiktorii Bieliaszyn spotkanie twarzą w twarz z Donaldem Trumpem jest niewątpliwie największym sukcesem Władimira Putina w kwestii polityki międzynarodowej od czasu pełnoskalowej wojny na Ukrainie.
- To oznacza wyjście Rosji z pewnej izolacji. Spotkanie prezydenta Rosji z prezydentem Stanów Zjednoczonych pokazuje, że Zachód przystaje na powolne wychodzenie Moskwy z izolacji - stwierdziła gościni "Poranka TOK FM - Weekend".
Posłuchaj:
W jej ocenie ukłonem w stronę Rosji jest również miejsce spotkania. Jej zdaniem pomysł wyszedł od doradców Putina i ma jeden konkretny cel.
- To ukłon w stronę rosyjskiej narracji o wspólnej polityce historycznej, o wspólnym dziedzictwie. Alaska kiedyś należała do Rosji i w tym momencie mamy tutaj do czynienia niewątpliwie z uwzględnieniem rosyjskich, nie tylko interesów, ale też ideologii, którą Rosja się kieruje ogólnie w prowadzeniu polityki międzynarodowej, która jest krwawa i dość bezkompromisowa - stwierdziła Bieliaszyn.
Pytana, czy sukces Putina oznacza całkowitą porażkę Ukrainy i czy możliwe jest, by w tym spotkaniu na Alasce uczestniczył też Wołodymyr Zełenski, odpowiedziała, że może nie jest to porażka, ale też nie jest to coś, co przybliża Ukrainę do sukcesu. Rozmówczyni Anny Piekutowskiej odniosła się także do możliwości spotkania Putina z Zełenskim.
Spotkanie Trumpa z Putinem 'to lipa'? 'Od dawna przebierał nogami, by odnowić przyjaźń z Wołodią'
- Nie wydaje mi się, żeby do takiego postkania mogło dojść w formacie trójstronnym. Na to Władimir Putin nie wyraził zgody, który zresztą bardzo wyraźnie podkreślał wielokrotnie, że teoretycznie nie wykluczał możliwości spotkania z Zełenskim, którego on przypomnę, jeszcze nie traktuje jako lidera Ukrainy bardziej jako samozwańczego lidera, co w przypadku oczywiście prezydenta Rosji rządzącego krajem od 25 lat jest dość kuriozalne. Ale Putin mówi wprost, że może z czasem będzie w stanie spotkać się z Zełenskim, ale do tego jeszcze długa droga - powiedziała gościni TOK FM.
Bieliaszyn wyjaśniła, że Alaska jest daleko od miejsca ewentualnych protestów jak Waszyngton czy Nowy Jork, też jest ukłonem w stronę Putina.
- Biorąc pod uwagę miejsce spotkania, narracje Kremla i to, że sam Donald Trump spotka się z Władimirem Putinem, wskazuje raczej, że mamy do czynienia z uwzględnieniem rosyjskich interesów - skwitowała rozmówczyni "Poranka - Weekend".