Czy NSZZ Solidarność może trzymać z jakąś partią? Będą się zastanawiać
- Nigdy tego nie unikaliśmy, ale czym innym jest dyskusja, a czym innym jednoznaczne popieranie jakiejkolwiek partii politycznej - zastrzega Piotr Duda, szef 'Solidarności'. - Nigdy nie mówię nigdy, ale nie wyobrażam sobie tego - dodaje Duda.
Szef 'Solidarności' próbuje odpolitycznić związek, który za czasów jego poprzednika - Janusza Śniadka - otwarcie stawał po stronie Prawa i Sprawiedliwości, a Jarosław Kaczyński często pojawia się na zjazdach związku. Były przewodniczący wystartuje z list PiS w najbliższych wyborach parlamentarnych.
Każdy ma jakieś poglądy. Nie będziemy ludzi pytać
- Większość związkowców sprzyja PiS, bo ich program jest najbliższy 'Solidarności' - stwierdza Duda. - I mają do tego prawo - wzrusza ramionami. - Ale na pewno są też tacy, którzy wspierają Platformę, a nawet tacy, którzy deklarują głosowanie na SLD. Ale co? Jak człowiek chce być w związku zawodowym to my go nie pytamy o preferencje polityczne - deklaruje.
Tymczasem 'Solidarność' szykuje się do zorganizowania tzw. euromanifestacji. - We Wrocławiu, tam gdzie będą ci - w cudzysłowie - krwiopijcy, ministrowie finansów krajów Unii i dyrektorzy banków centralnych - uśmiecha się Piotr Duda. - Po raz pierwszy przyjadą do nas związkowcy z całej Europy i przygotowania muszą być perfekcyjne, żeby nie było obsuwy - wyjaśnia.
Dość manifestacji w Warszawie, czas dopiec politykom
Nie obsuwę, a klapę w skuteczności krajowych protestów wytyka Dudzie Jan Mosiński, przewodniczący Zarządu Regionu w Wielkopolsce: Manifestacje majowe we wszystkich województwach i czerwcowa w Warszawie były - jak pokazuje rzeczywistość - mało skuteczne - przekonuje Mosiński. - Będę domagał się debaty i analizy tych protestów - deklaruje.
- Części związkowców marzy się zmiana metod nacisku na władze: szeroka paleta utrudniająca życie politykom - mówi Mosiński, ale dodaje, że ani w formie strajków ani manifestacji. - Dajmy już spokój, nie męczmy mieszkańców Warszawy - mówi. Jego zdaniem trzeba wymyślić coś bardziej uciążliwego dla rządzących. Bo to politycy muszą zrozumieć, że działają źle.
Na pytanie czy w grę wchodziłaby okupacja rządowych budynków, Mosiński z uśmiechem odpowiedział: Być może.