Kaczyński rozkojarzony na prezentacji "jedynek"? "Twarz kampanii PiS będzie inna"
W czwartek w warszawskiej siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej prezes Jarosław Kaczyński przedstawił "jedynki" na listach PiS do Sejmu. Okazało się, że nie wszyscy kandydaci wystartują w swoich regionach. Np. szef MSWiA Mariusz Kamiński ma wystartować jako "jedynka" z Chełma, bo to "okręg graniczny", wobec tego minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wystartuje jednak z Rzeszowa, a Kamil Bortniczuk, który był posłem PiS-u z Opola, został wysłany do Płocka.
Jak zauważył w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM Kastor Kużelewski, analityk ds. politycznych "Polityki Insight", szczególnie Bortniczuk musiał być wyraźnie zaskoczony takim obrotem spraw. - Miał już nawet swoje plakaty i billboardy rozwieszone w Opolu. I teraz będzie trzeba je przewozić i chyba jakoś przeredagować, bo one jasno wskazywały na Opole - powiedział.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Jedynki PiS nie muszą być wyborczymi lokomotywami"
Gość Karoliny Lewickiej zastanawiał się jednak przede wszystkim nad tym, jaki jest cel tego - jak to określił - "mieszania w tej herbacie". W jego ocenie bowiem "ostateczny efekt list, które widzimy, jest dość słaby". - Te listy są o tyle mizerne, że brakuje tam nowych nazwisk. Miałem takie przemyślenie, że gdybyśmy popatrzyli na listy w 2019 r., to bym się nie zdziwił, gdyby średnia wieku "jedynek" wzrosła równo o cztery lata. To są ludzie, których w PiS widzimy od bardzo dawna (oprócz Pawła Kukiza). Tutaj nie ma nazwisk, które są świeżością, które ekscytują - wskazał Kużelewski.
Zdaniem analityka Polityki Insight być może PiS-owi wcale nie chodzi o to, żeby "jedynki" były lokomotywami wyborczymi, bo i tak nie ma przepływów wyborców pomiędzy PiS-em a opozycją. - Wyborca PiS-u pójdzie głosować bardziej na szyld partyjny niż na nazwisko. Inaczej jest, jeśli chodzi o liberalną opozycję - tam rzeczywiście jest walka. Wyobrażam sobie, że istnieje spore grono wyborców, które w swoim okręgu może skłaniać się ku PO, ale jeśli zobaczy fajnego kandydata Lewicy, zdecyduje się zagłosować na tę Lewicę. W PiS tak nie ma - analizował ekspert.
Jak dodał, prawdopodobny jest wariant, że ci kandydaci, którzy ewentualnie mogliby przekonać jakichś wyborców, żeby na wybory pójść lub zmobilizować nowych, znajdą się na dalszych miejscach. - Natomiast te jedynki w PiS wcale nie muszą mieć znaczenia wyborczego. Te listy są układane moim zdaniem bardziej według logiki hierarchii wewnątrz partii i tego, żeby pogodzić różne interesy, różne środowiska. Czyli co kto sobie wyszarpie - wskazał Kużelewski. Zauważył przy tym, że sporo ugrał premier Morawiecki, któremu udało się wstawić na "jedynki" trzech polityków. To Szynkowski vel Sęk, Muller i Cieszyński. - Nie przypominam sobie, żeby było więcej - mówił Kużelewski.
"Prezes nie jest w formie"
Sam prezes PiS Jarosław Kaczyński także wystartuje nie z Warszawy, a z Kielc. Choć akurat w tym przypadku - zdaniem Kużalewskiego - ten polityk taką lokomotywą na pewno jest i w Kielcach "może dać PiS jeden lub dwa mandaty więcej". Ponadto w tej sytuacji może uniknąć porażki nie tylko z Donaldem Tuskiem (do której w Warszawie już przywykł), ale także z liderem Konfederacji Sławomirem Mentzenem.
W Kielcach czeka na niego jednak Roman Giertych, który ma startować z ostatniego miejsca na liście Koalicji Obywatelskiej. Podczas czwartkowej konferencji doszło do dość kuriozalnej sytuacji. Prezes Kaczyński zakończył swoją przemowę i poprosił o pytania. Szybko do akcji wkroczył rzecznik PiS Rafał Bochenek. - Pytań nie przewidzieliśmy, panie prezesie - powiedział. Kaczyński próbował go zaś uciszać.
Prezes PiS nie wytrzymał jednak i odniósł się do rzuconego z sali pytania o to, czy dojdzie do debaty wyborczej z Giertychem. - Wolę nie odpowiadać na takie pytanie, bo uważam je za prowokacyjne. Czuję się źle, jak zadaje mi się pytania o rozmowy z tego typu osobami - odparł Kaczyński.
Warto przypomnieć, że kilka dni temu - jak donosiła "Wyborcza" - szef PiS miał pomylić słowa brutto z netto, mówiąc o 14. emeryturze. Może to świadczyć o tym, że prezes PiS nie jest w najwyższej formie.
Jak zauważył Kużelewski, prezes PiS ma już pewne problemy zdrowotne, co może powodować ograniczenie jego aktywności politycznej. - Pewnie można się spodziewać, że twarz kampanii PiS będzie inna niż Kaczyński, przynajmniej do pewnego stopnia. Mam wrażenie, że prezes nie jest już w formie, która pozwalałaby mu na prowadzenie zbyt intensywnej kampanii. Ale cóż, jeśli prowadzi się kampanię zdalnie jak Roman Giertych, to nie trzeba się przejmować kwestiami fizycznymi - skwitował gość TOK FM.