,
Obserwuj
Świat

"Niektórym muszą się zapalić czerwone lampki". Ekspert o "jedynym możliwym scenariuszu" po wyborach

3 min. czytania
12.09.2023 17:16
Według najnowszego sondażu Ipsos dla TOK FM i OKO.press, PiS zdecydowanie prowadzi przed Koalicją Obywatelską, a w Sejmie znalazłyby się tylko cztery partie. - Niektórym politykom opozycji muszą się zapalić czerwone lampki. Bo z tego wynika, że opozycja nie będzie miała żadnej szansy stworzenia rządu - mówił w rozmowie z tokfm.pl prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Gdyby wybory odbywały się w najbliższą niedzielę, to wygrałoby je Prawo i Sprawiedliwość - wynika z najnowszego sondażu Ipsos dla TOK FM i OKO.press. W Sejmie znalazłyby się tylko cztery partie.

Na Prawo i Sprawiedliwość chce zagłosować 35 procent badanych. To o 2 punkty procentowe więcej, niż w naszym poprzednim sondażu w czerwcu. Koalicję Obywatelską popiera 26 procent ankietowanych. Ugrupowanie Donalda Tuska zaliczyło poważny spadek względem poprzedniego badania, bo aż o 5 punktów procentowych.

Trzecie miejsce w naszym sondażu zajęła Konfederacja z poparciem 8 procent. W Sejmie znalazłaby się jeszcze Nowa Lewica, którą wskazało 8 procent badanych. Zaś Koalicję Polski 2050 Szymona Hołowni i PSL wskazało tylko 6 procent badanych, a próg wyborczy dla tego sojuszu wynosi 8 procent. Poza Sejmem byliby też Bezpartyjni Samorządowcy z poparciem rzędu 1 procent.

- To jest alarmowy sondaż dla opozycji, a dla Trzeciej Drogi więcej niż alarmowy. Niektórym politykom opozycji muszą się zapalić czerwone lampki. Bo z niego wynika, że opozycja nie będzie miała żadnej szansy stworzenia rządu. Przeliczenie tego na mandaty byłoby niemal techniczną czynnością, bo wynik jest oczywisty - komentował w rozmowie z tokfm.pl prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Jedyny możliwy scenariusz to rząd PiS-u z Konfederacją

Jego zdaniem, w takim układzie w zasadzie jedyną możliwością jest koalicja PiS-u z Konfederacją. - Pytanie będzie tylko takie, czy PiS z Konfederacją chciałyby stworzyć rząd, czy też Konfederacja wolałaby utrzymać status teoretycznie niezależnej partii, po prostu popierając mniejszościowy rząd PiS. Żadne inna kombinacja arytmetycznie nie wchodzi w grę. Bo trudno sobie wyobrazić, żeby Konfederacja z Lewicą tworzyły jeden rząd. Różne dziwne rzeczy jestem sobie w stanie wyobrazić, ale akurat nie taką - ocenił prof. Chwedoruk.

W ocenie politologa, oddala się zaś scenariusz związany z możliwością nieutworzenia rządu i kolejnymi wyborami. - Osłabienie opozycji, poprzez niewejście do Sejmu Trzeciej Drogi, zdecydowanie przeważałoby szalę na stronę PiS-u. W zasadzie tylko obawy Konfederacji przed długoterminowymi skutkami takiego mariażu powstrzymywałyby przed powstaniem wspólnego rządu od razu. Być może Konfederacja czekałaby na wybory prezydenckie czy samorządowe, żeby do tego czasu uchronić swoją niezależność i nie odstraszyć od siebie wyborców - prognozował.

Jak mówił prof. Chwedoruk, przy takim układzie sił rząd techniczny i kolejne wybory się nie opłacają. - Absolutnie czegoś takiego nie będzie. Paradoks polega na tym, że właściwie wszystkie partie są w tym Sejmie osłabione. PiS, chociaż wygrywa wybory, ma poparcie prawie 10 procent niższe niż poprzednio. Platforma - absolutna stagnacja, też gorszy wynik niż poprzednio. Konfederacja - odległa od wyniku dwucyfrowego z wielu sondaży. Lewica - powrót do naturalnego poziomu poparcia z dwucyfrowego wyniku w poprzednich wyborach. Takie powszechne osłabienie wyzwoliłoby pewną tęsknotę za stabilizacją, a to sprzyjałoby prawicy - stwierdził rozmówca tokfm.pl.

Czy opozycja ma jeszcze szansę przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę?

Choć te wyniki sondażu to według prof. Chwedoruka wielki sukces PiS-u, w ocenie eksperta na ostatniej wyborczej prostej wciąż istnieje potencjał odwrócenia sił. - Trzon wyborców opozycji wywodzi się z grup społecznych o dość wysokim poziomie partycypacji wyborczych, więc spodziewam się, że notowania partii opozycyjnych mogą przy dalszym toku kampanii nieco wzrosnąć. Jeśli sobie zsumujemy tutaj notowania partii opozycyjnych, to otrzymujemy skromny wynik. W wielu sondażach ten wynik opozycji zbliża się do 50 procent. A tutaj te trzy partie uzyskują łącznie raptem 40 procent. Czyli wyraźnie mniej - zauważył prof. Chwedoruk.

- To znaczy, że jakieś rezerwy na końcową część kampanii są. PiS ma tyle, ile może maksymalnie mieć, mniej więcej. Natomiast po stronie opozycji wyraźnie widać rozczarowanie i dezorientację części wyborców. Ale wejście Trzeciej Drogi do Sejmu albo prześcignięcie Konfederacji przez Lewicę w poziomie mandatów sporo by zmieniało. Każde najdrobniejsze wahnięcie w komitetach opozycyjnych ma strategiczny wymiar - podsumował politolog.

Komu debiutanci dadzą władzę? Obejrzeliśmy razem 'Wiadomości' TVP i 'Fakty' TVN. 'Odpinanie wrotek'