"Chłopak nie wytrzymał". Onet ujawnia okoliczności śmierci żołnierza przy granicy
Osoby przeżywające trudności i myślące o odebraniu sobie życia lub chcące pomóc osobie zagrożonej samobójstwem mogą skorzystać z całodobowych, bezpłatnych telefonów pomocowych: 800 70 2222 - centrum wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym; 800 12 12 12 - dziecięcy telefon zaufania Rzecznika Praw Dziecka; 116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży; 116 123 - ogólnopolska poradnia telefoniczna dla osób przeżywających kryzys emocjonalny; 112 - numer alarmowy w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia.
- W nocy z 1 na 2 lutego doszło do samobójczej śmierci jednego z żołnierzy pełniących służbę w ramach działań operacyjnych "Bezpieczne Podlasie" przy granicy polsko-białoruskiej;
- Jak nieoficjalnie ustalił Onet, zanim doszło do tragedii, 19-latek był gnębiony przez zawodowego szeregowego. Przed śmiercią młody żołnierz ujawnił jego nazwisko;
- Śledztwo w sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ. Postępowanie prowadzone jest w kierunku art. 151 kk, czyli nakłanianie do popełnienia samobójstwa.
19-letni żołnierz odebrał sobie życie na służbie. Wcześniej zostawił wiadomość
W niedzielę 2 lutego Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że minionej nocy na terenie działań operacyjnych "Bezpieczne Podlasie" przy granicy polsko-białoruskiej doszło do samobójczej śmierci jednego z żołnierzy .
Onet nieoficjalnie ustalił szczegółowy przebieg tragedii. Według informatorów serwisu zmarły żołnierz miał 19 lat i pełnił służbę wojskową od roku. Świadkiem jego śmierci był zawodowy szeregowy, z którym chłopak pilnował tzw. paska granicznego w okolicach Białowieży.
Starszy żołnierz miał "mocno dokuczać" młodszemu. "W tym przypadku możemy mówić o tzw. fali. Chłopak nie wytrzymał i napisał na grupie na jednym z komunikatorów internetowych, że wcześniej znosił te przytyki, ale teraz tego nie wytrzyma. W wiadomości podał imię i nazwisko zawodowego szeregowego - ujawniło źródło Onetu.
W noc z 1 na 2 lutego 19-latek miał nagle przeładować broń w kierunku wspominanego szeregowego. Ten przestraszył się i schronił za tzw. budką. "Żołnierz nie strzelił w jego kierunku, za to wycelował broń w swoją głowę i nacisnął spust" - czytamy w Onecie.
Prokuratura "nie potwierdza ani nie zaprzecza"
Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ 3 lutego br. wszczęła postępowanie w sprawie śmierci młodego żołnierza. Płk Radosław Wiszenko, szef Działu do Spraw Wojskowych i zastępca prokuratora rejonowego, w rozmowie z serwisem odniósł się do wątku tzw. fali. "Mamy takie informacje, jednak na razie po przesłuchaniach świadków ta okoliczność nie została potwierdzona" - powiedział.
Prokurator potwierdził także, że 19-latek przed śmiercią wysłał wiadomość na komunikatorze. "Mogę potwierdzić, że taka informacja została wysłana. Telefony zostały zabezpieczone w celu ustalenia, czy nie było innej korespondencji - zaznaczył płk Wiszenko. Na pytanie o sam akt samobójstwa prokurator oparł natomiast, że "nie potwierdza ani nie zaprzecza".
Na ten moment jeszcze nikomu nie przedstawiono zarzutów w sprawie. Postępowanie prowadzone jest w kierunku art. 151 kk, czyli nakłanianie do popełnienia samobójstwa, za co grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Na miejscu zdarzenia oprócz karabinków Beryl o kalibrze 5,56 mm Żandarmeria Wojskowa zabezpieczyła nagranie z tzw. perymetrii, czyli systemu umieszczonego wzdłuż pasa granicznego. System ten rejestruje obraz w podczerwieni, a zatem mniej wyraźnie.
"Zdarzenie jest uwiecznione na nagraniu z perymetrii. Na razie nie wiem, co na nim jest" - powiedział prokurator Wiszenko. Jak dodał, "w poniedziałek została przeprowadzona sekcja zwłok i potwierdziła postrzał w głowę".
Posłuchaj: