Politycy chcą karać aktywistów z granicy? "Jeden proces już jest. Czego jeszcze chcą?"
Co pokazał raport o sytuacji na granicy?
Oxfam to międzynarodowa organizacja humanitarna, zaangażowana m.in. w pomoc migrantom i migrantkom w różnych miejscach na świecie. Obecnie działa w blisko 80 krajach, współpracuje z tysiącami partnerów, aby ratować i chronić ludzi w sytuacjach kryzysowych czy pomagać ludziom w odbudowie ich życia. Oxfam - wspólnie ze stowarzyszeniem Egala - które jest zaangażowane w pomaganie na polsko-białoruskiej granicy, przygotował raport o tym, co się tam dzieje.
Dokument zatytułowany 'Brutal Barriers report on the Poland-Belatus border' jest napisany w języku angielskim i został już udostępniony przez wiele międzynarodowych portali. Opisuje przypadki brutalności i agresji, z jaką spotykają się cudzoziemcy na polsko-białoruskim pograniczu. Przedstawia dowody - m.in. zeznania wolontariuszy i pracowników stowarzyszenia Egala oraz głosy osób poszukujących ochrony. Dokumentuje konsekwencje restrykcyjnej i nieludzkiej polityki migracyjnej. Pokazuje m.in. brutalne push-backi, czyli wypychanie migrantów na Białoruś, przypadki szczucia cudzoziemców psami czy strzelania do nich gumowymi kulami. Wskazuje też, że niektóre ciężarne kobiety straciły ciążę po tym, jak nie udzielono im pomocy.
“Push-backi stanowią część systemowego odmawiania prawa do azylu osobom poszukującym ochrony na wschodniej granicy Polski. Bezpośrednio narażają też ich życie, bo ludzie pozostawiani są na odludziu, bez jedzenia, wody i pomocy, w niektórych przypadkach cierpią na zagrażającą życiu chorobę lub obrażenia” - czytamy w raporcie.
Jest w nim też mowa o pobiciach cudzoziemców w lasach czy używaniu przez polskich funkcjonariuszy gazu pieprzowego. Raport odnosi się też do brutalnej przemocy ze strony białoruskich służb. Jest w nim mowa także o kryminalizacji pomagania w Polsce i o tym, że aktywiści, wolontariusze czy mieszkańcy Podlasia są zatrzymywani, a bywa, że są im stawiane zarzuty - np. słynny proces piątki przed sądem w Hajnówce.
Nowe informacje w głośnej sprawie piątki z Hajnówki. 'Jest to jakaś nadzieja'
“Chociaż istniała nadzieja, że sytuacja poprawi się po tym, jak prawicowy populistyczny rząd Polski został odsunięty od władzy w październiku 2023 r., w ciągu 2024 r. warunki na granicy w rzeczywistości nadal się pogarszały. Organizacje humanitarne zgłaszają wzrost przemocy wobec osób w drodze, podczas gdy nowa administracja Polski pod przywództwem Donalda Tuska uchwala coraz bardziej restrykcyjne prawa” - piszą autorzy raportu.
Wskazują przy tym m.in. na uchwaloną niedawno tzw. ustawę azylową, która da władzy narzędzie do odmawiania cudzoziemcom prawa do ochrony międzynarodowej w naszym kraju. Zawieszanie prawa do azylu ma obowiązywać na określonym terytorium, przez określony czas.
Sejmowa komisja o raporcie na granicy. "Co rząd zamierza zrobić z tym pomawianiem Polski?"
Do raportu organizacji Oxfam i stowarzyszenia Egala nawiązał w trakcie posiedzenia sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych były wiceminister spraw zagranicznych, poseł PiS Paweł Jabłoński.
- Ten raport jest totalnym zakłamaniem rzeczywistości. Już nawet nie stawia Polski na równi z Białorusią, ale oskarża Polskę o łamanie praw człowieka. Są tu na przykład takie tezy, że Polacy są odpowiedzialni za bardzo złą sytuację humanitarną po drugiej stronie granicy, bo powinni udzielić pomocy tym ludziom, których tam Łukaszenka sprowadził. Ja uważam, że jeżeli Polska jest w taki sposób pomawiana, to absolutnie trzeba się temu przeciwstawić i tutaj nie powinno być między nami sporów - mówił Jabłoński.
W jego ocenie aktywiści, którzy przyczynili się do powstania raportu - a, jak wskazał, są tam też polskie nazwiska - powinni ponieść odpowiedzialność, w tym prawną. - Co rząd zamierza zrobić z tym pomawianiem Polski? Jakie działania państwo podejmiecie? Bo tego typu dyskredytowanie naszego państwa powinno spotkać się po prostu z konsekwencjami, w tym konsekwencjami prawnymi dla ludzi, którzy na temat Polski kłamią - przekonywał Jabłoński.
'Sytuacja jest dramatyczna. Łamiemy wszystkie przepisy prawa'
Z odpowiedzi wiceministra spraw wewnętrznych Macieja Duszczyka wynikało, że Polska takich planów nie ma. Wiceszef MSWiA wskazywał, że starają się dotrzeć do opinii publicznej innych krajów w inny sposób. - W marcu 2024 roku powiedziałem “Zero śmierci na granicy”. To musi być absolutnie granica szczelna. I zrobiliśmy wszystko, by tak było. Natomiast, gdy już ktoś po naszej stronie się znajduje, to nie możemy zamknąć oczu i pozwolić mu umrzeć po polskiej stronie. Dlatego uważam, że część NGO-sów robi dobrą robotę. A to, że inne NGO-sy działają inaczej? Nie wiem, może mają jakieś inne cele, co jest dla mnie czymś nie do zaakceptowania, ponieważ uderza bezpośrednio w interes Straży Granicznej i w interes naszej granicy - wskazał Maciej Duszczyk.
Wiceszef MSWiA przypomniał, że w ramach polskiej prezydencji w UE państwo zaprosiło 60 zagranicznych dziennikarzy na polsko-białoruską granicę. - Pokazaliśmy im prezentację z filmami, jak są atakowani nasi strażnicy graniczni. Pokazaliśmy używanie proc, rzucanie zapalonych konarów, palenie słupków granicznych. Poszedłem też z nimi bezpośrednio na granicę, wytłumaczyłem im to wszystko. Ukazało się ponad 60 artykułów z tej wizyty na granicy i wydaje mi się, że osiągnęliśmy cel, który sobie zamierzyliśmy, pokazując naszą perspektywę - dowodził Duszczyk.
Poszarpani, poobijani i pogryzieni przez psy. 'Gwałtowny wzrost przemocy' na granicy
Aktywiści o raporcie o granicy: "Prawda boli"
O komentarz do posiedzenia sejmowej komisji poprosiliśmy aktywistów, którzy działają na granicy. - Minister Duszczyk od dawna mówi to, co mówi. Jego opowieści o tym, co dzieje się na granicy, są często inne od tego, co my widzimy na miejscu, z czym mamy do czynienia w lasach - komentuje jedna z naszych rozmówczyń, która chce zostać anonimowa. - Mówi, że nie ma już kobiet czy dzieci potrzebujących wsparcia, a my wiemy, że cały czas się zdarzają. A to, że powstał raport, który boli? Prawda boli, ja się wcale nie dziwię. I nie dziwię się, że chce się zakrzyczeć rzeczywistość - dodaje.
Nie kryje, że pomysł, by karać aktywistów, ją oburza. - Jeden proces, przed sądem w Hajnówce, już jest. Pięć osób odpowiada za pomaganie, co - jak wszyscy wiemy - ma wywołać efekt mrożący. To czego jeszcze chcą? Kolejnych tego typu procesów? Za pomaganie albo za mówienie prawdy? - zastanawia się nasza rozmówczyni.
Więcej migrantów na granicy
W ostatnich dniach na granicy obserwuje się więcej migrantów. Potwierdzają to m.in. raporty samej Straży Granicznej. Piszą o tym również aktywiści i organizacje pozarządowe, które niezmiennie od ponad trzech lat - są na Podlasiu i niosą pomoc humanitarną ludziom w lasach. Dostarczają cudzoziemcom ciepłe ubrania, jedzenie, wodę do picia, lekarstwa czy powerbanki. Aktywiści wskazują, że ciągle zdarzają się m.in. rodziny z dziećmi.
Zdaniem wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Macieja Duszczyka, wzrost cudzoziemców na granicy jest związany prawdopodobnie głównie z pogodą, ale nie tylko. Również z tym, że - jak ocenia - cudzoziemcy zdają sobie sprawę, że Polska niebawem zaostrzy zasady i zawiesi prawo do azylu. - Oceniamy, że to może być jedna z przyczyn, że nas sprawdzają, jak my na to zareagujemy. Czekamy na podpis pana prezydenta pod ustawą azylową - powiedział Duszczyk na posiedzeniu sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.
PiS i władza mówią jednym głosem
Posłowie PiS na posiedzeniu sejmowej komisji nie kryli, że w większości popierają działania polskich władz na polsko-białoruskiej granicy i doceniają stanowczość wiceministra Duszczyka w tym zakresie. - Zgadzam się z panem co do oceny funkcjonowania szlaku migracyjnego przez Białoruś. Nie ma co do tego sporu. Rzeczywiście, tak jak mówił pan minister, te szlaki zaczynają się częściowo w państwach arabskich, częściowo - w państwach afrykańskich. Funkcjonują dzięki różnego rodzaju gangom i organizacjom przestępczym - dowodził poseł Marcin Przydacz (PiS).
Przydacz zapytał Duszczyka wprost: “Czy uważa pan, że Rzeczpospolita Polska może nie przestrzegać prawa europejskiego, bo tak pan mniej więcej brzmi? Czy są takie momenty, że tego prawa przestrzegać nie musimy?”.
- Mogę odpowiedzieć w ten sposób, że w tym przypadku uważam, że proste wdrożenie tego, co zostało przyjęte w Pakcie Migracyjnym, jest dla Polski ryzykowne. Natomiast wszystkie nasze działania, które od początku realizujemy, idą w tym kierunku, aby Pakt - w takiej formie, w jakiej został tak naprawdę jednak przez państwa (czyli przez PiS - red.) wynegocjowany - nigdy nie wszedł w życie - mówił Duszczyk. - A jeśli pan mnie pyta, czy można nie przestrzegać prawa, to odpowiem, że nawet w Traktacie o funkcjonowaniu Unii Europejskiej jest odpowiedni artykuł, który mówi o tym z punktu widzenia zabezpieczeń wewnętrznych, że jeśli państwo udowadnia ten system ekstraordynaryjny, to można to robić - wskazał minister Duszczyk.