,
Obserwuj
Świat

Tak Straż Granicza rozdaje zgody na wjazd do strefy buforowej. "Pokazują to, co chcą"

5 min. czytania
25.03.2025 11:18
Od czerwca 2024 roku niespełna 400 osób uzyskało możliwość wjazdu do strefy buforowej przy granicy Polski i Białorusi - tak wynika z danych, do których dotarło TOK FM. Większość zgód została wydana dla... dziennikarzy. Aktywiści ubolewają, że ich wnioski rozpatrywane są negatywnie. Jesteśmy zobligowani do niesienia pomocy, jeśli wiemy, że czyjeś życie czy zdrowie jest zagrożone. Nawet na terenach, gdzie trwa wojna, jest przecież niesiona pomoc humanitarna - mówią wprost.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl
  • Strefa buforowa na polsko - białoruskiej granicy, na której od ponad trzech lat mamy kryzys humanitarny, obowiązuje od czerwca 2024 roku. Co trzy miesiące jest regularnie przedłużana, a władza przekonuje, że to konieczne;
  • Zapytaliśmy straż o to, kto i kiedy dostaje zezwolenie na wejście do strefy;
  • Największy problem z wjazdem mają wolontariusze, którzy chcą nieść pomoc migrantom.

"Strefa przyniosła konkretne, dobre rezultaty. Jest ona przede wszystkim wymierzona w przemytników ludzi, którzy podejmują osoby przerzucane przez granicę. Zapewnia ona nienaruszalność granicy, jak również bezpieczeństwo osobom postronnym czy funkcjonariuszom i żołnierzom" - tak wskazuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jednocześnie nie odnosi się do argumentów prawników, w tym Rzecznika Praw Obywatelskich, którzy od dawna wskazują, że strefa jest niezgodna z polskim prawem, bo tego typu ograniczenie można wprowadzić ustawą, a nie rozporządzeniem. A jeśli już tym aktem prawnym, to tylko wtedy, gdy mamy stan wyjątkowy.

Stanowcze słowa RPO w TOK FM. 'Ta ustawa jest niezgodna z konstytucją'

Strefa jest terenem, na który osoby z zewnątrz, w tym aktywiści, wolontariusze czy dziennikarze, nie mają wstępu. Jeśli chcą wejść, muszą wystąpić o zgodę do Straży Granicznej. Do niedawna takie wnioski składało się w czterech placówkach (Narewka, Białowieża, Dubicze Cerkiewne i Czeremcha) - teraz w pięciu, bo od marca 2025 strefa została nieco powiększona i obejmuje również teren placówki Straży Granicznej w Michałowie. Jak przekazało MSWiA, zgody na wejście do strefy od czerwca 2024 roku dostało niespełna 400 osób.

Postanowiliśmy sprawdzić, kto miał taką szansę

Jak przekazała nam rzeczniczka Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej, Katarzyna Zdanowicz, najwięcej zgód, bo aż 249, wydano dziennikarzom. Chcieliśmy wiedzieć, o kim dokładnie mowa, ale na to pytanie pani rzecznik już nie odpowiedziała.

Wiadomo, że na zaproszenie polskich władz - w ramach rozpoczęcia polskiej Prezydencji w Unii Europejskiej - na granicy pojawiło się m.in. sześćdziesięciu dziennikarzy z zagranicznych mediów. Wiceminister spraw wewnętrznych, Maciej Duszczyk nie krył, że chodziło o to, by pokazać, jak wygląda rzeczywistość na granicy, z perspektywy władzy. - Pokazaliśmy im prezentację z filmami, jak są atakowani nasi strażnicy graniczni. Pokazaliśmy używanie proc, rzucanie zapalonych konarów, palenie słupków granicznych. Poszedłem też z nimi bezpośrednio na granicę, wytłumaczyłem im to wszystko. Ukazało się ponad 60 artykułów z tej wizyty na granicy i wydaje mi się, że osiągnęliśmy cel, który sobie zamierzyliśmy, pokazując naszą perspektywę - dowodził Duszczyk.

Jak mówi w TOK FM Aleksandra Chrzanowska z Grupy Granica, nie jest tajemnicą, że Straż Graniczna niejednokrotnie dość chętnie zaprasza dziennikarzy. - Pamiętajmy, że pokazuje im wtedy to, co chce pokazać. Obwozi ich po miejscach, które sama wybiera - mówi nasza rozmówczyni. I dodaje, że każdy może sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest wtedy pokazywane i w jaki sposób. - Natomiast nie mówi się o tym, że wnioski o zgodę na wejście do strefy były składane m.in. przez ze mnie oraz moich kolegów i nigdy nikt z na pozwolenia nie dostał - dodaje gościni TOK FM.

'Jak mamy tym ludziom odmówić?'

Do strefy praktycznie nie wchodzą wolontariusze i przedstawiciele organizacji pozarządowych, którzy niosą pomoc humanitarną. To znaczy wchodzą, ale bez oficjalnej zgody pograniczników. - Występowaliśmy wielokrotnie o taką zgodę, ale jej nie dostajemy. A jeśli mamy prośbę o interwencję, pomoc medyczną czy coś do jedzenia, jak mamy tym ludziom odmówić? - mówi nam jedna z aktywistek.

Warto przy tym wskazać, że - jak słyszeliśmy m.in. od Lekarzy bez Granic - zgody są wydawane uznaniowo. W jednej placówce Straży Granicznej można je dostać bardzo szybko, w innej - wcale. Potwierdzają to dane liczbowe. Przykładowo, placówka SG w Narewce wydała od czerwca 2024 zaledwie 26 zgód na wejście do strefy, placówka SG w Białowieży- 170, a placówka SG w Dubiczach Cerkiewnych- 76.

O zgodę występował m.in. warszawski Klub Inteligencji Katolickiej, którego przedstawiciele też są na polsko-białoruskiej granicy od dawna. - Nie tylko my nie otrzymujemy możliwości wejścia, co wpływa oczywiście na możliwość niesienia pomocy humanitarnej, na stan zdrowia ludzi w lasach, bo my ich później niejednokrotnie i tak spotykamy. Jakoś do nich docieramy, co naraża nas na konsekwencje, jeśli się strefę przekroczy. A musimy pamiętać, że w pomocy humanitarnej - zgodnie z wszelkimi wytycznymi - nie ma czegoś takiego, jak strefa wyłączona. Jesteśmy zobligowani do niesienia pomocy, jeśli wiemy, że czyjeś życie czy zdrowie jest zagrożone. Nawet na terenach, gdzie trwa wojna, jest przecież niesiona pomoc humanitarna - mówi w TOK FM prezes KIK, Jakub Kiersnowski.

Nasz rozmówca dodaje, że Straż Graniczna wymaga, by dokładnie wskazać, kiedy chce się wejść do strefy buforowej, na jaki dokładnie czas i w którym dokładnie miejscu. - Kluczowe jest to, że my nie wiemy, skąd dostaniemy prośbę o wsparcie. Nie jesteśmy w stanie mieć wejściówek na 15 minut czy na pół godziny - dodaje Kiersnowski.

Od początku działania strefy, czyli od czerwca 2024, zgodę na wejście dostało 50 aktywistów i wolontariuszy, głównie z Lekarzy bez Granic, ale też pojedyncze osoby z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Polskiej Akcji Humanitarnej - przekazała nam rzeczniczka Straży Granicznej. Z naszych informacji wynika, że - poza Lekarzami bez Granic - którzy wchodzą do lasów i pomagają migrantom, przedstawiciele pozostałych organizacji wchodzili jedynie w celu przygotowania raportów czy monitoringu - w ich przypadku nie chodziło o pomoc humanitarną.

'Sytuacja jest dramatyczna. Łamiemy wszystkie przepisy prawa'

Do strefy mogło również wejść 27 posłów, europosłów i członków zespołu parlamentarnego. pozostałe zgody zostały wydane przez Straż Graniczną pracownikom kilku firm (prace geodezyjne, utrzymaniowe), osobom wykonującym inwentaryzację przyrodniczą czy pracownikom Białowieskiego Parku Narodowego.

Czy są kary dla tych, którzy wchodzą do strefy bez zgody?

Są, ale raczej pojedyncze. Jak przekazała nam Katarzyna Zdanowicz, w 2024 r. pięciu Polaków ukarano mandatem karnym za pobyt w strefie objętej zakazem, a sześć osób pouczono o zakazie przebywania w strefie. W tym roku - było sześć mandatów i 16 pouczeń. W przeważającej większości ukarane zostały osoby, które przebywały turystycznie w okolicy i weszły na teren zamknięty, bo chciały zobaczyć jak wygląda granica z bliska. Mandaty mogą wynieść do 500 zł.

Posłuchaj podcastu!