,
Obserwuj
Świat

Trela w TOK FM: Nie myślałem, że to powiem, ale powiem

2 min. czytania
20.08.2025 09:30

Gdyby prezydentem był Andrzej Duda, to on by w Waszyngtonie w poniedziałek był - stwierdził w TOK FM poseł i wiceprzewodniczący parlamentarnego Klubu Lewicy Tomasz Trela. Według niego Karol Nawrocki i jego ludzie mogli podjąć taktyczną decyzję, by nie uczestniczyć w spotkaniu z Donaldem Trumpem i europejskimi przywódcami.

fot. Biały Dom
  • Dyskusję nad nieobecnością polskich przedstawicieli w Białym Domu podczas rozmów europejskich przywódców z Donaldem Trumpem na temat rozejmu w Ukrainie wywołał prezydent Karol Nawrocki przez brak doświadczenia - ocenił w TOK FM Tomasz Trela.
  • "Patrząc na swój indywidualny interes i interes PiS, bał się teraz tam pojechać, bo mogłoby to spowodować, że spotkanie 3 września będzie odwołane" - dodał polityk Lewicy;
  • Jego zdaniem Andrzej Duda jako prezydent wybrałby się na do Waszyngtonu na to spotkanie.

W poniedziałek prezydent USA Donald Trump spotkał się w Białym Domu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i grupą przywódców krajów europejskich. Rozmowy dotyczyły negocjacji pokojowych z Rosją i gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. W spotkaniu nie uczestniczył przedstawiciel polskich władz. Do stolicy USA nie poleciał ani prezydent Karol Nawrocki, ani premier Donald Tusk. Według strony rządowej prezydent powinien polecieć do Waszyngtonu, wykorzystując swoje dobre relacje z amerykańskim odpowiednikiem.

- Zamieszanie związane z tym, kto powinien uczestniczyć (w spotkaniu - red.), tak naprawdę wywołał niedoświadczony prezydent Karol Nawrocki. Te kilkanaście dni na urzędzie powodują, że jest wielki zachwyt w mediach społecznościowych prawicowej strony. Natomiast realnej polityki tam nie ma, bo być nie może, dlatego że doświadczenia nie ma - komentował w "Poranku TOK FM" Tomasz Trela.

Taktyczna decyzja?

- Obowiązkiem naszego prezydenta było być w Waszyngtonie. (...) A prezydent Nawrocki, patrząc na swój indywidualny interes i interes Prawa i Sprawiedliwości, bał się teraz tam pojechać, bo mogłoby to spowodować, że spotkanie 3 września będzie odwołane - ocenił. Tego dnia jest zaplanowane spotkanie Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem w Białym Domu. - Rozumiem, że to spotkanie dla niego jest ważne. Dla Polski też powinno być istotne, ale polityka dzisiaj ma to do siebie, że dzieje się każdego dnia i jest strasznie nieprzewidywalna. Jutro może być kolejne spotkanie w Waszyngtonie i co, Karol Nawrocki nie poleci, bo 3 września ma spotkanie? - mówił Trela.

- Zebrał się jakiś sztab kryzysowy. Może włączyli w to wielkiego eksperta od spraw międzynarodowych Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział "nie jedź, Karol, dlatego że jak pojedziesz teraz, to będziesz jednym z wielu i nie będziesz miał zdjęcia sam na sam z Trumpem" - ocenił rozmówca Macieja Głogowskiego.

"Andrzej Duda w Waszyngtonie by był"

- Nie myślałem, że to powiem, ale to powiem. Myślę, że gdyby prezydentem był Andrzej Duda, to on by w Waszyngtonie w poniedziałek był - stwierdził polityk Lewicy.

Zapytany, czy tęskni za poprzednią głową państwa, odparł: "Nie przesadzajmy. Mam tylko wrażenie, że Duda w sprawach najistotniejszych nie słuchał zawsze Kaczyńskiego i próbował realizować politykę w interesie naszego kraju. Nawrocki po kilkunastu dniach od objęcia urzędu miał pierwszy podstawowy test. Mógł siedzieć w Waszyngtonie, reprezentować naszą część Europy, nasze interesy i pokazać stanowisko Polski".