"Wielka brama z przodu, a dziura w płocie z tyłu". Cyberataki i wycieki danych. Jak się chronić?
- Często mamy ogromną bramę z przodu i monitoring, a gdzieś z tyłu jest mała, zardzewiała furteczka albo przysłowiowa dziura w płocie i to ją cyberprzestępcy wykorzystają, jak najszybciej mogą - mówiła TOK FM Joanna Wziątek, ekspertka cyberbezpieczeństwa, autorka podcastu "Cyberbezpieczeństwo po ludzku". Jak się bronić przed atakami i wyciekiem danych?
"Wielka brama z przodu, a dziura w płocie z tyłu". Cyberataki i wycieki danych. Jak się chronić?
Grupa hakerów o pseudonimie ShinyHunters dokonała włamania do systemów FBI. Wykradli dużą część danych dotyczących pracowników agencji. To, jak oceniają eksperci, kolejna kompromitacja służb amerykańskich po wcześniejszym ataku na bazę danych Pentagonu, kiedy wyciekły dane milionów osób. O oznaczenie tych ataków dla bezpieczeństwa, w tym także Polski, pytana była w TOK FM Joanna Wziątek, ekspertka cyberbezpieczeństwa, autorka podcastu "Cyberbezpieczeństwo po ludzku".
Jak zastrzegła gościni "Poranka TOK FM", nie mam stuprocentowo bezpiecznych zabezpieczeń. A to tym bardziej, podkreśliła, że po stronie broniących mamy zawsze trudniej, bo i powierzchnia ataku jest ogromna. - Dla cyberprzestępców wystarczy, żeby znaleźli jedną lukę, malutką i to im wystarczy. W przypadku FBI, to nie była sieć wewnętrzna, w której mieli poufne dane czy te o statusie krytycznym. To był serwis o pracę należący do FBI, gdzie chętni mogą wysyłać CV i gdzie są też informacje dotyczące ich rodzin - mówiła.
W jej ocenie to sytuacja jak z ogrodzeniem domu. - Często mamy ogromną bramę z przodu i monitoring, a gdzieś z tyłu jest mała, zardzewiała furteczka albo przysłowiowa dziura w płocie i to ją przestępcy wykorzystają, jak najszybciej mogą - dopowiedziała z rozmowie z Aleksandrą Karasińską.
Uwaga na autonomicznego agenta
- A w jakim stopniu zagrożenia mogą dotyczyć naszych pieniędzy? - pytała też prowadząca.
- W Polsce mamy bardzo mocne obostrzenia, jeżeli chodzi o rynek finansowy. I tak np. żeby korzystać z aplikacji w telefonie, to prawo zmusza banki, by klient miał porządne hasło i uwierzytelnianie dwuskładnikowe, czyli albo musi być to SMS, najgorszy w mojej opinii, ale uwierzytelnienie przez aplikację - odpowiedziała Joanna Wziątek.
Zastrzegła też od razu, że w tym kontekście nie możemy jednak zapomnieć o sztucznej inteligencji i machine learning, które też pomagają przestępcom. Badania, w których ataki phishingowe przygotowali ludzie i takie z użyciem AI pokazały, że współczynnik kliknięć był taki sam, podkreśliła.
- Co to oznacza dla zwykłego obywatela? Że jeżeli ktoś do mnie zadzwoni i mówi: "Jestem z banku, to pilna sprawa. Jest już konto techniczne przygotowane i nawet zablokowaliśmy środki na koncie", to powinniśmy mieć z tyłu głowy, że dzięki sztucznej inteligencji przestępcy mogą mieć o nas więcej informacji niż sądziliśmy. A przez to wydadzą się bardziej wiarygodni. "OK, to pewnie pani z banku, bo wie o mnie tak dużo rzeczy" - pomyślimy. Do tego dochodzi stres i że to już teraz pilne, więc od razu myślimy: "To oszczędności mojego życia. A tu rata kredytu, a tu trzeba za samochód, a tu trzeba jeszcze inne pieniądze", więc działamy w pośpiechu. Potem kiedy robi się wywiady z osobami, które zostały oszukane, to mówią: "Teraz jak na to patrzę, to faktycznie mogłam się, czy mogłem się zorientować" - wskazywała ekspertka.
Przyznała też, że branżą cyber security wstrząsnął ostatnio przykład z Tajwanu. Doszło tam do ataku, już w żaden sposób niesymulowanego, z wykorzystaniem agentów AI, którzy dobierali metody atakowania na instytucje publiczne. Wykradziono wówczas bardzo dużą ilość danych. Przyznała, że dla sektora oznacza to jedno: jesteśmy na etapie, gdzie autonomiczny agent, wprawdzie kierowany przez grupę przestępczą, jest w stanie dokonać ataku i zmieniać swój sposób działania.
"W najlepszym przypadku to bot"
To jak się chronić przed cyberatakami i wyciekami danych? Joanna Wziątek radziła przede wszystkim zastanowić się, co i jak publikujemy w internecie.
- Czy gdybyśmy stanęli na przystanku autobusowym, to obcej osobie, powiedziałabym o sobie to wszystko, o czym piszę na mediach społecznościowych? To raz. Dwa: w internecie nic nie ginie, a informacje można łatwo wyciągnąć. A przecież uwielbiamy fotografować wszystko, mieszkanie, samochód... Dlatego zabezpieczmy nasze konto, do widoku prywatnego, dla naszych znajomych. Dalej: dajmy mocne hasło i do niego drugi składnik uwierzytelniający, żeby konta nie mogły być łatwo przejęte przez cyberprzestępców - wyliczyła Joanna Wziątek.
Ekspertka zastrzegła też, by o cyberbezpieczeńwtwie rozmawiać z dziećmi. Jak przekonywała, wpuszczenie dziecka do internetu to jak wypuszczenie go w środku nocy do miasta. - O ile uczymy dzieci: "Nie rozmawiaj z obcymi, na przystanku, zanim podjedzie autobus, to się odsuń, czekaj na zielone światło", to w ogóle nie mówimy o tym, co mogą zobaczyć w sieci. A tam ten świat jest dużo bardziej przerażający, bo w mieście sklepy są zamknięte w nocy, w internecie nie. Są osoby, których nie jesteśmy w stanie zweryfikować, bo ktoś może podrobić głos i wideo z wykorzystaniem AI. Jeżeli ktoś na czacie napisze: "Cześć, jestem Wojtek i mam 12 lat i też moi rodzice mnie wkurzają", to dla dziecka to informacja "O, znalazłem osobę, która wreszcie mnie rozumie". W najlepszym wypadku to bot, w gorszym może to być przestępca - podsumowała w TOK FM.
Źródło: TOK FM