,
Obserwuj
Gospodarka

Panika na giełdach. Sztuczna inteligencja lepsza od prawników?

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
4 min. czytania
10.02.2026 15:22

Zaczęło się od średniej wielkości firm informatycznych, a potem poszło już z górki i skończyło się na gigantach światowej technologii. I to nie tylko w Nowym Jorku, ale też na innych wielkich rynkach. A poszło o biznesy z sektora SaaS czyli software-as-a-service i o innowację Anthropic, drugiej co do wielkości firmy oferującej model językowy taki jak ChatGPT. A zatem - czy to już pęka bańka, jak wtedy, gdy światową gospodarkę przeorał dot-com kryzys czyli bańka internetowa z początku wieku?

Z giełdowego indeksu Nasdaq wyparowało ponad pół biliona dolarów
Z giełdowego indeksu Nasdaq wyparowało ponad pół biliona dolarów
fot. Yuki Iwamura/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego ten kryzys został ochrzczony mianem SaaS-apokalipsy?
  • Czy to już od dawna wieszczona bańka inwestycyjna?
  • Czy giganci technologii rozpoczęli walkę na śmierć i życie?

Czym są firmy SaaS? To przedsięwzięcia, które zamiast programów komputerowych, elegancko zapakowanych w pudełka, sprzedawanych w sklepie - oferują aplikacje w chmurze i miesięczny abonament. W ten sposób klienci oszczędzają czas i pieniądze. Za utrzymanie systemów odpowiada dostawca usługi, który dba też o ich rozwijanie, by stale dostarczały nowe możliwości. Nie muszą utrzymywać armii programistów czy informatyków. I to właśnie firmy sektora Software-as-a-Service jako pierwsze padły ofiarą inwestycyjnej paniki. A napędziła ją sztuczna inteligencja.

AI zamiast prawników

Największy rynek kapitałowy świata spanikował tak mocno, że w ciągu zaledwie dwóch dni z giełdowego indeksu Nasdaq, gromadzącego firmy technologiczne, wyparowało ponad pół biliona dolarów. Giełda przestraszyła się aktualizacji oferty firmy Anhtropic. Jej nowe narzędzia napędzane sztuczną inteligencją pozwalają dowolnie automatyzować coraz większą liczbę procesów. Tym razem chodziło o narzędzie wsparcia prawnego.

Sztuczna Inteligencja od Anthropica potrafi teraz sama pisać i analizować pisma prawnicze, w tym umowy prawne, przygotowuje też wsparcie do ich negocjowania. Nie korzysta z baz danych oferowanych w ramach Software as a Service, nie potrzebuje się do nich logować na podstawie abonamentu. Zastępuje w tym człowieka, co dla klasycznych firm może oznaczać: mniej klientów, czyli mniej abonamentów i mniej zysku. Dlatego rynek odebrał tę premierę jako sygnał zaostrzającej się konkurencji. I zapowiedź przyspieszenia w technologicznym wyścigu, bo niewiele wcześniej Anthropic wypuścił inną swoją rewelację. To nowa część modelu językowego imieniem Claude, który potrafi teraz do tworzenia oprogramowania używać ekranu komputera tak, jak człowiek. Cóż w tym niezwykłego? Sporo. Bo umiejętność klikania pozwala sztucznej inteligencji samodzielnie testować swoją "produkcję". Innymi słowy Claude sam pisze program, a potem zamiast człowieka sprawdza, czy dobrze działa. Całą jego działalność można obserwować osobiście, bo wyświetla w osobnym oknie wygląd strony www czy oprogramowania, nad którym pracuje. Dla wyjaśnienia: Claude jest największym rywalem ChataGPT, konkuruje z nim jako model bezpieczniejszy i tworzony z większą odpowiedzialnością. Dzięki czemu - jak twierdzą jego autorzy - opowiada i robi mniej bzdur.

Kogo AI zmiecie z planszy?

Dla analityków giełdowych kolejne sukcesy Claude'a stały się powodem do wydania ostrzeżenia: ten rok będzie dla firm technologicznych decydujący, okaże się kogo AI zmiecie z planszy, a kto wykorzysta nowe możliwości. Rynek tę prognozę wziął sobie do serca natychmiast. Zaczęła się wielka wyprzedaż akcji firm, które AI ma szanse szybko zastąpić. Firm z oprogramowaniem, które nie nadążają za technologiczną rewolucją i w ostatnim czasie przedstawiały rozczarowujące dane o swojej sprzedaży. Giełdowe baty zebrali giganci tacy jak Adobe, Microsoft czy Oracle, ale też mniejsze firmy sektora, a po nich cały sektor technologiczny i szeroki rynek akcji. Zwłaszcza, że jednocześnie czarne chmury nadciągnęły nad firmy technologiczne z zupełnie innej strony.

Cztery największe amerykańskie firmy technologiczne ogłosiły, że w tym roku zainwestują w swój rozwój astronomiczną kwotę 650 miliardów dolarów, czyli trochę więcej niż połowa całej polskiej gospodarki i najwięcej w tym w stuleciu. W jednym tylko roku każda z nich wyda tyle, ile wydała w sumie w ciągu ostatnich trzech lat. To boom porównywalny z inwestycjami z czasów bańki telekomunikacyjnej z lat 90, gdy powstawały sieci komórkowe i sieci transmisji danych. A może nawet z czasów rozbudowy amerykańskiej kolei w XIX wieku. Teraz ten pociąg jedzie w stronę sztucznej inteligencji.

Alphabet Group (czyli Google), Amazon, Microsoft i Meta (właściciel Facebooka) wydadzą te gigantyczne pieniądze przede wszystkim na centra danych, ich budowę i utrzymanie. W tym technologicznym wyścigu zbrojeń nie cofają się przed niczym. Meta wyda na budowę betonowych hal z serwerami więcej, niż na faktyczne badania i rozwój. Amazon ogłosił największe w światowym handlu detalicznym zwolnienia, w sumie pracę straci 30 tysięcy ludzi. Zaoszczędzi w ten sposób na inwestycje. Pozostali na rozwój będą pożyczać, co budzi dodatkowe obawy o stabilność w razie jakiegokolwiek niepowodzenia inwestycji. A na ich drodze może stanąć wszystko, w tym brak elektryków, betoniarek i betonu, miedzianych kabli i procesorów napędzających sztuczną inteligencję.

Analitycy branży uważają, że giganci technologii rozpoczęli walkę na śmierć i życie. Zwycięzca będzie tylko jeden. Czy to już pęknięta bańka? Rozwój wypadków na amerykańskiej giełdzie wskazuje na to, że nie. Tyle, że teraz kapitałowa historia toczy się z pierwszą prędkością kosmiczną, z wzlotami i upadkami jak na górskiej kolejce, która pokonała pierwszą pętlę przez amerykańską giełdę. Gdzie sytuacja wraca do punktu wyjścia, a panika ustępuje entuzjazmowi. I tak w koło.

źródło: TOK FM