advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Gospodarka

Zdanie za 5 miliardów dolarów. Potem nastąpił lodowaty prysznic

Michał Janczura TOK FM
3 min. czytania
16.01.2025 20:02
Grudniowa prezentacja przełomowego mikroprocesora Google'a rozbudziła fantazje giełdowych inwestorów. W mniejszych spółkach zajmujących się technologią kwantową zobaczono potencjał do rewolucji na miarę sztucznej inteligencji. Błyskawiczna hossa, w której akcje rosły o tysiąc i więcej procent skończyła się jednak szybko. A wszystko przez jedno zdanie.
|
|
fot. Pixabay

W ostatnim kwartale ubiegłego roku supernowoczesne komputery zaliczyły spektakularny rajd, po czym ich giełdowa wartość w Nowym Roku w moment runęła o kilkadziesiąt procent. Przez jedno zdanie. Lodowaty prysznic inwestorom zafundował prezes firmy-gwiazdy nowojorskiego parkietu.

Komputery kwantowe

To ma być najnowsza technologia, która sztuczną inteligencję wyniesie na nowy poziom. Mowa o komputerach kwantowych. To supernowoczesne, mocarne maszyny, które wykorzystują zasady mechaniki kwantowej do przetwarzania informacji - działają na tak zwanych kubitach. W przyszłości będą mogły wykonywać w mig piramidalnie bardziej złożone zadania obliczeniowe w porównaniu ze zwykłymi komputerami i przetwarzać ogromne ilości danych, co ma dodać skrzydeł rozwojowi sztucznej inteligencji i wznieść ją na zupełnie nowy poziom. Bo sztuczna inteligencja, to potężne strumienie danych, dla których moc obliczeniowa kwantowych maszyn z czasem może być nie tylko przydatna, ale i niezbędna. Technologia kwantowa jest rozwijana od dawna, pracują nad nią tacy giganci jak Nvidia, Microsoft czy IBM. Jest tylko jeden całkiem spory problem.

Komputery kwantowe do działania potrzebują absolutnej ciszy. I nie chodzi tu o brak dźwięków, tej technologii przeszkadza tak zwany kwantowy szum, którym może być nawet ruch elektronów. To zakłóca ich działanie i prowadzi do błędów w obliczeniach. A im więcej kubitów w komputerze - tym ryzyko błędu jest większe. I właśnie tu pod koniec ubiegłego roku ze swoim przełomem wszedł jeden z gigantów technologicznych, czyli Google.

Przełomowy mikroprocesor Google’a

Google pokazał swój najnowszy chip Willow, stworzony właśnie dla komputerów kwantowych. Chip jest tak zaprojektowany, że ma minimalizować ryzyko wystąpienia błędów w obliczeniach. Firma twierdzi, że jego moc obliczeniowa jest tak potężna, że w ciągu 5 minut jest on w stanie rozwiązać problem, który najszybszemu obecnie superkomputerowi świata zająłby - uwaga - dziesięć septylionów lat! Problem tylko w tym, że według ekspertów procesor jest na razie urządzeniem w dużej mierze eksperymentalnym, co oznacza, że stworzenie komputera kwantowego o mocy wystarczającej do rozwiązania szerokiego potężnego zakresu zadań zajmie jeszcze wiele lat i będzie kosztować miliardy dolarów.

Ale giełdowi inwestorzy oszaleli. Po prezentacji Google’a, podsyconej entuzjastycznymi komentarzami analityków, rzucili się na akcje spółek rozwijających technologię kwantową. Zobaczyli w niej kolejną rewolucję na miarę tej związanej ze sztuczną inteligencją. Bańka urosła ekspresowo: akcje takich firm jak D-Wave czy Rigetti wzrosły od października o nawet tysiąc procent! I to mimo ostrzeżeń, że firmy z tej branży dopiero pracują nad technologiami, nie mają gotowych produktów, ani też planów ich komercjalizacji. I wtedy ten balon z hukiem przebił prezes NVidiii.

Wypowiedź za 5 miliardów dolarów

Szef firmy, która jako jedyna na świecie produkuje mikroprocesory wystarczająco mocne, żeby ożywić sztuczną inteligencję (firmy, która jest gwiazdą hossy na nowojorskiej giełdzie i stała się największą firmą giełdową świata i której akcje w dwa lata od debiutu ChataGPT, czyli praktycznego debiutu sztucznej inteligencji urosły ośmiokrotnie) wypowiedział się na temat komputerów kwantowych. Jensen Huang przyznał, że również jego firma pracuje nad tymi technologiami, ale jego zdaniem - na praktyczne ich zastosowania trzeba czekać dwadzieścia lat.

Po tym jak wylał kubeł zimnej wody na komputery kwantowe, akcje firm zaangażowanych w tę technologię runęły. Jak wylicza Reuters - w moment po tych słowach straciły - 5 miliardów dolarów wartości rynkowej. Spadki pogłębił drugi kubeł lodowatej wody, jaki dołożył chwilę później szef Facebooka. Mark Zuckerberg prognozował, że technologia komputerów kwantowych jest prawdopodobnie „odległa o dekadę lub więcej".

Sytuację próbował ratować prezes D-Wave, jednej z firm zaangażowanych w technologię kwantową.

Szef NVidii całkowicie się myli. My już mamy komputery kwantowe - Alan Baratz

.

I choć po krachu kwantowe spółki odbiły się, to mleko się rozlało.

Balon pękł. Co ciekawe, przekłuli go szefowie firm, które na boomie na sztuczną inteligencję wychodzą najlepiej - zarabiają krocie, ich wyceny są napompowane. Dlatego teraz pojawiają się wobec nich pytania czy same nie są właśnie bohaterkami bańki spekulacyjnej.