Twarzą w twarz z kobietami skazanymi za zabójstwo. "Za to, co zrobiłam, to tylko śmierć"
Jest obrazowo, jest tak, jakby siedziało się naprzeciwko niej (skazanej - red.) i to jest niewygodne. Miało to się czytać w miarę OK przy kawie i pod kocem, a tu nagle wychodzą demony i przestaje być fajnie - mówił Zbyszek Nowak, gość "Półki z książkami" w tokfm.pl, autor książki "Zabiłaś? Rozmowy z kobietami skazanymi za zabójstwo".
- "Zabiłaś? Rozmowy z kobietami skazanymi za zabójstwo" to zapis rozmów Zbyszka Nowaka z kilkunastoma kobietami skazanymi za ciężkie zbrodnie, w tym dzieciobójstwo oraz sprawstwo kierownicze;
- Zdaniem Nowaka skazane kobiety mają mniejszą skłonność do "wybielania się" przed swoimi rozmówcami niż mężczyźni. "Bardzo często mówią, że powinny dostać wyższą karę" - wskazał gość Anny Sobańdy;
- Zbyszek Nowak odpowiedział także na pytanie, czy popiera karę śmierci. "Moje zerojedynkowe stanowisko bardzo mocno się stępiło" - mówił w tokfm.pl.
"Zabiłaś? Rozmowy z kobietami skazanymi za zabójstwo" to trzecia książka Zbyszka Nowaka będąca zapisem jego rozmów ze osadzonymi, a jednocześnie pierwsza poświęcona wyłącznie kobietom.
Rozmówczynie Nowaka to nie tylko przedstawicielki tzw. marginesu społecznego, ale i takie z wyższym wykształceniem, które zamieniły - jak czytamy we wstępie - "filiżankę Versace" na "metalowy kubek z uchem". Ponadto Nowakowi jako pierwszemu w Polsce udało się opublikować aż pięć rozmów z dzieciobójczyniami.
Jak przyznał autor w podcaście tokfm.pl "Półka z książkami", rozmowy ze skazanymi w związku ze zbrodnią których ofiarami padło dziecko, były "ciężkie". - Ale nie dlatego, że one tego dokonały. Jest tu rozmowa z kobietą, która w prasie była nazywana bestią czy potworem i która pozwoliła na to, żeby jej partner dokonał zabójstwa dziecka. Ważniejsze niż macierzyństwo i własne dzieci była miłość czy zauroczenie. On się znęca, to trwa i to finalnie doprowadza do śmierci małego dziecka, w tym przypadku chłopca. To był porażający sposób formułowania myśli, budowania argumentacji, które miało być pewnego rodzaju usprawiedliwieniem dla tego, co się stało - mówił prawnik i wykładowca akademicki w rozmowie z Anną Sobańdą.
"Zabiłaś?" to także opowieści tzw. sprawczyń kierowniczych. - To kobiety, które posiadały taką charyzmę, takie zdolności organizacyjne i potrafiły w taki sposób wpływać - w jednym przypadku na kobiety, ale też na mężczyzn, że ci popełniali dla nich zabójstwo. I bardzo często jest tak, że ci mężczyźni skończyli ze zdecydowanie mniejszymi bądź też mniejszymi wyrokami niż te sprawczynie. Tutaj takich historii jest kilka i są one wstrząsające - ocenił gość podcastu tokfm.pl.
Jedna z takich opisanych w książce historii wydarzyła się w 2013 roku w Olsztynie. - Matka sześciorga dzieci zmieniła miasto, zmieniła swoje życie, poznała kogoś, wzięła z tym człowiekiem ślub - facet jeździł na wózku inwalidzkim. Przez chwilę to wyglądało dobrze, a skończyło się tym, że musiał wyprowadzić się z własnego mieszkania, wprowadził się tam ktoś inny. Małżonek został wyprowadzony w miejsce, gdzie finalnie jego żywot się zakończył - było dwóch panów biorących bezpośredni udział w zbrodni zabójstwa i ta nasza, nazwijmy to, modliszka, która nad tym wszystkim czuwała. Miało skończyć się pobiciem, nastraszeniem, a skończyło się zabójstwem i seksem całej trójki tuż po nim. Nie chce się w to wierzyć, ale takie rzeczy są - mówił Nowak w "Półce z książkami".
"Oczywiście, że starały się wybielić"
Zapytany, czy czuł się manipulowany przez swoje rozmówczynie, autor "Zabiłaś?" odpowiedział twierdząco. - Oczywiście, że starały się wybielić. To zrozumiałe. (...) Kobiety mówiły o swojej niewinności, starały się mnie przekonać albo ewentualnie starały się wskazać, że zakres ich sprawstwa, ich zbrodni i ten wyrok powinien być zdecydowanie niższy, bo zabił ktoś inny, bo ktoś inny podciął komuś gardło albo zrobił coś równie złego. To też kwestia współsprawstwa - na zasadzie "jak mogłam w tym uczestniczyć, skoro tego finalnie dokonali inni ludzie. Przecież każdy ma swój rozum, a moja rola była marginalna" - tłumaczył.
Mimo to można wysnuć wniosek, że kobiety starają się "wybielić" rzadziej niż mężczyźni, którzy - w większości - byli bohaterami dwóch poprzednich publikacji Zbyszka Nowaka - "24 razy dożywocie. Rozmowy twarzą w twarz" oraz "Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi". - Gros z tych kobiet nie ma wątpliwości co do swojej winy, postawy, do tego co się stało. Zawsze pytam, czy ten wyrok jest ich zdaniem sprawiedliwy. Odpowiedzi są różne. (...) Bardzo często mówią, że powinny dostać wyższą karę, a nawet miałem rozmówczynię, która powiedziała: "Za to, co zrobiłam, to tylko śmierć. Żyję, ale to życie jest wegetacją" - opisywał gość Anny Sobańdy.
Książka - mimo tematyki true crime - nie epatuje drastycznymi opisami zbrodni. Jednak jej lektura - jak zwróciło autorowi uwagę wielu czytelników - jest trudna. - Jest obrazowo, jest tak, jakby siedziało się naprzeciwko niej (skazanej - red.) i to jest niewygodne. Miało to się czytać w miarę OK przy kawie i pod kocem, a tu nagle wychodzą demony i przestaje być fajnie - wskazał Zbyszek Nowak.
Nowak o karze śmierci: Myślałem, że powinna być
Na koniec rozmowy w "Półce z książkami" Nowak został zapytany o karę śmierci. Jak przyznał, jego stosunek do niej zmienił się na przestrzeni lat. - Moja opinia była zerojedynkowa, kiedy pisałem swoją pierwszą nienaukową książkę. Wtedy myślałem, że kara śmierci powinna być. Że może to jest niehumanitarne, prymitywne, ale są sprawy, w których nie ma odwrotu i są sprawcy, którym nie da się uwierzyć, których nie da się odbudowywać, zresocjalizować. To moje zerojedynkowe stanowisko jednak bardzo mocno się stępiło - mówił autor.
Jak jednak przyznał, bywają sprawy tak okrutne, że nawet przeciwnicy kary śmierci "mają pewien dylemat". - Przychodzi taka refleksja, gdy rozmawiasz z kimś, kto odnosi się do zbrodni w sposób ironiczny - o ofierze, nawet małym dziecku, mówi, nie używając jego imienia, traktuje go jak kubek, jak przedmiot. Całą sprawą obarcza inne osoby, nie widzi swojej winy. I człowiek powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki jest sens życia tego sprawcy (...). To nie równa się temu, że trzeba go powiesić, ale zostają znaki zapytania - podsumował Zbyszek Nowak w podcaście tokfm.pl.
Źródło: tokfm.pl