Kolejne weto prezydenta. "To górowanie państwa nad obywatelem"
Państwo mówi tą decyzją pana prezydenta obywatelowi: państwo jest ważniejsze, to państwo mówi ci człowieku, jak masz żyć, co masz robić i jakie decyzje masz podejmować. To nic innego jak górowanie państwa nad obywatelem, a powinno być odwrotnie - mówiła w TOK FM Anita Kucharska-Dziedzic z Nowej Lewicy.
Prezydent Karol Nawrocki zawetował w czwartek rządową nowelizację Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, która miała wprowadzić do polskiego prawa możliwość pozasądowego rozwiązania małżeństwa. - Są sprawy, których nie wolno sprowadzać do administracyjnej formalności - uzasadnił swoją decyzję.
Ustawa autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości zakładała możliwość rozwiązania małżeństwa w drodze czynności podejmowanych przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego. To on weryfikowałby spełnienie ustawowych przesłanek rozwodu pozasądowego i dokonałby odpowiednich wpisów w rejestrze stanu cywilnego. Rozwiązanie to miało być stosowane wyłącznie w przypadku małżeństw, które nie mają wspólnych małoletnich dzieci, oraz pod warunkiem że małżonka nie jest w ciąży.
- To weto jest absolutnie niezrozumiałe. Więcej mamy tutaj ewidentną nierówność w taktowaniu decyzji ludzi. Jeżeli ludzie chcą się pobrać to zakłada pan prezydent, że robią to w pełni świadomie i odpowiedzialnie. Ale jak chcą się rozstać, to nie, trzeba to posprawdzać. To przecież sytuacja, w której się deprecjonuje decyzje dorosłych ludzi - skomentowała w TOK FM Anita Kucharska-Dziedzic, posłanka Nowej Lewicy i wiceprzewodnicząca Klubu Parlamentarnego Lewicy.
Jak zastrzegła przy tym od razu "tryb pozasądowy powolutku się w Polsce upowszechnia", a dotyczy to np. kwestii spadków.
- Inna rzecz, która słabo wybrzmiewa, to biznes rozwodowy, bo ta procedura jest kosztowna. Idziemy do sądu z własnymi pełnomocnikami, sądy się czasem zastanawiają, czy jeszcze nam nie dać mediatora. A przecież do tego dochodzą jeszcze koszty emocjonalne, więc tym bardziej nie rozumiem tej decyzji pana prezydenta. Ona jest podyktowane przesłankami, które nie są oparte na zrozumieniu, współczuciu i empatii dla ludzi, którzy tak samo jak chcieli być ze sobą, tak teraz już ze sobą być nie chcą - podkreśliła w rozmowie z Maciejem Kluczką.
"Górowanie państwa nad obywatelem"
W ocenie gościni "Poranka TOK FM" w porządku konstytucyjnym najważniejsze nie są instytucje, nawet tak ważne jak instytucja małżeństwa. - Najważniejsze są prawa obywatel, prawa człowieka, a tym prawem jest m.in. prawo do życia wedle własnego uznania. Jeżeli więc to uznanie szanujemy w momencie, kiedy ktoś zawiera związek małżeński, to to samo uznanie, tę samą decyzję dorosłego człowieka powinniśmy szanować w momencie, kiedy podejmuje decyzję o rozstaniu - dopowiedziała Anita Kucharska-Dziedzic.
Posłanka tłumaczyła też, że jeżeli wszystkie przesłanki do ustania małżeństwa zaistniały, a ludzie rozstają się w pełnej zgodzie, nie ma małoletnich dzieci, dla których trzeba byłoby ustalić kwestie dotyczące finansów i opieki i nie ma jakiejkolwiek krzywdy "to sytuacja ta, pokazuje też nadmiarowe działanie państwa nad obywatelem". - Państwo mówi tą decyzją pana prezydenta obywatelowi: państwo jest ważniejsze, to państwo mówi ci człowieku, jak masz żyć, co masz robić i jakie decyzje masz podejmować. To nic innego jak górowanie państwa nad obywatelem, a powinno być odwrotnie - skwitowała w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP