Droższa i gorsza kawa, ziemniaki z Indii, wino z Polski. "Destabilizuje nam się system klimatyczny"
Najważniejsze regiony uprawy kawy na świecie zmagają się obecnie średnio z kilkudziesięcioma dniami ekstremalnych upałów rocznie - wynika z analizy organizacji naukowej Climate Central. Skutki te szybko odczuwają konsumenci poprzez wyższe ceny i mniejszą dostępność kawy. Dr Paulina Sobiesiak-Penszko z Instytutu Strategii Żywnościowych Grunt podkreślała w TOK FM, że problem dotyczy też innych produktów.
- Zmiany klimatyczne w krajach produkujących kawę powodują wzrost dni z ekstremalnymi upałami, co wpływa negatywnie na plony i jakość ziaren;
- "Raport potwierdza, że destabilizuje nam się system klimatyczny, od którego zależy produkcja żywności" - wskazywała w TOK FM dr Paulina Sobiesiak-Penszko;
- Prezeska Instytutu Strategii Żywnościowych Grunt podkreślała, że przekłada się to na wyższe ceny produktów.
Badanie objęło 25 kluczowych krajów, które odpowiadają za 97 procent globalnej produkcji kawy. W latach 2021-2025 znacznie częściej notowano tam temperaturę przekraczającą 30 stopni Celsjusza, czyli próg uznawany za szkodliwy dla krzewów kawowych. Takie warunki powodują stres cieplny roślin, obniżają wielkość plonów, pogarszają jakość ziaren i zwiększają ryzyko chorób. Najpopularniejsza na rynku odmiana arabika jest szczególnie wrażliwa. Robusta radzi sobie nieco lepiej, ale również źle znosi długotrwałe upały.
Najwięksi producenci - Brazylia, Wietnam, Kolumbia, Etiopia i Indonezja - doświadczali średnio o 57 dni więcej ekstremalnych upałów rocznie w związku ze zmianami klimatu, wynikającymi wyłącznie z działalności człowieka i emisji gazów cieplarnianych. Szczególnie trudna sytuacja występuje w Brazylii, gdzie liczba dni ze szkodliwym gorącem wzrosła nawet o 70 rocznie. Podobne wartości odnotowano w Indonezji, około 60 dodatkowych dni w Wietnamie i około 50 w Kolumbii.
Równie poważne zmiany zachodzą w krajach o mniejszym znaczeniu dla globalnego rynku, choć tempo wzrostu liczby upalnych dni bywa tam jeszcze większe. W Salwadorze przybyło ich średnio 99 rocznie, w Nikaragui 77, a w Tajlandii 75.
- Ten raport potwierdza, że destabilizuje nam się system klimatyczny, od którego zależy produkcja żywności - komentowała w TOK FM dr Paulina Sobiesiak-Penszko. Prezeska zarządu w Instytucie Strategii Żywnościowych Grunt zaznaczyła, że "nie chodzi tylko o kwestię temperatury, ale też o zmieniające się wzorce opadów". - W tych krajach, gdzie się produkuje kawę (między zwrotnikiem Raka a zwrotnikiem Koziorożca - red.), tak jak w wielu innych zakątkach świata, zwiększa się nieprzewidywalność tego, jak produkcja w danym roku będzie wyglądała - tłumaczyła.
W najtrudniejszej sytuacji są małe gospodarstwa. - Perturbacje na rynku, gorsza jakość i mniejsza ilość ziaren, bezpośrednio wpływają na ich sytuację ekonomiczną - wskazywała ekspertka.
- Rozwiązaniem jest adaptacja i ona w przypadku kawy polega na przykład na tym, że sadzi się duże drzewa, których cień daje osłonę przed słońcem. Ale to wymaga zasobów i czasu, a zmiany postępują szybko i to jest istotny problem - wyjaśniała.
Ziemniaki z Indii, wino z Polski
Sobiesiak-Penszko podkreśliła, że "to, co od lat dzieje się z kawą, dotyczy też innych produktów, takich jak czekolada, pomarańcze, oliwa". - Potem idziemy do sklepów i widzimy, że ceny tych produktów są o wiele wyższe - zwróciła uwagę.
Gościni TOK FM zauważyła, że zmiany klimatyczne wpływają na krajowe rolnictwo. Pojawiają się nowe odmiany roślin - na przykład ziemniaków - bardziej odporne na suszę, ale to tylko część odpowiedzi na problem. Coraz częstsze są bowiem gwałtowne zjawiska pogodowe, które mogą szybko zdestabilizować produkcję, niezależnie od zastosowanej odmiany.
- W niektórych krajach, jak Mołdawia, ogranicza się uprawę słonecznika czy kukurydzy, podczas gdy w Polsce ich produkcja rośnie. Z kolei u nas pojawiają się winnice, bo mamy inne warunki klimatyczne - opisywała ekspertka. Zwróciła również uwagę, że w przyszłości produkcja wielu roślin może się geograficznie przesuwać. - Ziemniaki będą produkowane na przykład w Indiach czy Afryce, kawa też może być uprawiana w innych miejscach. Ale żeby takie plantacje powstały, musimy prowadzić wylesianie - powiedziała.
To nie powód do zadowolenia
Także klimatolodzy podkreślają, że takie zmiany nie są powodem do optymizmu. Pojawienie się nowych upraw - jak winnice w Polsce - nie oznacza, że warunki staną się porównywalne z południem Europy, ani że rolnictwo na tym zyska. To raczej sygnał głębokich zaburzeń klimatycznych, które niosą więcej ryzyk niż korzyści i wymagają poważnej refleksji nad ich konsekwencjami.
- Musimy myśleć o rolnictwie jako o systemie, który współpracuje z przyrodą, a nie ją eksploatuje. To klucz do poradzenia sobie z kryzysem - podkreśliła Paulina Sobiesiak-Penszko.
Źródło: TOK FM, climatecentral.org