Awantura o nowe uprawnienia PiP. "To byłby absurd"
Rząd zaciągnął hamulec w sprawie reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Głównym powodem jest sprzeciw premiera wobec nowych uprawnień inspektorów, którzy decyzją administracyjną mogliby przekształcać umowy zlecenia i B2B w umowy o pracę. Projekt został zwrócony resortowi pracy. - To był bardzo rozsądny kompromis. Chodziło o skuteczność egzekwowania prawa - mówiła w TOK FM Karolina Zioło-Pużuk, wiceministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
- Zapisy projektu reformy Państwowej Inspekcji pracy budzą kontrowersje. Chodzi m.in. o zezwolenie inspektorom PIP na przekształcanie umów B2B lub umów zleceń na umowy o pracę;
- Podczas posiedzenia rządu premier Donald Tusk miał zażądać wycofania projektu i radykalnych zmian w nim;
- "Lewica nie jest przeciwko przedsiębiorcom. Jesteśmy przeciwko tym, którzy łamią prawo" - przekonywała w TOK FM wiceministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Karolina Zioło-Pużuk.
Projekt reformy Państwowej Inspekcji Pracy maiał znacząco wzmocnić kompetencje inspektorów w walce z fikcyjnym samozatrudnieniem i umowami zlecenia. 4 grudnia został zatwierdzony przez Stały Komitet Rady Ministrów. Jednak podczas posiedzenia rządu w ostatni wtorek doszło do awantury w tej sprawie. Donald Tusk polecił radykalną poprawę projektu - napisała w piątek "Gazeta Wyborcza". Według informatora "GW" premier powiedział, że obecny projekt jest nie do zaakceptowania i "postawił sprawę na ostrzu noża". Nakazał wycofać projekt z rządu i odesłać go do resortu pracy. Ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk ma go poprawić.
Spór dotyczy przede wszystkim zapisów, które dawałyby inspektorom PIP prawo wydawania decyzji administracyjnych o przekształceniu umów B2B lub zleceń w umowy o pracę. Premier chce, by ostateczne rozstrzygnięcia nadal należały do sądów, a nie do inspektorów - napisała "Wyborcza".
"Rozsądny kompromis"
Zapisów w projekcie ustawy broniła w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM Karolina Zioło-Pużuk, wiceministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. - To, co zaproponowało ministerstwo, wydaje się, że było bardzo rozsądnym kompromisem. Chodziło o skuteczność egzekwowania prawa - podkreślała.
- Nie możemy jednocześnie uznać, że wszyscy, którzy są na B2B czy umowie zlecenie, powinni być na umowie o pracę, bo to byłby absurd. Ale ministerstwo nie proponuje takiego rozwiązania - mówiła polityczka Nowej Lewicy.
Jak przekonywała, tam, gdzie faktycznie nie występuje relacja charakterystyczna dla stosunku pracy, nadal będzie możliwe zatrudnianie na B2B lub umowach cywilnoprawnych, jeśli obie strony tego chcą. - Ale mamy niestety wiele przypadków, gdzie to jest nadużywane. Jeszcze niedawno mówiło się o tym, że w Polsce jest dużo jednoosobowych firm, a prawda była taka, że to byli księgowi, dziennikarze, w niektórych prywatnych szkołach także nauczyciele, który nie mogli liczyć na stałość zatrudnienia - mówiła Zioło-Pużuk.
Wiceministra zaznaczyła, że "Lewica nie jest przeciwko przedsiębiorcom". - Jesteśmy przeciwko tym, którzy łamią prawo, wykorzystują słabe elementy prawa pracy po to, żeby nie dawać ludziom pewności, jaka wiąże się z etatem - dodała.
Gościni Macieja Kluczki wyraziła nadzieję, że uda się wypracować rozwiązania, które pozwolą osobom dotkniętym łamaniem prawa pracy realnie zmienić formę zatrudnienia na taką, która będzie odpowiadać faktycznej sytuacji, w jakiej się znajdują.
W Krajowym Planie Odbudowy obecny rząd zobowiązał się, że reforma PIP wystartuje w styczniu 2026 roku.
Źródło: TOK FM, PAP, fot.Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl