,
Obserwuj
Polityka

Co dadzą rozmowy Ukraina-USA-Rosja w Abu Zabi? "To teatr jednego widza"

3 min. czytania
23.01.2026 18:55

I Kijów, i Moskwa są zainteresowane tym, żeby Trump nie pomyślał sobie, że to oni starają się blokować proces pokojowy i blokować dojście Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla. W związku z tym, jeżeli trzeba są gotowi spotkać się w Abu Zabi i porozmawiać bezpośrednio - mówił w TOK FM Michał Potocki z "Dziennika Gazety Prawnej". 

Donald Trump
Donald Trump
fot. Francis Chung/POLITICO/Associated Press/East News
  • W Abu Zabi rozpoczęły się rozmowy między USA, Ukrainą i Rosją; 
  • Jak ocenił w TOK FM Michał Potocki,  "odbywają się przede wszystkim po to, by zagrać w teatrze dla Donalda Trumpa"; 
  • "Stanowiska ofiary agresji i agresora są zbyt oddalone od siebie i wciąż zbyt nie do pogodzenia" - tłumaczył i podkreślił, że przełomu nie należy się spodziewać. 

W Abu Zabi rozpoczęły się trójstronne rozmowy między USA, Ukrainą i Rosją - poinformowało MSZ Zjednoczonych Emiratów Arabskich, cytowane przez agencję AFP.

O to, czy sam fakt, że w końcu są to trójstronne rozmowy przybliża nas to końca wojny pytany był w TOK FM Michał Potocki z "Dziennika Gazety Prawnej". 

- Jeśli tak, to czysto symbolicznie. Rzeczywiście będzie to pierwszy raz, kiedy Ukraińcy i Rosjanie zasiądą przy jednym stole od czasu rozmów w Turcji, które zakończyły się zerwaniem na przełomie marca i kwietnia 2022 roku - mówił w "TOK 360". 

Zastrzegł przy tym, że były jedynie prowadzone rozmowy nieformalne, a dotyczące przede wszystkim wymiany jeńców. - Rozmów politycznych nie było i to jest duża rzecz. Inna rzecz, że one odbywają się przede wszystkim po to, by zagrać w teatrze dla Donalda Trumpa. I Kijów, i Moskwa są zainteresowane tym, żeby Trump nie pomyślał sobie, że to oni starają się blokować proces pokojowy i blokować dojście Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla. W związku z tym, jeżeli trzeba są gotowi spotkać się w Abu Zabi i porozmawiać bezpośrednio - podkreślił w rozmowie z Wojciechem Muzalem.  

"Teatr jednego widza"

Gość TOK FM przekonywał, że spotkanie w Abu Zabi to efekt dwóch czynników. Wskazał, że przy okazji forum w Davos wysłannicy Trumpa byli w Moskwie, z kolei Trump spotkał się osobiście z Wołodymyrem Zełenskim. - W związku z tym, że konsultacje były rzeczywiście na wysokim szczeblu, w przypadku ukraińskim na najwyższym szczeblu,  to ich szybkim efektem była zapowiedź  rozmów w ZEA - dopowiedział Michał Potocki. 

Potocki ocenił przy tym, że choć spotkanie może doprowadzić do kroków przybliżających nas "delikatnie" do rozejmu, to jednak nie spodziewa się poznania daty wejścia w życie takiego rozejmu. - Na to jest dużo za wcześnie - podkreślił. 

Tym bardziej, tłumaczył, że dla Ukrainy nie do zaakceptowania jest np. wycofanie się z kontrolowanej części Donbasu. Wskazał, że to oznacza porzucenie najlepiej przygotowanych do obrony terytoriów Ukrainy. Także dlatego, że umocnienia były tam budowane od 2014 roku. - Oddanie ich przesunęłoby linię rozgraniczenia pomiędzy obiema armiami na step, który w obronie jest bardzo trudny.  Poza tym zajęcie przez Rosjan tej resztki Donbasu, która pozostaje kontrolowana przez siły ukraińskie, oznaczałoby też otwartą drogę w stronę Charkowa i Dniepra w sytuacji, w której zdecydowaliby się na wznowienie wojny. A Ukraińcy spodziewają się, że rozejm będzie tylko przerwą w działaniach wojennych, a nie definitywnym ich zakończeniem - wskazał też redaktor "Dziennika Gazety Prawnej". 

Podkreślił przy tym, że "stanowiska ofiary agresji i agresora są nadal zbyt oddalone od siebie i wciąż zbyt nie do pogodzenia". Przypomniał w tym kontekście, "Rosjanie dają do zrozumienia, że nie zamierzają ustąpić w kwestii Donbasu".  

- Stanowisko Rosji się wręcz utwardziło w czasie roku roku rządów Trumpa w porównaniu z pierwszymi miesiącami, kiedy jeszcze Rosjanie nie wiedzieli, czego się po Trumpie spodziewać. Zresztą tak, jak my wszyscy. Teraz to jest gra: Rosjanie muszą udawać, że chcą pokoju, z kolei Ukraińcy muszą udawać, że są skłoni na dalej idące ustępstwa niż w rzeczywistości. Dlatego, że wszyscy żyjemy w teatrze jednego widza, którym jest Donald Trump, a który to musi nam bić brawo albo nas wykląć - podsumował w TOK FM. 

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca