,
Obserwuj
Polityka

Kulisy wojny w Polsce 2050. "Czegoś takiego jeszcze nie widziałam"

5 min. czytania
23.01.2026 16:29

- To wygląda bardzo źle, bo słyszeliśmy opowieści, jaka to jest demokratyczna partia, jak tam wszystko się odbywa zgodnie z zasadami - mówiła w najnowszym odcinku podcastu "Dzieje się" Beata Lubecka z Radia ZET o wydarzeniach w Polsce 2050. Po ujawnionej przez media korespondencji na tajnym czacie, w którym politycy związani z zapleczem Szymona Hołowni mieli rozważać unieważnienie partyjnych wyborów i "planować przewrót", ugrupowanie pogrążyło się w ostrym konflikcie.

fot. Adam Burakowski/East News
  • Po tym jak druga tura wewnętrznych wyborów w Polsce 2050 nie doszła do skutku, lider Szymon Hołownia zaproponował współprzewodniczenie dwóm głównym kandydatkom;
  • Ujawniona przez media korespondencja z grupy założonej przez Hołownię, w której rozmawiano o odwołaniu wyborów i usunięciu niektórych działaczy, pogłębiła konflikty w partii;
  • O walkach frakcji w Polsce 2050 dyskutowali dziennikarze w podcaście "Dzieje się" TOK FM, Radia ZET, "Gazety Wyborczej" i Polityki Insight.

W Polsce 2050 wrze, a wewnętrzne wybory nowego kierownictwa ugrupowania tylko zaogniły sytuację. Choć po pierwszej turze doszło do dogrywki między Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz a Pauliną Hennig-Kloską, druga tura ostatecznie nie doszła do skutku z powodu - jak wyjaśniło biuro prasowe partii - problemów technicznych. Ugrupowanie w sprawie nieprawidłowości zwróciło się do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Druga tura ma zostać powtórzona do 31 stycznia. Lider Polski 2050 Szymon Hołownia zaproponował obu kandydatkom współprzewodniczenie partii, a sama Pełczyńska-Nałęcz miała oferować to dwukrotnie. Według niektórych polityków ugrupowania taki plan ma popierać Paulina Hennig-Kloska, ale są mu przeciwni na przykład niektórzy kandydaci z pierwszej tury wyborów, między innymi Ryszard Petru i Joanna Mucha.

Hołownia w wywiadzie w Polsat News ocenił w piątek, że w obecnej sytuacji wywołanej - jak stwierdził - wewnętrzną walką frakcji w ugrupowaniu, doszło do takiej polaryzacji, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przesunięcie wyborów na "znacznie odleglejszy termin i doprowadzenie do posprzątania tej sytuacji i zahamowania destrukcji ugrupowania". - Ona zaszła zdecydowanie za daleko i przekroczyła już absolutnie wszystkie granice. To trzeba zakończyć - dodał. Zapytany, czy gdyby w ostateczności jednak doszło do ponownego rozpisania wyborów władz partii wystartowałby w nich, odpowiedział, że "jeżeli będą nowe wybory, to oczywiście tak".

"Planowany przewrót" i "próba puczu" w Polsce 2050

Tymczasem TVN24 i Onet ujawniły korespondencję prowadzonej jeszcze przed pierwszą turą wyborów grupy na jednym z komunikatorów - nazwanej "2026" i  założonej przez Szymona Hołownię. W jej skład wchodzili m.in. poseł Michał Gramatyka, ministra kultury Marta Cienkowska i ministra od społeczeństwa obywatelskiego Adriana Porowska - politycy utożsamiani z najbliższym zapleczem Hołowni, zwani "szymonitami". Z opublikowanych screenów wynika, że rozmowy dotyczyły nie tylko bieżącej sytuacji w partii, ale także scenariusza odwołania wyborów i usunięcia z ugrupowania części działaczy. Cienkowska pytała, czy nie da się przesunąć wyborów na świętego nigdy" i pisała o "planowanym przewrocie" oraz radziła, by "je**ć przychylne media", bo "przynajmniej pokażemy jaja". Poseł Bartosz Romowicz na czacie przestawił konkretny kilkupunktowy plan działania.

Te doniesienia rzuciły nowe światło na wydarzenia z kolejnych tygodni. - W partii pojawiły się podejrzenia, że grupa "2026" drugą turę wyborów po prostu "uwaliła", skoro od początku planowała, że wybory trzeba odwołać - mówiła w podcaście "Dzieje się" Dominika Wielowieyska z TOK FM. 

Jak zaznaczyła dziennikarka, część jej rozmówców z wewnątrz ugrupowania odrzuca jednak te oskarżenia. - Twierdzą, że to nieprawda, że wszystko się im posypało, że używali tego samego programu do głosowania od lat i uznali, że nie ma sensu wydawać pieniędzy - relacjonowała.

Wielowieyska zwróciła też uwagę na rolę szefowej resortu kultury, która "jawi się jako osoba bardzo konfrontacyjna". - Jej wypowiedzi świadczą o tym, że chodziło o pozbycie się osób myślących inaczej, że "idźmy w hasło 'nie ma wyborów', wyrzućmy tych, którzy będą się awanturować, a Hołownia zostaje liderem" - oceniała.

Narastający konflikt ujawnił się także w klubie parlamentarnym. Według mediów zapisy czatu pokazała podczas obrad Rady Krajowej Aleksandra Leo, która także była na tym forum. Doszło do awantury, a sama Leo została oskarżona o "próbę puczu". 21 stycznia przewodniczący klubu parlamentarnego Polski 2050 Paweł Śliz odwołał Leo ze stanowiska wiceszefowej klubu i zastąpił ją Romowiczem. W tle był spór o wybór członków Rady Krajowej.

"Zorientował się, że nie wygra i zaczął kombinować"

Zdaniem Wielowieyskiej "największym absurdem" obecnej sytuacji w Polsce 2050 jest to, że "Hołownia jest tak chwiejny". - Przecież gdy zaczynały się te wybory, była grupa wiernych działaczy, którzy mówili: "Szymon, nie zostaniesz tym komisarzem w ONZ, my tu już mamy podpisy, złóżmy je, żebyś jednak wystartował w wyborach". On wtedy nie chciał, nie zdecydował się. Po czym pod koniec stycznia zaczął z całą grupą spiskować, jak te wybory wywrócić. Ja czegoś takiego jeszcze nie widziałam - mówiła prowadząca "Poranek TOK FM".

- Hołownia zrozumiał, że jednak lepiej być szefem partii niż nie być w ogóle. Zrozumiał, że może zostać z niczym - stwierdziła Beata Lubecka z Radia ZET.

Jak komentował Andrzej Bobiński, szef Polski 2050 "wierzył, że ma taką siłę oddziaływania, że przekaże lejce Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz i będzie funkcjonował z tylnego siedzenia". - W pewnym momencie zorientował się, że ona nie wygra i wtedy zaczął kombinować. Pomyślał, że kompletnie traci władzę nad partią - mówił analityk Polityki Insight.

Całość - jak podkreślała Beata Lubecka - "bardzo źle wygląda, bo słyszeliśmy opowieści, jaka to jest demokratyczna partia, jak tam wszystko się odbywa zgodnie z zasadami". - Okazuje się, że to kłębowisko żmij. Wygląda na to, że to idzie na rozłam. Ja nie wróżę już powodzenia temu przedsięwzięciu - dodała.

Redakcja poleca

"Zarzewie kolejnego poważnego kryzysu"

Dominika Wielowieyska zauważyła, że w tle konfliktu pozostaje jeszcze jeden, rzadziej poruszany problem. - Mało kto o tym mówi, ale zapytajcie członków Polski 2050, czy oni wiedzą, na co zostało wydanych kilka milionów złotych w czasie kampanii prezydenckiej Hołowni. Został zaciągnięty kredyt na tę kampanię, są też zobowiązania z 2023 roku po wyborach parlamentarnych. Kto prowadził kampanię, kto na niej zarobił, kto wykonywał zlecenia? - wyliczała dziennikarka.

Jej zdaniem ewentualne zwycięstwo Hennig-Kloski może oznaczać audyt finansowy, a jego wyniki mogą stać się zarzewiem kolejnego poważnego kryzysu. - Duża część partii nie wie, na co poszły te pieniądze i uważa, że wynik był słaby - podkreśliła.

To właśnie ten wątek - jak zauważał Andrzej Bobiński - może tłumaczyć nerwowe działania lidera. - To by wyjaśniało, dlaczego Hołownia zachowuje się tak, jak się zachowuje. Ma świadomość, że musi trzymać władzę w partii, bo jest to wszystko, a jeszcze gdzieś nad nimi wisi Collegium Humanum - powiedział.

Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...

Quiz: Intensywny tydzień za nami. Sprawdź, co pamiętasz! QUIZ tokfm.pl

1/10 Jakiej marki okulary podczas szczytu w Davos nosił prezydent Francji Emmanuel Macron?

Źródło: "Dzieje się", fot. Adam Burakowski/East News