,
Obserwuj
Polityka

Czy Donaldowi Trumpowi zależy na relacjach z Europą? "To wszystko jest już nieaktualne"

3 min. czytania
05.12.2025 12:49

- Jeżeli Polacy uznają, że konfrontacja z Rosją kosztuje to to, co się wcześniej przekładało na zdanie: "To ja wyjeżdżam do Hiszpanii", teraz przekłada się na zdanie: "Wolę skutery niż czołgi" - mówił w TOK FM Konstanty Gebert, współpracownik "Kultury Liberalnej".

Donald Trump
Donald Trump
fot. ANDREW CABALLERO-REYNOLDS/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego według Konstantego Geberta budowanie więzi z Europą było istotne dla USA?
  • Jak poparcie dla "polexitu" wpływa na decyzje polskiego rządu?

"Europejczycy zawodzą, ale wciąż mogą pokazać, że potrafią współdecydować o losie własnego kontynentu" - napisał "Der Spiegel",  oceniając dyskusje wokół zamrożonych rosyjskich aktywów. Ostrzega jednak, że "nie ma już wiele czasu". Zgodnie z planami Komisji Europejskiej 140 mld euro z tych zamrożonych aktywów miałoby trafić do Ukrainy.
"O losie Ukrainy negocjują między sobą USA i Rosja. A Unia Europejska? Stoi z boku, sama się paraliżując. Europejczycy mogą tego jeszcze gorzko żałować" - stwierdza też "Der Spiegel". Zauważa przy tym, że rozwój sytuacji wokół Ukrainy to "historyczna tragedia", z kolei dla Amerykanów "kwestie bezpieczeństwa Ukrainy i Europy odgrywają rolę drugorzędną".

- Już od pierwszej prezydentury Donalda Trumpa, Europa nie może liczyć na Amerykę, ponieważ Ameryka nie jest zainteresowany liczeniem na Europę - skomentował w "Poranku TOK FM"

Jak dodał, "to zawsze były relacje dwustronne". - Interes amerykański w utrzymywaniu więzi transatlantyckich polegał nie tylko na tym, że to wychodziło taniej niż angażować się w trzecią wojnę tylko, dlatego, że Europa była pewnym źródłem instytucji wartości i systemu, który Ameryka chciała budować - tłumaczył. 

- To wszystko jest już nieaktualne - zastrzegł przy tym Gebert.

"Wolę skutery niż czołgi"

W ocenie gościa TOK FM, "jeżeli zaczniemy teraz na gwałt przebudowywać, w naszym przypadku, fabryki skuterów na produkcję czołgów, to może się okazać, że przewidująco utrudniliśmy atak". W tym kontekście, jak podkreślił, najważniejsze jest jednak, by polskie władze podejmowały takie decyzje, "które społeczeństwo jest w stanie zaakceptować".

- W sytuacji, kiedy jedna czwarta Polaków popiera "polexit", to jest zupełnie nowym i radykalnym elementem na scenie politycznej, rząd winien kierować się tym, żeby z tych 25 proc. nie zrobiło się 33 proc. A to ogranicza możliwość podejmowanie decyzji, które mogą być nawet zasadne z punktu widzenia dalekosiężnego interesu - uznał w rozmowie z Jackiem Żakowskim. 

Redakcja poleca

Gebert zaznaczył też, że dość wyraźnie widać, że "jeżeli Polacy uznają, że konfrontacja z Rosją kosztuje to to, co się wcześniej przekładało na zdanie: 'To ja wyjeżdżam do Hiszpanii', teraz przekłada się na zdanie: 'Wolę skutery niż czołgi'. - I to jest dalekosiężna, strategia Putina, z którą Trumpowi jest jak najbardziej po drodze - podkreślił też. 

"Trump gra na rozbicie Europy"

Zdaniem Romana Imielskiego z "Gazety Wyborczej", także gościa TOK FM, "Trump gra na rozbicie Europy". - Chodzi mu o to, żeby Europę jednak rozegrać, to znaczy zdobyć sobie kilku sojuszników, trochę jak Putin - dodał. 

Wskazał przy tym, że Rosja chce podzielenia Europy. - Celem polityki Kremla zawsze jest rozgrywanie Unii Europejskiej na poziomie państwa, a nie całej wspólnoty, dlatego Putin był zdziwiony - po wielkoskalowej agresji na Ukrainę - że jednak Europa jest zjednoczona - dopowiedział Imielski.

Choć przyznał, że są takie kraje jak np. Węgry, Słowacja i Czechy, którzy wyłamują się z tej jedności. Ale, jak zastrzegł, gdy trzeba "to Orban czasami wyjdzie do toalety i wtedy przegłosuje się, co trzeba". - Bo Węgry potrzebują pieniędzy europejskich, tam jest duża zapaść gospodarcza - podsumował w TOK FM. 

Źródło: TOK FM