,
Obserwuj
Polityka

Kto kandydatem PiS na premiera? Nowe nazwiska na giełdzie. "Z tą partią jest naprawdę marnie"

5 min. czytania
28.02.2026 07:03

W PiS w grze o kandydowanie na premiera w kolejnych wyborach miało pojawiło się trzech młodych samorządowców. - Prezes ewidentnie szuka sposobu, żeby pogodzić zwaśnione frakcje - powiedziała w podcaście "Dzieje się" Beata Lubecka z Radia ZET. Jak zauważył Wojciech Szacki z Polityki Insight, wcześniej "liderem peletonu" był Przemysław Czarnek, ale "sobie nagrabił".

Kto kandydatem PiS na premiera? Nowe nazwiska na giełdzie. "Z tą partią jest naprawdę marnie"
Kto kandydatem PiS na premiera? Nowe nazwiska na giełdzie. "Z tą partią jest naprawdę marnie"
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
  • Według ustaleń mediów Jarosław Kaczyński wśród kandydatów na premiera partii bierze pod uwagę kilku samorządowców, co miałoby pogodzić konkurujące ze sobą frakcje wewnątrz ugrupowania;
  • Jak oceniała Karolina Lewicka w podcaście "Dzieje się", prezes PiS "chyba nie zauważył, że ten manewr, kiedy on wskaże kandydata i wszyscy się z tym zgodzą, już nie jest możliwy";
  • Wojciech Szacki z Polityki Insight wskazywał, dlaczego faworytem przestał być poseł Przemysław Czarnek.

Na tak zwanej shortliście w notatniku prezesa Prawa i Sprawiedliwości mają znajdować się nazwiska co najmniej trzech samorządowców jako potencjalnych kandydatów partii na premiera w wyborach parlamentarnych za niecałe dwa lata. To prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny, prezydent Chełma Jakub Banaszek oraz prezydent Otwocka Jarosław Margielski.

Oglądaj

Pierwszy z nich od lat jest kojarzony z PiS i bywa nazywany "cudownym dzieckiem partii". Według lokalnych partyjnych działaczy z Podkarpacia, z którymi rozmawiał reporter TOK FM Marcin Starzec, Nadbereżny miałby pogodzić walczące ze sobą frakcje w ugrupowaniu. Ostatnio zrobiło się o nim głośno pod koniec zeszłego tygodnia, kiedy wygłosił przemówienie podczas odbywającej się w Stalowej Woli konwencji programowej PiS.

Redakcja poleca

Jak zauważył w najnowszym odcinku podcastu "Dzieje się" Wojciech Szacki z Polityki Insight, choć "najmniej znany opinii publicznej jest Jarosław Margielski", to jego nazwisko pojawiło się także "przy okazji debaty o nominacji na kandydata na prezydenta Polski", które wygrał Karol Nawrocki. Zdaniem publicysty "plotki o samorządowcach wzięły się ze spotkania jednego z ważnych polityków PiS z dziennikarzami", a sam szef partii jeszcze nie jest pewny, kto będzie kandydatem na premiera.

- Na jakimś okrążeniu liderem tego peletonu był Przemysław Czarnek - zwrócił uwagę Szacki. -Usłyszałem, że po pierwsze nagrabił sobie wywiadem dla "Rzeczpospolitej", w którym nie wykluczył współpracy z partią Grzegorza Brauna, a Kaczyński nie tylko to wyklucza, ale też uważa, że to jest prezent dla Donalda Tuska - ocenił analityk.

- Drugi argument przeciwko niemu jest taki, że sprawi, że ludzie na dole PiS, różni działacze powiatowi, mogą przechodzić masowo do Brauna, licząc, że i tak te dwa środowiska zawrą koalicję i dzięki temu łatwiej się będzie urządzić od nowa, z jedynki wejść do Sejmu, a może się załapać na listy do Sejmiku Wojewódzkiego - mówił. Poza tym - dodał - "wyznaczenie kogoś z frakcji maślarzy sprawi, że Mateusz Morawiecki odejdzie (z partii), a Kaczyński takiego scenariusza się obawia".

Jak stwierdził Szacki, "jeżeli dwie najważniejsze racje Kaczyńskiego stojące za wyborem kandydata na premiera, to obawa, że mu działacze pójdą do Brauna oraz, że Morawiecki odejdzie, to z tą partią jest naprawdę marnie". - Nie mówi się o zwycięstwie wyborczym i tworzeniu rządu, tylko o jakichś wewnętrznych przepychankach - skwitował.

Redakcja poleca

Kaczyński "chyba nie zauważył, że ten manewr już nie jest możliwy"

W ocenie Beaty Lubeckiej "prezes ewidentnie szuka sposobu, jak zrobić, żeby zwaśnione frakcje pogodzić", stąd nazwiska niezaangażowanych w spór samorządowców na liście. - Słyszałam w Prawie i Sprawiedliwości, że jeżeli rzeczywiście akurat ta metoda zawiedzie, to prezes będzie szukał jakiegoś innego sposobu, żeby mu się partia nie rozleciała - dodała dziennikarka Radia ZET.

Karolina Lewicka zastanawiała się, "czy Jarosław Kaczyński nie traci wyczucia politycznego". Dziennikarka TOK FM przytoczyła jego słowa z wywiadu dla Radia Maryja, w którym przekazał, że wybrał już kandydata na stanowisko szefa rządu, a jego nazwisko przedstawi w marcu. - Kiedy został zapytany o to, co jest kanwą sporów w partii, odparł, że właśnie kwestia kandydata na premiera. Rozumiał więc, że napięcie jest spowodowane tym, że dwie frakcje walczą o to, żeby z jednej ktoś, bo ona ma wielu liderów, a z drugiej frakcji kandydatem był Mateusz Morawiecki - zwracała uwagę.

- Kaczyński powiedział też o tym, że ma nadzieję, iż niektórzy zrozumieją, że nie tylko dawne zasługi się liczą i to potem sprawi, że nikt nie będzie zawiedziony. Jak rozumiem, oczekiwał, że jeżeli już wskaże kandydata, namaści go, to wszyscy się z tym zgodzą, tak jak się zgodzili z kandydaturą Karola Nawrockiego - analizowała Lewicka. - Ale świat polityczny teraz bardzo szybko się zmienia i prezes chyba nie zauważył, że ten manewr już nie jest możliwy - dodała.

Redakcja poleca

Jak oceniła prowadząca "Wywiad Polityczny", "działalność Morawieckiego prowadzona w sposób systematyczny, bardzo intensywny, budowanie swojej pozycji, a tym samym pozycji swojej frakcji, pokazuje, że on jest niezdolny, żeby pracować na rzecz innego polityka".

Zdaniem Dominiki Wielowieyskiej "Kaczyński nie ma żadnego kandydata na premiera, natomiast mówi tak, żeby odwrócić uwagę od tego, że w PiS ciągle następuje niezła nawalanka".

Kolejne spięcie w PiS z Morawieckim w roli głównej

Dziennikarka "Gazety Wyborczej" i TOK FM przypomniała o czwartkowej ostrej wymianie zdań między byłym premierem a Patrykiem Jakim na portalu X. Były działacz Suwerennej Polski zamieścił wideo ze spotkania ze studentami w Lublinie, podczas którego był pytany, jaką pewność mogą mieć wyborcy w przypadku wygrania przez PiS kolejnych wyborów, że "nie będą brane kolejne pożyczki typu SAFE, a rząd nie będzie się dalej uzależniał od UE". - Nie ukrywam, sam się bałem jak nasza partia się zachowa (w tych sprawach), ale teraz jestem podbudowany. Oczywiście jest kilku posłów u nas, którzy zachowują się inaczej. Warto obserwować którzy, oni się nie uczą i nie potrafią wyciągać wniosków. Natomiast teraz mogę powiedzieć, że jestem z całej partii dumny, nie dają się szantażować. (...) To jest wreszcie taki PiS, jaki chciałem, żeby był - odparł Jaki w nagraniu.

"Patryku, skoro obecnie jesteś ekspertem i znasz remedium na każdy problem, to powiedz: jak poszła sztandarowa reforma sądownictwa? No i jak przysłużyła się Polsce Twoja ustawa o IPN? W naszej polityce wobec UE wszystkie istotne decyzje były akceptowane przez kierownictwo polityczne PiS" - odparł Morawiecki.

Rzecznik partii Rafał Bochenek poinformował w piątek, że "w związku z naruszeniem wydanego przez kierownictwo PiS zakazu wszczynania w mediach społecznościowych szkodliwych dla Polski i całego naszego środowiska politycznego dyskusji, p. prezes Jarosław Kaczyński podjął decyzję o skierowaniu do partyjnej komisji etyki spraw następujących posłów: p. Mateusza Morawieckiego, p. Ireneusza Zyski i p. Mirosławy Stachowiak-Różeckiej". Zyska i Stachowiak-Różecka też wdali się w tę dyskusję.

Źródło: "Dzieje się", TOK FM, PAP