,
Obserwuj
Polityka

Kiedy i jak zwerbowano Szmydta? Trop prowadzi ABW do "miasta szpiegów"

Maciej Karcz
3 min. czytania
12.06.2024 14:18
Sędzia Tomasz Szmydt uciekł na Białoruś, gdzie publicznie pokazał się na konferencji prasowej 6 maja. W jego sprawie natychmiast śledztwo wszczęła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Polskie służby starają się ustalić kiedy, w jaki sposób i przez kogo Szmydt mógł zostać zwerbowany na rzecz wywiadu Białorusi. "Gazeta Wyborcza" podaje, że sędzia współpracę mógł zacząć już w ubiegłym roku. M.in. dlatego miał też odbyć podróż do Turcji.
|
|
fot. Bartosz Kłys

Tomasz Szmydt był sędzią II wydziału Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Pod koniec kwietnia wystąpił o urlop, a 6 maja publicznie pokazał się w Mińsku podczas konferencji prasowej. Przed kamerami i w otoczeniu dziennikarzy reżimowych mediów przekazał, że ubiega się o azyl polityczny od władz Białorusi. Szmydt stwierdził, że Polskę opuścił z powodu 'sprzeciwu wobec polityki i działań władz'. 

Kiedy zwerbowano Szmydta?

Trzy dni po szokującym i niespodziewanym wystąpieniu prokuratura postawiła Szmydtowi zarzut szpiegostwa, za który grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Niecały tydzień później były wiceminister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski ocenił, że polski sędzia przez blisko 6 lat mógł współpracować z obcym wywiadem. - Moim zdaniem w momencie przyjścia do ministerstwa (sprawiedliwości, za czasów Zbigniewa Ziobry: red.), czyli bodaj rok 2018 (naczelnikiem był w latach 2018-2019) realizował już zalecenie, wytyczne swoich mocodawców - mówił miesiąc temu w TOK FM senator Kwiatkowski. 

Według informacji, do których dotarła "Gazeta Wyborcza" wynika, że do werbunku sędziego mogło dojść dużo później. "Ustalenia kontrwywiadu i prokuratury wskazują, że Szmydt nawiązał kontakt z białoruskimi służbami co najmniej rok przed wyjazdem z Polski" - napisała "Wyborcza". 

Tomasz Szmydt i Europejski Nakaz Aresztowania. Jest ważna decyzja sądu

Wniosek ten nasz kontrwywiad oparł m.in. na podróżach sędziego, jakie odbył w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Szmydt w dniach 7-10 czerwca 2023 roku był na Białorusi, jednak jego wyprawa nie wzbudziła podejrzeń służb. Informator "GW" stwierdził, że "w przeciwieństwie do Białorusi Polska nie jest krajem totalitarnym" i dlatego też służby nie śledzą każdego wyjazdu każdego obywatela za wschodnią granicę.  Według ustaleń kontrwywiadu sędzia swoją podróż odbył samochodem, kraj opuścił przez Terespol. 

Kolejną wyprawę Szmydt odbył krótko przed ubiegłorocznymi Świętami Bożego Narodzenia. Sędzia na dwa dni udał się do Stambułu. "Według ekspertów kontrwywiadu Turcja, szczególnie zaś Stambuł, nazywany również miastem szpiegów, to popularne miejsce spotkań agentów z oficerami prowadzącymi służb wywiadowczych różnych państw" - napisała "Wyborcza". 

Jak Szmydt mógł zostać zwerbowany?

Informator dziennika stwierdził, że tuż po ujawnieniu się sędziego na Białorusi polskie służby zaczęły określać jego portret psychologiczny. Wyjaśnił, że prześwietlenie życiorysu i stylu funkcjonowania pozwala kontrwywiadowi ustalić, jakie słabe punkty swojej ofiary mogą wykorzystać szpiedzy. "Wyborcza" podała, że Szmydt miał problemy finansowe. "Za najem mieszkania przy ul. Stawki w Warszawie płacił 4 tys. zł miesięcznie. Do tego dochodziły wysokie alimenty" - czytamy w artykule. 

Tomasz Szmydt pojawił się przed polską ambasadą. 'Usiłował nagabywać'

Dodatkowo sędzia-uciekinier miał zaciągnięte liczne kredyty. Źródło "GW" przekazało, że "zapożyczał się w parabankach i firmach oferujących chwilówki". Ponadto miał nadużywać alkoholu i wpadać w przygnębienie. Zdaniem dziennika polskie służby biorą dwa scenariusze werbunku Szmydta. Pierwszy z nich zakłada, że poprzez problemy przyciągnął uwagę obcego wywiadu. Drugą z możliwości, którą śledczy mają brać pod uwagę, jest to, że były sędzia sam zaoferował współpracę Białorusinom.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>