Wszyscy Polacy do wojska? Ale nad tym problemem Tusk "tylko się przemknął"
- Premier Donald Tusk zapowiedział w piątek w Sejmie, że trwają prace nad przygotowaniem szkoleń wojskowych dla każdego dorosłego mężczyzny w Polsce;
- "Tak, aby rezerwa żołnierzy była 'adekwatna do ewentualnych zagrożeń'" - dodał;
- Model ma być gotowy do końca roku;
- "Dobrze byłoby wytworzyć taką atmosferę, jaka jest w USA czy Izraelu, że człowiek, który nie przeszedł takiego przeszkolenia, czyli nie umie posługiwać się bronią, udzielić pierwszej pomocy, nie zna taktyki walki, nie jest takim obywatelem w pełni" - komentował w TOK FM dr Witold Sokała.
O korekcie polityki amerykańskiej wobec Moskwy, pokoju w Ukrainie oraz bezpieczeństwie Europy i Polski przez zwiększanie wydatków na zbrojenia mówił w Sejmie Donald Tusk. W swoim wystąpieniu, zaraz po przylocie z nadzwyczajnego szczytu w Brukseli poświęconemu obecnej sytuacji międzynarodowej, premier wspomniał także o szkoleniach wojskowych, które rząd zamierza zorganizować ze względu na zagrożenie ze strony Rosji. - Trwają prace przygotowujące na wielką skalę szkolenia wojskowe dla każdego dorosłego mężczyzny w Polsce; do końca roku chcemy mieć gotowy model - zapowiedział w piątek w Sejmie premier Donald Tusk.
Ten błąd może zemścić się w razie wybuchu wojny. 'Trzeba to szczerze powiedzieć społeczeństwu'
- W sumie byłam dość zaniepokojona, że premierowi chodzi tylko o 50 procent społeczeństwa - zauważyła Anna Piekutowska, prowadząca piątkowe "Popołudnie" w TOK FM. Nawiązywała tym samym do tego, że premier Tusk w swoim planie nie uwzględnił kobiet. - Chociaż po chwili się lekko zreflektował. Jednak no cóż. Wylazł dziaders z pana premiera, ale dobrze, że zdał sobie sprawę - odparł dr Witold Sokała, publicysta "Dziennika Gazety Prawnej" z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. I dodał, że ten program powinien być dostępny dla wszystkich chętnych.
Jednocześnie wskazał, że to dobrze, iż premier zapewnił, że nie chodzi mu o przywrócenie powszechnej i obowiązkowej służby wojskowej. - To ma więcej wad niż zalet. Dobrze byłoby wytworzyć taką atmosferę, jaka jest w USA czy Izraelu, że człowiek, który nie przeszedł takiego przeszkolenia, czyli nie umie posługiwać się bronią, udzielić pierwszej pomocy, nie zna taktyki walki, nie jest takim obywatelem w pełni. Chętnie bym doprowadził do takiej sytuacji - komentował dalej ekspert.
Gość TOK FM zwrócił też uwagę na jedną ważną rzecz, nad którą Tusk "tylko przemknął". - Te przeszkolenia powinny być regularne, a nie jednorazowe. To raz. A dwa, jak to zrobić, żeby nie szkodzić gospodarce. Przecież będziemy zabierać firmom pracowników na szkolenie wojskowe. Trzeba dobrze podpatrzeć, jak robią to inni. Także sporo roboty przed nami - wskazał dr Sokała.
"To nie czas na kozaczenie"
Odnosząc się do całości przemówienia Tuska, ekspert podkreślił, że czuł lekki niedosyt. - Ład międzynarodowy zmienia się nam w groźny sposób. Odruchowo od premiera oczekiwałbym recept. Tymczasem Tusk powiedział to, co wszyscy wiedzą. Pocieszam się, że może o wielu z tych rzeczach, które chciałbym usłyszeć, rozmawia się w gabinetach ministerstw i siedzibach agencji wywiadowczych. Oby działo się więcej niż premier nam ujawnia - mówił gość Anny Piekutowskiej.
Generalnie jednak wystąpienie Tuska oceniał bardzo pozytywnie. - Plemienna wojna partyjna realnie nas osłabia. Dobrze zatem, że Donald Tusk jej nie podgrzewał - ocenił. Chwalił też premiera za dość ostrożny i wyważony ton. - Nie powinien być w pierwszej linii szarżujących czy to na Moskwę, czy na Waszyngton. Na kozaczenie to mogą sobie pozwolić kraje, które są od nas militarnie i wywiadowczo potężniejsze - Francja czy Wielka Brytania. Takie w sumie bardziej husarzenie jest w tej chwili bez sensu. Jeśli ktoś tego oczekiwał, to grzecznie proszę o wypicie szklanki zimnej wody i większy realizm - podsumował dr Sokała.