,
Obserwuj
Polityka

Ten błąd może Konfederację sporo kosztować. "To będzie ciężki czas"

3 min. czytania
20.03.2025 06:36
PKW odrzuciła w poniedziałek sprawozdanie finansowe komitetu wyborczego Konfederacji. - Najprawdopodobniej zostaną do następnych wyborów parlamentarnych bez subwencji. Mówimy tutaj o 25 milionach złotych. To kupa kasy i duży problem dla konfederatów - mówił w TOK FM Michał Piedziuk z Polityki Insight.
|
|
fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl
  • PKW wstrzymała subwencję dla Konfederacji z powodu złamania przepisów dotyczących rozliczeń kampanii wyborczych;
  • Jak twierdzą politycy konfederacji, ma chodzić o kilka godzin spóźnienia ze złożeniem sprawozdania finansowego;
  • "Problem jest taki, że decyzja została podjęta w PKW jednogłośnie. I tutaj ciężko będzie Konfederacji zbudować jakąś opowieść o tym, że to autorytarna władza Donalda Tuska rękami Państwowej Komisji Wyborczej chce zagłodzić opozycję" - mówił w TOK FM Michał Piedziuk z Polityki Insight.

Konfederacja bez subwencji

Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła w poniedziałek sprawozdanie finansowe komitetu wyborczego Konfederacji za wybory do Parlamentu Europejskiego w 2024 r. O takiej decyzji komisji zdecydować miało to, że wyjaśnienia Konfederacji dotyczące sprawozdania wpłynęły po terminie. Szef klubu Konfederacji Grzegorz Płaczek określił decyzję jako "niesprawiedliwą" i zapowiedział odwołanie.

- Największe konsekwencje Konfederacja poniesie za to, że sprawozdanie finansowe z zeszłego roku złożyła za późno o jeden dzień. A konfederaci w rozmowach ze mną zarzekają się, że to w ogóle było kilka godzin - mówił w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM Michał Piedziuk z Polityki Insight.

Do spóźnienia miało dojść z powodu problemów technicznych. - Roman Łazarski, skarbnik Nowej Nadziei, a wtedy w tych eurowyborach pełnomocnik finansowy, twierdzi, że system ePUAP, wykorzystywany do składania tych sprawozdań, nie działał. Natomiast, co ciekawe, politycy Ruchu Narodowego dowiedzieli się o tym w poniedziałek. Czyli wtedy, kiedy my wszyscy dostaliśmy informację o tym, że Konfederacja najprawdopodobniej nie dostanie tej subwencji - relacjonował analityk.

Rozmówca Karoliny Lewickiej wskazał więc, że "są tajemnice w rodzinie". Nie wiadomo jednak też, czy sama Nowa Nadzieja wiedziała o tej sytuacji. - I to jest pytanie za 100 punktów, czy sam Sławomir Mentzen wiedział o tym, że Roman Łazarski, czyli pełnomocnik finansowy, spóźnił się z tym sprawozdaniem. Tego pewnie się za jakiś czas będziemy dowiadywać. Natomiast ostatecznie Konfederacja najprawdopodobniej zostanie do następnych wyborów parlamentarnych bez subwencji. Mówimy tutaj o 25 milionach złotych. To jest kupa kasy, mówiąc kolokwialnie, i duży problem dla konfederatów - ocenił Piedziuk.

Jakub Żyje w 'najbardziej zapalnym miejscu' Polski. Mówi, kiedy zaczęła się bać

Ten jeden błąd może bardzo dużo kosztować. "To będzie ciężki czas dla konfederatów"

W jego ocenie są bowiem małe szanse na to, że sąd uwzględni odwołanie partii. - Problem jest taki, że decyzja została podjęta w PKW jednogłośnie. I tutaj ciężko będzie Konfederacji zbudować jakąś opowieść o tym, że to autorytarna władza Donalda Tuska - rękami Państwowej Komisji Wyborczej - chce zagłodzić opozycję. Jednak procedury są dosyć jasno określone. To nie jest uznaniowa decyzja komisji wyborczej, tylko konfederaci po prostu nie dochowali terminu - podkreślił ekspert.

Po co Duda spotyka się z Mentzenem? 'W prezydencie są różne wilki'

Zdaniem gościa TOK FM, Konfederacja problemów z pieniędzmi nie doświadczy jeszcze w kampanii Mentzena. - Natomiast problemy zaczną się po wyborach prezydenckich, kiedy do tych parlamentarnych zostaną nam jeszcze dwa lata. I to będzie na pewno ciężki czas dla konfederatów - podsumował Piedziuk.