"To prezent dla mafii". Stanowcze słowa o nowej ustawie rządu. "Utrata kontroli"
- Aleksandra Chrzanowska z Grupy Granica skrytykowała decyzję rządu o czasowym zawieszeniu prawa do składania wniosków o ochronę międzynarodową, nazywając ją 'prezentem dla mafii przemytniczych';
- Podkreśliła, że decyzja rządu to ruch polityczny, mający na celu 'zarządzanie strachem';
- Według niej, nie przyczyni się do poprawy bezpieczeństwa, tylko doprowadzi do utraty kontroli nad tym, kto przekracza granicę.
- Ta argumentacja jest kuriozalna. Marzec tego roku nie różni się niczym od tego z ubiegłego i 2023 roku. Co najwyżej różni się tylko tym, że w poprzednich latach nie było kampanii wyborczej - powiedziała w "Światopodglądzie" w Radiu TOK FM Aleksandra Chrzanowska z Grupy Granica.
Dodała, że "od początku kryzysu humanitarnego" obserwujemy, że ruch na szlaku migracyjnym zamiera zimą. Bo, jak wskazała, są bardzo niebezpieczne warunki pogodowe. Podkreśliła, że "dokładnie tak, jak w poprzednich latach" przyszła wiosna "i ruch jest większy".- Mniej więcej od początku marca ruch zaczyna narastać, jeszcze większy jest w kwietniu i w maju, wtedy, kiedy warunki pogodowe są bardziej sprzyjające, dla ludzi przekraczających (granice - przyp. red.) - dodała.
Posłuchaj podcastu!
Decyzja rządu to "zarządzanie strachem"?
W jej ocenie, tak szybkie wprowadzenia czasowego ograniczenia składania wniosków o ochronę międzynarodową jest ruchem "czysto politycznym, wpisującym się w strategię zarządzania strachem". - My tutaj na pograniczu codziennie wychodząc do lasu, udzielając ludziom pomocy humanitarnej, w dostępie do procedury uchodźczej, nie zaobserwowaliśmy niczego takiego, co byłoby szczególnie niepokojące i różniło się od tego, z czym mieliśmy do czynienia wcześniej - podkreśliła.
Wskazała, że wprowadzenie zawieszenia możliwości ubiegania się o ochronę międzynarodową "nie przyczyni się do poprawy niczyjego bezpieczeństwa". - To prowadzi do destabilizacji. Bo jeśli nie przyjmujemy tych wniosków o ochronę, to nie mamy żadnej kontroli nad tym, kto tutaj wjeżdża i ewentualnie przedostaje się dalej - podkreśliła.
'Prezent dla mafii przemytniczej'
I dodała od razu, że "ludzie prędzej czy później przestaną nawet próbować składać wnioski o ochronę, jeśli przekonają się, że będzie to skutkowało wywózką do Białorusi". Jej zdaniem powróci sytuacja z "pierwszego roku kryzysu humanitarnego". - Wszyscy będą robili co w ich mocy, żeby jak najszybciej wydostać się z Polski, do jakiegoś innego pierwszego bezpiecznego kraju - powiedziała Chrzanowska.
Podkreślił, że ludzie nie zrezygnują z prób przekroczenia granicy "dlatego, że nie bardzo mają wybór" gdyż są to osoby które, "uciekają ze swoich krajów przed wojną czy stanem zagrożenia życia". Według Chrzanowskiej, na decyzji rządu skorzystają za to grupy przestępcze. - To, co się wydarzyło, to jest tak naprawdę prezent dla mafii przemytniczych, które podniosą ceny. Będą tych ludzi jeszcze bardziej wykorzystywać i szukać innych sposobów na to, aby tych ludzi tutaj przerzucić - powiedziała.