,
Obserwuj
Polityka

Zaskakująca rola Stanowskiego w kampanii. "Robi dobrą robotę"

4 min. czytania
06.04.2025 17:11
- Krzysztof Stanowski spełnia rolę właściwie telewizji publicznej - tak jego wywiady z kandydatami na prezydenta w Kanale Zero ocenił w TOK FM Michał Piedziuk, analityk Polityki Insight. Sam Stanowski obecnie czeka na zarejestrowanie swojej kandydatury przez PKW.
|
|
fot. Dawid Wolski/East News

 

  • PKW zarejestrowała już 12 kandydatów na prezydenta. W trakcie weryfikacji są zgłoszenia jeszcze pięciu. Wśród nich jest twórca Kanału Zero Krzysztof Stanowski;
  • Jak mówili w TOK FM komentatorzy, wobec takiej liczby kandydatów trudno będzie zorganizować debatę prezydencką;
  • Zaskakującą rolę pełni w kampanii właśnie Stanowski, którego wywiady z kandydatami osiągają w internecie miliony wyświetleń.

 

W piątek o godzinie 16. minął czas na zgłaszanie do Państwowej Komisji Wyborczej kandydatów przed tegorocznymi wyborami prezydenckimi. Ostatecznie zgłosiło się 17 kandydatów.

"Nie oszukujmy się. Podpisy czasami się kupuje. Tak wygląda ten system"

Do tej pory zarejestrowano 12 z nich: Sławomira Mentzena, Rafała Trzaskowskiego, Karola Nawrockiego, Szymona Hołownię, Magdalenę Biejat, Adriana Zandberga, Joannę Senyszyn, Grzegorza Brauna, Artura Bartoszewicza, Marka Wocha, Macieja Maciaka i Marka Jakubiaka. Na rejestrację czekają jeszcze: Krzysztof Stanowski, Dawid Jackiewicz, Wiesław Lewicki, Romuald Starosielec i Paweł Tanajno.

Ten urodzaj zgłoszeń sprawił, że, jak mówił w programie "Kampania w TOK-u" Michał Piedziuk z Polityki Insight, o części z nich większość z nas nawet wcześniej nie słyszała. - Może od czasu do czasu mignęli gdzieś w nagłówkach, ale na pewno nie są to pierwszoplanowi politycy - wskazał.

Jak to się stało, że uzbierali oni wymagane 100 tys. podpisów? - Tutaj są różne strategie. Nie oszukujmy się, te podpisy czasami się kupuje, czasami one są w różnych bazach, do których różni ludzie związani z niektórymi politykami mają dostępy. Te podpisy gromadzi się także na przestrzeni lat. I potem jak przychodzi co do czego, to się uzbiera, pokseruje czy dopisze. Tak wygląda ten system - tłumaczył rozmówca Anny Piekutowskiej.

"To w ogóle nie ma sensu"

Niespełna tydzień przed majowymi wyborami na antenach TVN24, Polsat News i TVP ma odbyć się debata prezydencka, na którą zaproszono wszystkich zarejestrowanych kandydatów. - Taka debata, jeśli to będzie z 15 kandydatów, w ogóle nie ma sensu. Bo musiałaby albo trwać 5 godzin, żeby każdy mógł się sensownie wypowiedzieć albo to będą po prostu sekundowe wypowiedzi wszystkich kandydatów. Ale to nie jest debata - ocenił Jakub Majmurek z "Krytyki Politycznej".

TVP ma jednak ustawowy obowiązek zorganizowania debaty ze wszystkimi kandydatami. - I teraz jest pytanie, czy np. Rafał Trzaskowski, Sławomir Mentzen i Karol Nawrocki uznają, że jest sens iść na debatę, gdzie ma się 20 sekund na wypowiedź i debatuje się np. z Joanną Senyszyn - zastanawiał się publicysta.

Zaskakująca rola Stanowskiego w kampanii. "Robi dobrą robotę"

Wśród oczekujących na rejestrację jest Krzysztof Stanowski, który w piątek rzutem na taśmę dostarczył podpisy do PKW.

Ogłaszając pod koniec stycznia zamiar startu w wyborach prezydenckich, Stanowski - dziennikarz, założyciel Kanału Zero - oświadczył, że chce być kandydatem na prezydenta, ale nie prezydentem. Stwierdził wtedy, że chce "w krzywym zwierciadle pokazać, jak wygląda ten prezydencki wyścig". W piątek Stanowski również deklarował, że nie chce żadnych głosów, a zależało mu jedynie na uzbieraniu podpisów. Wyjaśnił, że było mu to potrzebne między innymi, by jako zarejestrowany kandydat mógł uczestniczyć właśnie w telewizyjnej debacie kandydatów na prezydenta.

Stanowski wbrew wcześniejszym typowaniom niektórych komentatorów, póki co nie zbiera dużego "elektoratu buntu", nie odbiera też głosów Sławomirowi Mentzenowi. Jego sondaże oscylują ok. 2 proc. poparcia. Dzięki popularności w internecie Stanowski odgrywa jednak dużą rolę w tej kampanii. Do swojego programu w Kanale Zero zaprosił na wywiad "jeden na jeden" wszystkich zarejestrowanych kandydatów prezydenta. Gościli u niego już m.in. Sławomir Mentzen i Adrian Zandberg. Rozmowy te uzyskują milionowe zasięgi i odbijają się szerokim echem w mediach.

Zdaniem Michała Piedziuka Stanowski odgrywa w tym zakresie pozytywną rolę. - Każdemu z kandydatów daje możliwość wolnej wypowiedzi. Też te jego wywiady nie są jakoś mocno konfrontacyjne. Stanowski raczej nie stara się, przynajmniej w tych pierwszych wywiadach, przyciskać jakoś mocno do ściany swoich dyskutantów - mówił analityk Polityki Insight.

Póki co przyjścia do programu w Kanale Zero nie potwierdził jedynie Rafał Trzaskowski. - Jemu akurat rzeczywiście wywiad u Stanowskiego mógłby być nie na rękę. Bo mógłby na nim zdecydowanie więcej stracić, niż zyskać. Natomiast poza nim wydaje się, że każdy z kandydatów przyjdzie do Stanowskiego i dostanie te 2-3 godziny na wypowiedź i pokazanie się szerszej publiczności - wskazał gość TOK FM.

W ocenie Piedziuka "w tym sensie Stanowski spełnia dosyć zaskakującą rolę właśnie telewizji publicznej". - Bo te filmy na YouTubie są publicznie dostępne. Każdy może obejrzeć, zapoznać z poglądami kandydata, który naprawdę ma tam masę czasu, żeby powiedzieć co myśli tak naprawdę na każdy temat. Z takiego obywatelskiego punktu widzenia uważam, że akurat w tej materii Krzysztof Stanowski robi świetną robotę - ocenił ekspert.

Do tej pory największym echem odbił się wywiad ze Sławomirem Mentzenem, który w rozmowie ze Stanowskim wskazał, że jest przeciwnikiem aborcji z gwałtu, a w jego idealnym świecie studia byłyby płatne. - Mam wrażenie, że jak już wszyscy kandydaci się do Stanowskiego przejdą, to będziemy mogli wskazać, że dla części z nich ten wywiad był przełomowym etapem. Albo dla samej kandydatury, albo w ogóle dla dynamiki całej kampanii wyborczej - podsumował Piedziuk.