Debata w Końskich. Oto "szalony scenariusz". "Zrobi to z zaskoczenia"
- W środę kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski zaproponował popieranemu przez PiS kandydatowi Karolowi Nawrockiemu debatę, która miałaby odbyć się w piątek, w Końskich (Świętokrzyskie) o godz. 20.
- Nawrocki odparł, że jest gotowy do debaty; postawił jednak warunek - udział mają w niej wziąć wszystkie telewizje.
- Między sztabami obu kandydatów trwa obecnie spór dotyczący organizacji debaty. Jednocześnie Telewizja Republika ogłosiła organizację debaty prezydenckiej o godz. 18:50 na rynku w Końskich.
- "Chyba weszliśmy w taki moment w tej naszej historii politycznej, że mamy właśnie debatę o debacie, która się nie odbywa" - ironizował w podcaście "Dzieje się" Andrzej Bobiński z "Polityki Insight".
Cały czas pod dużym znakiem zapytania stoi to, czy wieczorem w Końskich, w województwie świętokrzyskim dojdzie do debaty Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego. Debatę organizują trzy telewizje informacyjne, ale sztab kandydata PiS domaga się, by dołączyły do nich dwie prawicowe stacje (TV Republika i wPolsce24). Przedstawiciele kandydatów oskarżają się o złą wolę, ale mimo wszystko wybierają się do Końskich. A czy dojadą kandydaci? I czy będą ze sobą rozmawiać? Tego zapewne nie dowiemy się do wieczora.
Debata w Końskich pod znakiem zapytania. Tego chce Polacy [SONDAŻ]
Dominika Wielowieyska zauważyła w najnowszym odcinku podcastu "Dzieje się", że jeżeli przyjrzeć się szczegółom całej sytuacji, to wygląda ona na "pewną ustawkę". - Sztabu Rafała Trzaskowskiego i TVP. Musimy sobie otwarcie powiedzieć, że ta telewizja jest pod bezpośrednią kontrolą rządu. (...) Oni sobie to jakoś zaplanowali. Choć z drugiej strony sztab Trzaskowskiego po prostu wykorzystuje te możliwości, które ma - wskazała dziennikarka "Wyborczej".
Prowadząca "Wybory w TOK-u" oceniła też, że w tej sytuacji na wystraszonego wygląda przede wszystkim Paweł Szefernaker, szef sztabu kandydata PiS. - Boi się, że Nawrocki by sobie nie poradził. Dlatego postawił te warunki o udziale prawicowych telewizji. Ja jestem fanką pomysłu, żeby zaprosić telewizję braci Karnowskich (wPolsce24), a Republikę już nie. Byłoby wtedy chociaż wesoło - ironizowała Wielowieyska. Przypomniała, że obie te telewizje wojują ze sobą o reklamodawców, widzów i uwagę prawicowych polityków. - Wtedy Karnowscy mieliby twardy orzech do zgryzienia - wskazała.
Oglądaj najnowszy odcinek podcastu "Dzieje się":
Karolina Lewicka, która prowadziła ten odcinek "Dzieje się", zdradziła, że uwagi co do kształtu debaty mają też TVP, Polsat i TVN. - Słyszałam, że tam nie wyobrażają sobie, żeby stanąć obok pracowników Republiki i wPolsce24. Bo to jak mieszanie dwóch różnych systemów walutowych. Bo to nie są dziennikarze. To są pracownicy medialni, którzy działają na rzecz określonej formacji politycznej - podkreśliła Lewicka.
Ciekawą koncepcją podzielił się z widzami Andrzej Bobiński. - Zaryzykuję szalony scenariusz. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że dzisiaj o godz. 18.45 na rynku w Końskich Karol Nawrocki wystąpi w TV Republika i powie, że on idzie jednak na tę debatę na godzinę 20 - powiedział dyrektor zarządzający "Polityki Insight".
Jak dodał, wszyscy są niemal pewni, że do spotkania Nawrockiego z Trzaskowskim nie dojdzie. - Natomiast ja zakładam, że jeżeli Karol Nawrocki miałby wystąpić, to zrobi to z zaskoczenia. (...) Tutaj może się okazać, że będzie pewna asymetria. Być może Rafał Trzaskowski zakłada, że Nawrocki się nie pojawi, a on przyjdzie i będzie przygotowany - mówił Bobiński, choć zaznaczał, że wszystko wskazuje na to, iż faktycznie do debaty sensu stricte nie dojdzie.
Debata w Końskich to tylko zmyłka. Prof. Dudek demaskuje 'motyw sztabu Trzaskowskiego'
Debata o debacie, której może nie być
Bobiński pokusił się też o refleksję, że cała ta sytuacja jest pewnym odzwierciedleniem stanu polskiej polityki. - Chyba weszliśmy w taki moment w tej naszej historii politycznej, że mamy właśnie debatę o debacie, która się nie odbywa. Do tego mamy dwie równoległe debaty, transmitowane do dwóch różnych widowni, przez inne telewizje. W sumie to każdy debatuje sam ze sobą. I to jest chyba rzeczywiście ta kampania, którą obserwujemy i ta polityka, którą musimy opowiadać - podsumował Bobiński.
Posłuchaj pełnej wersji podcastu!