,
Obserwuj
Polityka

Najbardziej prawicowe wybory w dziejach. "W niedzielę z pewnością będą zaskoczenia"

4 min. czytania
16.05.2025 19:24
W niedzielę może dojść do niespodzianki? - To są najbardziej prawicowe wybory w polskich dziejach. Tak jak Trzaskowski, Biejat, Zandberg i Senyszyn, będą się tasować tymi samymi kartami, tak na prawicy już w ogóle będzie miszmasz. To siłą rzeczy może oznaczać, że ktoś dostanie więcej niż pokazują sondaże - mówił w tokfm.pl prof. Rafał Chwedoruk.
|
|
fot. Wojciech Olkusnik/East News

 

  • Sondaże pokazują, że kandydaci lewicowi zyskują poparcie;
  • Co może wynikać z dobrego wyniku Magdaleny Biejat lub Adriana Zandberga?
  • Oraz czy w niedzielę może dojść do niespodzianki? Na te i inne pytania w rozmowie z tokfm.pl odpowiedział prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

 

Rosną sondażowe słupki kandydatów lewicy w wyborach prezydenckich. Z uśrednionej analizy PAP dotyczącej ostatnich pięciu sondaży - przeprowadzonych przez różne ośrodki badawcze - wynika, że na kandydatkę Nowej Lewicy Magdalenę Biejat chce głosować 5,8 proc. badanych, a na kandydata Razem Adriana Zandberga - 4,7 proc. Z kolei w wyliczeniach Polityki Insight z ostatnich dwóch (również średnia sondaży) Biejat może liczyć na 6 proc., a Zandberg - na 5,4 proc.

Pojedyncze sondaże bywają nawet bardziej optymistyczne dla lewicy. W opublikowanym w czwartek badaniu pracowni Opinia24 dla 'Faktów' TVN i TVN24 Zandberg uzyskał 7 proc. (tyle samo co Szymon Hołownia), co plasuje go na czwartym miejscu - za Rafałem Trzaskowskim, Karolem Nawrockim i Sławomirem Mentzenem. Kandydatka Nowej Lewicy Magdalena Biejat uzyskałaby według tego badania 6 proc. głosów. Oznacza to, że kandydaci sejmowej lewicy (bo startuje jeszcze Joanna Senyszyn) mogą osiągnąć wspólnie ponad 10 proc. głosów.

Tłumy na wiecach Zandberga? Politolog wskazuje problem kandydata

Entuzjazm studzi jednak prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. W jego opinii politycznym zyskiem lewicy z tych wyborów - jeżeli Magdalena Biejat przekroczy 5 procent - będzie to, że rząd będzie musiał bardziej brać pod uwagę głos Nowej Lewicy. - To będzie miało przełożenie na procesy decyzyjne w rządzie, a także zwiększy prawdopodobieństwo samodzielnego startu w kolejnych wyborach - wskazał. 

Natomiast, jak dodał, z ewentualnego dobrego wyniku Zandberga czy Senyszyn niewiele wynika, ponieważ nikt z tego duetu nie dysponuje ogólnokrajową strukturą organizacyjną, zakorzenioną w samorządzie. - Od posłów i posłanek Razem nie zależy też większość w obecnym Sejmie. Pozostaje rola recenzencka - stwierdził. 

Zdaniem eksperta, jeśli Zandberg uzyska wynik powyżej 3 procent, to szczytem możliwości na dzień dzisiejszy byłyby negocjacje i próby startu znów ze wspólnych list z Nową Lewicą. - Bo trudno sobie wyobrazić, żeby partia Razem zbudowała takie struktury, przyciągnęła tylu atrakcyjnych, lokalnych liderów, którzy w kolejnych wyborach pozwoliliby samodzielnie wejść do Sejmu a tym bardziej z reprezentacją, która miałaby na cokolwiek wpływ. Więc co najwyżej może walczyć o ponowienie sytuacji z 2019 i 2023 roku, może na korzystniejszych dla Zandberga warunkach - powiedział. 

Politolog zwrócił także uwagę, że wszystkie badania pokazują, że popularność Zandberga jest głównie na poziomie wielkich miast, wśród młodzieży akademickiej. - Gdyby Zandberg zebrał setki ludzi na wiecu w Końskich albo, powiedzmy, w Koninie, Wałczu czy Tarnobrzegu, to rzeczywiście byłby przewrót kopernikański - zaznaczył Chwedoruk. 

Jak dodał, problemem jest też utrzymanie młodego elektoratu przez dłuższy okres czasu. Prof. Chwedoruk podkreślił, że długofalowo tylko Konfederacji udało się w jakiś sposób to uczynić. - A zatem dla partii Razem dobry wynik Adriana Zandberga byłby oczywiście bardzo dobrą wiadomością, ale, jeśli chodzi o możliwość konstruowania informacji politycznej, jej zaplecza intelektualnego, bazy działaczy i działaczek itd., a niekoniecznie w sensie wielkiej polityki - ocenił politolog.

Pierwsza tura wyborów. "W niedzielę z pewnością będą zaskoczenia"

Pytanie też, jak bardzo mogą pomylić się sondaże. Czy w niedzielę możemy spodziewać się jakiejś niespodzianki? - Z pewnością będą zaskoczenia. Ale będą to największe zaskoczenia, jeśli chodzi właśnie o tych drobnych kandydatów. Ponieważ w ich wypadku sympatia czy antypatia dosłownie parunastu tysięcy osób może zmienić zasadniczo wynik - wskazał prof. Chwedoruk.

Politolog zwrócił przy tym uwagę, że oprócz tej trójki kandydatów lewicowych, wszyscy inni - poza Rafałem Trzaskowskim - są prawicą. - To są najbardziej prawicowe wybory w polskich dziejach. I to oznacza, że tak jak tutaj, Trzaskowski, Biejat, Zandberg i Senyszyn, będą się tasować tymi samymi kartami, tak na prawicy już w ogóle będzie miszmasz. Szczególnie jeśli chodzi o elektorat Konfederacji. Braun pozostawał do niedawna w Konfederacji, Jakubiak był w tych środowiskach, Bartoszewicz, a w wielu aspektach i Woch też prezentują podobne poglądy. Do tego jeszcze Stanowski - w wersji soft. Ale to jest wszystko na prawo od centrum, a w wielu przypadkach także na prawo od PiS-u - wymieniał ekspert.

- Więc tym bardziej tam dojdzie do jakichś przetasowań. To siłą rzeczy może oznaczać, że ktoś dostanie więcej, niż pokazują sondaże. Ale dla polskiej polityki nic z tego nie wynika. Warto zwrócić uwagę, że wszyscy wielcy trzeci wyborów prezydenckich - Andrzej Lepper, Grzegorz Napieralski, Paweł Kukiz i Szymon Hołownia albo w ogóle zatracili swej kariery polityczne, albo po prostu z wielkich trzecich zostali małymi trzydziestymi w polskiej polityce - skwitował prof. Chwedoruk.