To oni są w najlepszej sytuacji po wyborach. "Mogą otworzyć sobie popcorn"
- Państwa Komisja Wyborcza ogłosiła oficjalne wyniki głosowania w wyborach prezydenckich. Karol Nawrocki uzyskał 10 mln 606 tys. 877 głosów (50,89 proc.), zaś Rafał Trzaskowski 10 mln 237 tys. 286 głosów (49,11 proc.);
- Czy zwycięstwo Nawrockiego będzie oznaczać upadek rządu Donalda Tuska?
- Dominika Długosz mówiła w TOK FM, że słychać w koalicji liczne głosy niezadowolenia pod adresem Tuska;
- I red. Długosz i prof. Mikołaj Cześnik mówili, że przyspieszone wybory to mało realny scenariusz.
Polacy pokazali Donaldowi Tuskowi i rządowi czerwoną kartkę - ocenił w poniedziałek, odnosząc się do wygranej Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich, szef jego sztabu wyborczego Paweł Szefernaker (PiS). - Albo rządzący będą współpracować z Nawrockim, albo po prostu skończą się te rządy - dodał.
Czy możemy spodziewać się przyspieszonych wyborów? Zdaniem prof. Mikołaja Cześnika z Uniwersytetu SWPS raczej nie. - Pomysły z wcześniejszymi wyborami przy tej polaryzacji i rozkładzie głosów, który widzieliśmy w pierwszej turze, jest ryzykowny przede wszystkim dla dwóch głównych partii duopolu. Kaczyński na pewno chce jak najszybszego zakończenie tych rządów, które są teraz, ale pamiętajmy, że jeśli chodzi o rząd koalicyjny z Konfederacją, to w ostatniej koalicji [z Samoobroną i LPR - red.] Kaczyński wytrwał dwa lata. Potem rządził już samodzielnie - ocenił w TOK FM.
Rozmówca Macieja Głogowskiego miał wątpliwość, jak Kaczyński będzie znosił młodych (w jego przekonaniu) chłopców, którzy będą mu w rządzie stawiać bardzo trudne warunki. - Ja akurat uważam, że ani PiS, ani KO do wcześniejszych wyborów nie będą parły. W bardzo komfortowej sytuacji jest zaś Konfederacja: czekać, obserwować, popcorn sobie otworzyć i patrzeć, kto będzie przychodził, łasił się i co będzie oferował - wskazał prof. Cześnik.
W drugiej połowie maja premier zadeklarował, że w czerwcu, po wyborach prezydenckich, rząd czeka rekonstrukcja. Stwierdził, że po zmianach Rada Ministrów będzie mniej liczna, ale sprawniejsza. Przyznał też, że chciałby renegocjować umowę koalicyjną. Czy może dojść nawet do zmiany premiera?
"Jeszcze wszyscy będą tęsknić za Andrzejem Dudą"
W ocenie Dominiki Długosz z "Newsweeka" w tej chwili to mało prawdopodobny scenariusz. - Przede wszystkim nie ma nikogo innego poza Donaldem Tuskiem, kto byłby w stanie w warunkach wojny walczyć z Nawrockim - mówiła. I przekonywała, że to naprawdę będzie wojna. - Oni jeszcze wszyscy będą tęsknić za Andrzejem Dudą. Trzeba było te wszystkie ustawy mu wysyłać i jednak się z nim dogadać np. w sprawie ambasadorów. Coś by się dało przepchnąć. Teraz dopiero zobaczą, jak można wszystko odrzucać - zaznaczyła dziennikarka.
To on zostanie szefem kancelarii Karola Nawrockiego? 'PiS-owi będzie zależało'
Przekazała jednak, że słychać w koalicji liczne głosy niezadowolenia pod adresem Tuska. - Tusk pokazał, że jest słabym liderem, że nie potrafi dogadywać się z trzema pozostałymi koalicjantami, że nie potrafi prowadzić skutecznej polityki informacyjnej - że nie potrafi tego, co było sukcesami tego rządu, przekuć w wartość propagandowo-PR-ową - wymieniała Długosz. - Ale moim zdaniem Donald Tusk w tej chwili nie ustąpi. Choć nie wiem, czy nie zrobi tego za rok. Bo za rok może się okazać, że przy zbliżających się wyborach 2027 roku on po prostu musi odejść, bo jest takim obciążeniem dla własnego rządu - dodała.
Według niej wcześniejszych wyborów jednak nie będzie. - Nikomu się to w tej chwili kompletnie nie opłaca. Wyborcy Konfederacji i PiS-u są w euforii i myślę, że gdyby teraz były wybory, to poszliby bardzo tłumnie i nie byłoby co zbierać z koalicji 15 października. Wydaje się, że to samo przekonanie ma Donald Tusk w tej chwili. Będzie wniosek o wotum zaufania jutro lub pojutrze. Ale to jest rytualna historia. Choć jednak pokazuje, że rząd wciąż ma większość w Sejmie. Dla nich to naprawdę istotne - podsumowała Długosz.