Wpadka kancelarii prezydenta? "Po prostu pomylono ustawy"
Przemysł jest największą ofiarą prezydenckiego weta o deregulacji w energetyce – ocenił w "Poranku TOK FM" Jakub Wiech. Ekspert zwrócił uwagę, że "tak naprawdę" nie poznaliśmy uzasadnienia decyzji prezydenta. Zasugerował. że weto mogło być efektem... pomyłki.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany wprowadzała zawetowana ustawa o deregulacji energetyki;
- Dlaczego zdaniem Jakuba Wiecha to przedsiębiorcy odczują najbardziej skutki weta prezydenta;
- Jakie zdaniem redaktora naczelnego portalu "Energetyka24" mogły być przyczyny decyzji prezydenta?
W ubiegłym tygodni prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o deregulacji w zakresie energetyki. Ustawa m.in. podnosiła próg mocy instalacji OZE, od którego trzeba uzyskać koncesję i wprowadzała uproszczenie rachunków za prąd.
Według Jakuba Wiecha największe konsekwencje weta prezydenta dotkną przemysł. - Przedsiębiorcy nie będą mogli budować sobie własnych osobnych instalacji fotowoltaicznych o mocy do 500 kW bez konieczności uzyskiwania pozwolenia na budowę - powiedział w "Poranku TOK FM". Rozmówca Dominiki Wielowieyskiej zwrócił uwagę, że ustawa, której nie podpisał prezydent, zawierała też rozwiązania ważne dla obywateli. - Konsumenci cały czas będą mieli nieprzejrzyste rachunki za energię. Ustawa je uproszczała - mówił.
Gość "TOK FM" ocenił, że "tak naprawdę nie poznaliśmy uzasadnienia" decyzji prezydenta. Jak mówił Wiech "kluczowym argumentem" za wetem "było to, że miała ona doprowadzić do jakiejś samowolki" budowlanej. - Co nie jest zrozumiałe, gdyż to nie jest tak, że ona otwierała jakieś szerokie pole do budowy nowych źródeł odnawialnych. Po prostu skracała proces inwestycyjny, bo znosiła część obowiązków administracyjnych - powiedział.
Zaznaczył, że wśród zarzutów pojawił się i ten, że jest to ustawa lobbingowa. Wiech nie krył zdziwienia. - To o tyle ciekawe, że w pracę nad tą ustawą, zaangażowana była prezydencka doradczyni pani Wanda Bug - powiedział redaktor naczelny portalu Energetyka24.
Weto Nawrockiego. Doszło do pomylenia ustaw?
Wiech mówił też o możliwych motywach zawetowania tej ustawy. Jak powiedział, słyszał o dwóch hipotezach w tej sprawie. Pierwsza zakłada błąd. - Po prostu pomylono ustawy i doszło do jakiegoś przerwania ciągu informacyjnego i ustawa została zawetowana, chociaż nie powinna zostać - powiedział. Druga hipoteza wskazuje na grę wyborczą. - To już jest element kampanii pod kątem kolejnych wyborów parlamentarnych w 2027 roku, gdzie jednym z kół zamachowych mają być sprawy związane z energetyką, wiatrakami, energią odnawialną z polityką publiczną Unii Europejskiej. Być może to jest przygotowanie gruntu narracyjnego pod tę kampanię - dodał gość TOK FM.
Co zawierała ustawa o deregulacji energetyki?
Zawetowane przepisy podnosiły z 1 do 5 MW próg mocy zainstalowanej instalacji OZE, od którego niezbędne jest uzyskanie odpowiedniej koncesji. Kolejny przepis podnosił próg mocy instalacji fotowoltaicznej, od którego niezbędne jest uzyskanie pozwolenia na budowę. Miał wzrosnąć ze 150 do 500 kW, pod warunkiem że instalacja miałaby służyć wyłącznie do zaspokojenia własnego zapotrzebowania. Dodatkowym warunkiem było to, żeby instalacja nie znajdowała się na obszarach ochrony przyrody, takich jak: park narodowy, rezerwat, park krajobrazowy, Natura 2000, obszar chronionego krajobrazu, użytek ekologiczny, zespół przyrodniczo-krajobrazowy, oraz w ich otulinach, o ile zostały wyznaczone.
Ustawa przewidywała też uproszczenie rachunków za energię elektryczną. Widoczne na nim miały być tylko najważniejsze składniki kosztowe, dzięki którym odbiorca w gospodarstwie domowym będzie wiedział, ile wynosi koszt samej energii, obrotu nią, koszt dystrybucji oraz łączna kwota do zapłaty.