"Zgrzyt" po wyborach w KO w regionach. "Musiało się kłębić"
O ile w wyborach na przewodniczącego Koalicji Obywatelskiej ponownie wygrał Donald Tusk, który był jedynym kandydatem, o tyle duże emocje wzbudziły głosowania w niektórych regionach. Na Dolnym Śląsku i Podkarpaciu złożono protesty wyborcze. - Wbrew opowieści, którą słyszeliśmy przez ostatnie tygodnie, nie tylko w Polsce 2050 są różne frakcje - ocenił w TOK FM Michał Danielewski z polityka.pl.
- Pierwsze takie wybory w Koalicji Obywatelskiej;
- Jak mówił w TOK FM Michał Danielewski, "w regionach musiało się kłębić".
- "Sparing struktur lokalnych to dobre przetarcie przed wyborami parlamentarnymi" - ocenił też zastępca redaktor naczelnej polityka.pl.
Premier Donald Tusk został wybrany w niedzielę na przewodniczącego Koalicji Obywatelskiej w pierwszych wyborach wewnątrz partii po połączeniu się PO, Nowoczesnej i Inicjatywy Polska. Szef rządu uzyskał poparcie na poziomie 97 procent. Był jedynym kandydatem na szefa KO.
Jak ocenił w TOK FM Michał Danielewski, "nie było rywalizacji, nawet nieudawanej, co zawsze jednak w wyborach na przewodniczącego partii, daje odświeżający powiew". - Wiadomo, że Tusk jest bezkonkurencyjnym liderem i nikt nawet nie miałby szans podjąć z nim wyrównanej walki, ale gdyby jakiś kontrkandydat albo kontrkandydata się objawili, to ten wynik nie byłby taki mało kojarzący się z demokracją - mówił też zastępca redaktor naczelnej polityka.pl.
Według niego "wybory na przewodniczącego, nawet jeśli wynik jest oczywisty, mogą kreować nieoczywistego lidera lub liderkę i pokazać go opinii publicznej". - To konstruktywne i racjonalne w przypadku takiej partii. Ale Koalicja Obywatelska wybrała przekaz o jedności, sile i skupieniu się wokół lidera - podkreślił gość "Wywiadu Politycznego".
Kontrowersje w lokalnych strukturach
W wyborach wyłoniono też władze struktur regionalnych KO i powiatowych. Jak zwrócił uwagę Danielewski, "w regionach było trochę ciekawiej, a bardzo ciekawie na Dolnym Śląsku". Tam ponownie wygrał dotychczasowy przewodniczący partii na Dolnym Śląsku Michał Jaros. Jaros pokonał wicemarszałkinię Sejmu Moniką Wielichowską zaledwie sześcioma głosami.
Wielichowska opublikowała oświadczenie, w którym zapowiedziała złożenie protestu wyborczego do Krajowej Komisji Wyborczej. Jak napisała na portalu X, nie zapewniono tajności głosowania, "w szczególności głosowania samodzielnego". Jej zdaniem kandydaci i ich przedstawiciele mogli wpływać na sposób głosowania przez członków partii, a zwolennik jej kontrkandydata prowadził jawną agitację wyborczą w obrębie lokalu wyborczego.
Wśród niespodzianek gość TOK FM wymienił też zwycięstwo Pawła Kowala, szefa sejmowej komisji spraw zagranicznych i Rady ds. Współpracy z Ukrainą, na Podkarpaciu. Tam również nie obyło się bez kontrowersji. Wybory w tym regionie były postrzegane jako starcie dwóch różnych wizji partii: "pracowitości w terenie", którą reprezentowała posłanka z Krosna Joanna Frydrych oraz "szerokiej rozpoznawalności i sprawczości", na którą stawiał Kowal. Jak podał portal rzeszow-news.pl, Kowal zdobył 414 głosów, a jego rywalka - 267. Duże emocje wzbudzają wyniki w powiecie przeworskim, gdzie posłanka otrzymała zaledwie pięć głosów, a Kowal - 136.
Komitet Frydrych poinformował o złożeniu protestu wyborczego podejrzewając, że doszło do nieprawidłowości. Sprawę poruszył na portalu X poseł Tomasz Buczek, który napisał: "W kilku miejscach województwa wyniki mają nie odzwierciedlać faktycznego stanu kadrowego - struktury napuchły jakoś tak przed samymi wyborami. Warto zwrócić uwagę na rozrosłe i prężnie działające struktury KO w powiecie przeworskim".
- Pewnie dla części opinii publicznej to może być zaskakujące, zwłaszcza jeśli z centrali idzie przekaz o jedności - ocenił Michał Danielewski. Zaznaczył jednocześnie, że "to normalne, że w tak dużej partii są sprzeczne interesy, różne poglądy, koterie, ambicje".
Zdaniem dziennikarza "Polityki" "sparing struktur lokalnych to dobre przetarcie przed wyborami parlamentarnymi". - W regionach musiało się kłębić. Nawet byłoby trochę dziwne, gdyby te wybory przebiegły bez zgrzytów. Wbrew opowieści, którą słyszeliśmy przez ostatnie tygodnie, nie tylko w Polsce 2050 są różne frakcje i mocne niesnaski personalne - zwrócił też uwagę.
Wicemarszałkini Sejmu, krajowa komisarz wyborcza KO, Dorota Niedziela, pytana, czy w związku z protestami będzie zarządzone ponowne przeliczenie głosów lub powtórne wybory, odparła, że komisja wyborcza KO będzie się starała rozpatrzyć protesty jak najszybciej. Oceniła, że może to się stać w ciągu tygodnia.
W jedenastu regionach nie będzie zmian przewodniczących KO, z czego w aż dziesięciu wyłącznymi kandydatami byli jednak dotychczasowi szefowie regionów.
Po raz pierwszy powszechne wybory przewodniczącego Platformy Obywatelskiej odbyły się od 2013 roku. Zdecydowanie wygrał je wówczas ówczesny premier Donald Tusk, pokonując Jarosława Gowina. W styczniu 2016 roku, po przegranych przez PO wyborach parlamentarnych, przewodniczącym Platformy został Grzegorz Schetyna, który był jedynym kandydatem. W styczniu 2020 roku powszechne wybory przewodniczącego PO wygrał Borys Budka, pokonując Tomasza Siemoniaka, Bogdana Zdrojewskiego i Bartłomieja Sienkiewicza. Rok później Budkę, który ustąpił ze stanowiska, zastąpił Donald Tusk. W październiku 2021 r. w powszechnych wyborach poparło go 97,4 proc. głosujących członków PO.
Źródło: TOK FM, PAP, rzeszow-news.pl