Biskupi powołali komisję ds. pedofilii. Dziennikarz wskazuje dwa poważne problemy
Episkopat powołał komisję niezależnych ekspertów do zbadania wykorzystywania seksualnego małoletnich w polskim Kościele. Zdaniem dziennikarza Onetu, Szymona Piegzy, dokumenty podpisane przez hierarchów w tej sprawie nie dają jednak gwarancji jej pełnej niezależności.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie wątpliwości wobec komisji ds. pedofilii w Kościele ma dziennikarz Onetu?
- Kto będzie wybierał przewodniczącego komisji?
- Czy przedstawiciele komisji będą mieli dostęp do kościelnych archiwów?
W czwartek - na koniec 404. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski - biskupi podpisali trzy dokumenty dotyczące "Komisji niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce".
Według tych pism głównym celem komisji ma być "zbadanie rozmiaru i charakterystyki zjawiska wykorzystywania osób małoletnich w Kościele w Polsce z uwzględnieniem zmieniającego się kontekstu prawnego, społecznego i historycznego oraz wysłuchanie osób skrzywdzonych". Na konferencji podkreślono, że komisja "nie ma charakteru śledczego ani nie zastępuje organów wymiaru sprawiedliwości". "W razie podejrzenia popełnienia przestępstwa ma powiadomić właściwe organy państwowe i kościelne zgodnie z przepisami prawa" - czytamy w dokumencie.
Komisja ds. pedofilii w Kościele będzie niezależna?
Czy komisja ds. pedofilii rzeczywiście będzie niezależna? - To jest sprawa najważniejsza i niestety tego się dzisiaj nie dowiedzieliśmy - powiedział w "TOK 360" Szymon Piegza, dziennikarz Onetu, który zajmuje się sprawami związanymi z Kościołem. Jak ocenił, konferencja, na której biskupi ogłosili decyzje w sprawie komisji "była niepoważna". - Biskupi nie odpowiedzieli praktycznie na żadne pytanie, nie było czasu - relacjonował gość Wojciecha Muzala.
Piegza wskazał jednak, że w dokumentach dotyczących działania komisji "nie ma żadnych gwarancji niezależności". Jego zdaniem biskupi chcą mieć wpływ na to ciało, o czym świadczyć mają przede wszystkim dwie rzeczy.
Po pierwsze - jak mówił dziennikarz Onetu - to brak swobodnego wglądu do archiwów kościelnych. - System jest zorganizowany tak, że przedstawiciele komisji zwracają się do konkretnych kurii z prośbą o dostęp do konkretnych akt. Pytanie, czy je dostaną i jakie - opisywał Szymon Piegza.
Drugą kwestią, mówił, jest skład komisji. To episkopat ma wyznaczyć przewodniczącego, który później wybierze sobie współpracowników. Kto znajdzie się w tym gronie? Jak powiedział gość TOK FM, w czwartek - na konferencji - żadne nazwisko nie padło, choć biskupi mieli być o to pytani.
W ocenie Szymona Piegzy "komisja to walka o wiarygodność całego episkopatu", a z dokumentów "nie wynika, żeby to miało być całkowicie niezależne ciało, żeby biskupi mieli pełną wolę oczyszczenia, co jest kluczowe".
Źródło: TOK FM, PAP