advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Łódzkie

Dzieci uzależnione od internetu. W Łodzi wychodzą ze specjalną ofertą pomocy

Katarzyna Giedrojć
3 min. czytania
17.02.2024 09:00
Placówka Monaru w Łodzi prowadzi pilotażowy program terapii uzależnień dzieci i młodzieży od urządzeń elektronicznych. Z roku na rok cieszy się on coraz większą popularnością. - Rodzice przychodzą najczęściej wtedy, kiedy sami nie mogą już nic zrobić, czyli ich głos zupełnie nie dociera do dziecka - mówi Magdalena Góralczyk z łódzkiego oddziału NFZ.
|
|
fot. Piotr Augustyniak / Agencja Wyborcza.pl

- Uczniowie często spędzają czas, zaglądając do telefonu i zaniedbując relacje z rówieśnikami. Trudność sprawia im znalezienie alternatywy dla takiego sposobu spędzania wolnego czasu - mówi Jan Leśniowski, psycholog ze Szkoły Podstawowej nr 71 w Łodzi. Nie ma wątpliwości, że śledzenie godzinami mediów społecznościowych, oglądanie filmików na YouTube, granie na smartfonie czy konsoli, wywiera negatywny wpływ na psychikę i zachowanie młodej osoby.

Eksperci podkreślają, że nie należy zapominać o zaangażowaniu (bądź jego braku) ze strony rodziców. - E-uzależnienie jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Pracujemy na to każdego dnia. To my zaniedbujemy nasze relacje i poświęcamy za mało czasu na bycie ze sobą. Z czasem rodzina przestaje mieć o czym rozmawiać, bo każdy siedzi w telefonie - mówi Magdalena Góralczyk z łódzkiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. - Najpierw nie ma czasu, żeby podyskutować czy pograć w gry planszowe, a później nie ma jeszcze chęci, żeby to robić, bo już rodzina nie potrafi funkcjonować razem - dodaje.

Lepiej późno, niż wcale

Według naszych rozmówców problem zatacza coraz szersze kręgi. - Zgłaszają to nauczyciele, którzy widzą, że uczniowie nawet na lekcjach chcieliby zaglądać do telefonu - mówi psycholog szkolny w SP 71 w Łodzi. - Z czasem tacy uczniowie zaczynają zaniedbywać swoje obowiązki. Mamy do czynienia z pogorszeniem funkcjonowania dziecka, uzyskiwaniem gorszych ocen, kłopotami z koncentracją uwagi - wylicza.

Taski i ASAP-y zmiatają pracowników na Pomorzu. Coraz częściej sięgają po L4. 'Niepokojąca tendencja'

W Łodzi po profesjonalną pomoc mogą zgłaszać się rodzice z dziećmi do Monaru przy ul. Tuszyńskiej 123/125. Ośrodek realizuje pilotażowy program terapii e-uzależnień. W 2022 roku, gdy program ruszył, zgłosiło się ok. 40 pacjentów. W 2023 roku liczba wzrosła do 64. - Rodzice przychodzą najczęściej wtedy, kiedy sami nie mogą już nic zrobić, czyli ich głos zupełnie nie dociera do dziecka. Terapia zwykle nie dotyczy jednej osoby, a często zostaje nią objęta cała rodzina. Wtedy biorą oni udział w sesjach rodzinnych czy też grupowych. Równolegle prowadzona jest terapia indywidualna - opowiada Góralczyk.

Kiedy zacząć się niepokoić?

I zaznacza, że nie było jeszcze przypadku, w którym rodzice zgłosiliby się po pomoc do Monaru, a na miejscu okazywałoby się, że ich obawy są przesadzone. Jak twierdzi Góralczyk, wszystkie dzieci, które zostały zarejestrowane, potrzebowały opieki psychoterapeuty. 

Leśniowski zaznacza, że niepokój rodziców powinny wzbudzać różne podejrzane zachowania dzieci, np. znikoma aktywność fizyczna czy brak kontaktu z rówieśnikami. - Objawy, które również powinny zaniepokoić rodziców, to ciągła potrzeba korzystania z internetu, komputera, telefonu, brak kontroli nad czasem spędzanym z tymi urządzeniami, a także rozdrażnienie, złe samopoczucie i agresja spowodowane brakiem możliwości lub utrudnieniami w korzystaniu z mediów elektronicznych - uzupełnia Magdalena Góralczyk.

Rodzice spełniają w tym przypadku kluczową rolę. Mogą przyjść do ośrodka po poradę i skorzystać z niej zupełnie za darmo. Nie potrzebują skierowania. Są takie sytuacje, kiedy trzeba naprawdę szybko interweniować.

Z leczenia - w ramach pilotażowego programu - mogą korzystać dzieci przed rozpoczęciem nauki w szkole i dzieci w wieku szkolnym. Czas terapii jest dostosowany do pacjenta. Może wynieść nawet więcej niż 12 tygodni. Pilotaż potrwa do końca czerwca 2024 roku. Rok temu został przedłużony na kolejne 12 miesięcy. - Liczymy na to, że program będzie realizowany dłużej - podsumowuje przedstawicielka łódzkiego NFZ.

Oto kulisy życia w bazie F-16. Gdy pilot usłyszy to słowo, w Polsce zacznie się wojna