Marznący deszcz i potężne kłopoty na kolei. Czy można było temu zapobiec?
Dlaczego gołoledź sparaliżowała ruch kolejowy w części Polski? - Lód przywiera do sieci trakcyjnej, potem jedzie pantograf i zrywając lód, może zerwać sieć trakcyjną. To niebezpieczne również dla życia ludzkiego - wyjaśnił w TOK FM Jeremi Rychlewski.
Warunki pogodowe i oblodzenie sieci trakcyjnej spowodowały w poniedziałek utrudnienia w kursowaniu pociągów głównie w zachodniej Polsce. Na niektórych odcinkach wstrzymano całkowicie ruch, wiele pociągów jest opóźnionych. Problemy nie ominęły również Warszawy i okolic.
Dlaczego marznący deszcz sparaliżował kolej w części kraju? - Deszcz, czyli coś, co opada i ma temperaturę powyżej zera, styka się z czymś zimnym na dole i zamarza. To jest istota gołoledzi. To, na czym zamarza, to przede wszystkim sieć trakcyjna - tłumaczył w "TOK 360" dr inż. Jeremi Rychlewski, ekspert w dziedzinie inżynierii lądowej i transportu ze Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji RP i Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.
- To może utrudniać przepływ prądu, ale przede wszystkim lód przywiera do sieci trakcyjnej, potem jedzie pantograf (element pociągu służący do odbierania prądu z sieci - red.) i zrywając lód, może zerwać sieć trakcyjną. To niebezpieczne również dla życia ludzkiego - podkreślił.
Dlatego właśnie podejmowane są decyzje o wstrzymaniu ruchu pociągów. - Oczywiście w takiej sytuacji można by było puścić pociągi lokomotywą klasyczną - spalinową albo hybrydową. Taką, która na danym odcinku nie musi pobierać prądu z sieci, jechać przy obniżonym pantografie - dodał gość Adama Ozgi.
Jak mówił Rychlewski, można by zapobiec oblodzeniu sieci trakcyjnej przez zastosowanie środków chemicznych. Co jednak nie byłoby proste z uwagi na długość sieci. Rozwiązaniem więc często jest… poczekanie aż lód się roztopi. - Bardziej boję się tego, że trzeba by było to później naprawiać - stwierdził ekspert.
Źródło: TOK FM