,
Obserwuj
Mazowieckie

Jak "brnięto" w budowę lotniska, które okazało się klęską. "O tym było wiadomo już wtedy"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
4 min. czytania
07.11.2025 11:17

PPL złożyły do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu niegospodarności byłych władz spółki - Mariusza Szpikowskiego i jego następcy Stanisława Wojtery ws. budowy lotniska w Radomiu. Port zbudowany z myślą o 3 mln pasażerów obsługuje ich jedynie 200 tys. "Brnięcie w za duży i zbyt kosztowny projekt - o czym było wiadomo już wtedy, a dzisiaj widać to bardzo wyraźnie - prowadziło tylko do kumulowania się strat" - ocenił w rozmowie z Money.pl ekspert rynku lotniczego Dominik Sipiński. Mariusz Szpikowski odpiera zarzuty.

fot. Marta Dudzinska / Agencja Wyborcza.pl
  • PPL zawiadomiły prokuraturę o podejrzeniu przestępstwa byłych prezesów spółki w związku z budową lotniska w Radomiu;
  • Decyzja o inwestycji zapadła mimo negatywnych opinii ekspertów i raportu firmy Arup, który wskazywał liczne słabości projektu;
  • Od otwarcia w 2023 r. lotnisko w Radomiu obsłużyło mniej niż 200 tys. pasażerów i może wygenerować do 2032 r. nawet 800 mln zł strat.

"Nierealistyczne" prognozy

Pod koniec października 2025 r. Polskie Porty Lotnicze S.A. (PPL) złożyły do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Mariusza Szpikowskiego i jego następcę Stanisława Wojterę. Spółka zarzuca byłym prezesom niegospodarność i wyrządzenie szkody majątkowej za sprawą decyzji o wybudowaniu lotniska Warszawa-Radom bez sporządzenia rzetelnego biznesplanu. Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie prok. Mateusz Martyniuk potwierdził, że zawiadomienie "obejmuje kilka wątków związanych ze wskazaną inwestycją" i jest obecnie analizowane.

Jak ustalił portal Money.pl, w 2020 roku Marcin Danił, ówcześnie dyrektor Pionu Handlowego Polskich Portów Lotniczych, a dziś członek zarządu PPL ds. finansowo-handlowych, skierował do władz PPL pismo, w którym alarmował, że decyzję o zainwestowaniu w lotnisko w Radomiu podjęto na podstawie prognozy ruchu sporządzonej na polecenie prezesa Mariusza Szpikowskiego, którą oceniono jako "nierealistyczną". Danił przewidywał wtedy, że pasażerów w Radomiu będzie - według najbardziej optymistycznego scenariusza - 700 tys. Tymczasem lotnisko budowano z myślą o 3 mln pasażerach rocznie, na co wydano blisko 800 mln zł.

Mariusz Szpikowski odpowiedział Daniłowi. "Wszelkie analizy, decyzje inwestycyjne i sam zakup lotniska w Radomiu miały miejsce w 2018 roku, a zatem odwoływanie się do czegokolwiek z 2020 r. jako ich uzasadnienia, to czysta hipokryzja i manipulacja. Jakiekolwiek analizy z 2020 r. nie mogły być podstawą decyzji o Radomiu. Nie jest też prawdą, że nakazywałem jakiekolwiek zawyżanie prognoz dla Radomia" - przekazał były szef PPL w oświadczeniu przesłanym redakcji Money.pl.

PPL dziś przyznają, że początek 2020 roku był "ostatnim momentem" na wstrzymanie się z przedsięwzięciem lub jego głęboką korektę.

Redakcja poleca

Dlaczego "brnięto" w budowę lotniska w Radomiu? 

Budowa lotniska w Radomiu rozpoczęła się po decyzji rządu z 2017 r. o powstaniu Centralnego Portu Komunikacyjnego. PPL wskazały Radom jako tzw. lotnisko komplementarne, mimo nieprzychylnego raportu firmy Arup z 2018 r. "Raport firmy Arup nie zostawia na pomyśle rozbudowy lotniska w Radomiu suchej nitki. Potwierdza wszystkie negatywne opinie ekspertów, ujawnia nieprawidłowości funkcjonowania portu, punktuje wątpliwości prawne i przyczyny, dla których koszty będą wyższe, niż się wstępnie wydawało" - mówił kilka lat temu Michał Leman, ekspert lotniczy, były dyrektor w PLL LOT oraz dyrektor zarządzający FlixBus Polska.

Mariusz Szpikowski argumentował, że wybór Radomia uzasadniały koszty i czas realizacji. "Przeniesienie części ruchu do Radomia jest możliwe po 20 miesiącach i nakładach w wysokości 425 mln zł. W Modlinie byłoby to możliwe za 45 miesięcy po kosztach przekraczających zdecydowanie 1 mld zł" - wskazywał wówczas.

Decyzja spotkała się jednak z krytyką ekspertów i polityków opozycji. "Każdy, kto potrafi liczyć, zadawał sobie wtedy pytanie, jakim cudem taniej i szybciej będzie zbudować od zera lotnisko w Radomiu, niż rozbudować port w Modlinie" - komentował Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. W sprawie wypowiadała się także posłanka PO i była wiceprezydentka Radomia Anna Białkowska. "Pan premier wbija łopatę pod budowę radomskiego lotniska, ale czy wie, gdzie należy wbić tę łopatę? Polskie Porty Lotnicze rozstrzygnęły przetarg na projekt terminala, ale jeszcze nie jest on gotowy. Na dzień dzisiejszy dysponujemy jedynie wizualizacją. Przetarg na budowę może być ogłoszony, gdy będzie przyjęty projekt i uzyskane pozwolenie na budowę. Zatem wbicie łopaty na etapie makiety w piaskownicę pół metra, trzy metry od faktycznej późniejszej inwestycji, jest czystą kampanią wyborczą" - oceniła na łamach serwisu radom24.pl.

Zawiadomienie PPL do prokuratury obejmuje również wątek decyzji politycznych. Spółka wnioskuje o przesłuchanie m.in. Jarosława Kaczyńskiego, Adama Bielana i Marka Suskiego. Wskazuje też, że jednym z błędów projektu było "uzależnienie inwestycji od administracyjnego podziału ruchu w Warszawie", co już wcześniej oceniono jako "ryzykowne i wymagające rozstrzygnięć na poziomie UE".

Redakcja poleca

Miały być 3 mln pasażerów, jest 200 tys.

Od otwarcia 27 kwietnia 2023 r. do końca września 2025 r. z radomskiego lotniska skorzystało niespełna 200 tys. pasażerów, podczas gdy jego roczna przepustowość wynosi 3 mln. Eksperci ostrzegają, że do 2032 r. port może przynieść nawet 800 mln zł strat. "Brnięcie w za duży i zbyt kosztowny projekt - o czym było wiadomo już wtedy, a dzisiaj widać to bardzo wyraźnie - prowadziło tylko do kumulowania się strat i sytuacji, w której lotnisko Warszawa-Radom nigdy nie zwróci kosztów inwestycji" - ocenił w rozmowie z Money.pl Dominik Sipiński z ch-aviation.com.

Posłuchaj:

Źródło: Money.pl