Miliony Polaków nie wiedzą, że mają tę chorobę. Badanie jest bardzo proste
Przewlekła choroba nerek dotyczy w Polsce kilku milionów osób, z których ogromna większość nie ma świadomości problemu. Nieleczone uszkodzenie nerek nie tylko prowadzi do poważnych powikłań, ale wiąże się także ze skróconą długością życia, co potwierdzają badania - podkreślał w TOK FM prof. dr hab. Ryszard Gellert. Lekarz odpowiedział też na pytanie, czy faktycznie "można normalnie żyć bez jednej nerki", jak się często powtarza.
- W Polsce przewlekła choroba nerek dotyka 4,7 miliona dorosłych, ale tylko niewielki procent chorych ma postawioną diagnozę;
- Prof. Ryszard Gellert z Szpitala Bielańskiego w Warszawie podkreślał w TOK FM, że wczesne objawy choroby nerek są niecharakterystyczne;
- Lekarz apelował o regularne badanie moczu i krwi.
Z badań epidemiologicznych wynika, że przewlekła choroba nerek dotyczy w Polsce około 4,7 miliona dorosłych osób, czyli blisko 15 procent populacji. Jednocześnie - jak pokazują analizy międzynarodowego projektu Global Burden of Disease oraz europejskie badania populacyjne cytowane przez Polskie Towarzystwo Nefrologiczne - rozpoznanie ma tylko niewielka część chorych. O swoim stanie wie zaledwie kilka procent, podczas gdy zdecydowana większość pozostaje nieświadoma choroby. - Ci wszyscy ludzie będą mieli skrócony oczekiwany dalszy czas przeżycia, umrą przedwcześnie - mówił w audycji "U TOKtora" prof. dr hab. Ryszard Gellert, dyrektor ds. lecznictwa Szpitala Bielańskiego w Warszawie.
Jak podkreślał, nerki to narząd "zapomniany", bo przez długi czas nie daje dolegliwości. - Nerki służą temu, żeby oczyszczać organizm z tego, co jest niepotrzebne. Bez dopływu energii i wody nie ma życia, a nadmiar wody, spożytych substancji i produktów metabolizmu musi zostać wydalony. Tym między innymi zajmują się nerki - wyjaśniał kierownik Kliniki Nefrologii, Chorób Wewnętrznych i Medycyny Rodzinnej CMKP.
Profesor zwracał uwagę, że przez wieki wiedza o funkcjonowaniu nerek była bardzo ograniczona. - Dopiero w XX wieku odkryto, jak naprawdę działają. Okazało się, że to nie tylko narząd wydalniczy, ale także hormonalnie czynny i ważny dla układu odpornościowego. Nerki produkują między innymi erytropoetynę, czyli hormon niezbędny do wytwarzania krwi. Bez sprawnych nerek pojawia się niedokrwistość, a niewielu lekarzy i pacjentów o tym pamięta - zauważył gość TOK FM.
To powinno zwrócić naszą uwagę
- U nas leczy się niedokrwistość żelazem i witaminami, a często zapomina się sprawdzić, czy przyczyną nie są chore nerki. Choroba nerek jest częsta i niestety mnóstwo pacjentów leczonych jest z powodu anemii bez właściwej diagnozy. Wystarczyłoby zrobić ogólne badanie moczu - podkreślał.
Jak wykryć przewlekłą chorobę nerek? - Regularnie badać mocz i krew. Pacjenci powinni domagać się, żeby lekarz sprawdził nerki. Pobranie moczu nie boli, materiał jest dostępny w ciągu dnia, więc naprawdę nie ma problemu, żeby wykonać podstawowe badanie - zwracał uwagę ekspert. - Przy okazji badań na cholesterol, bo wszyscy się go boimy, zbadajmy też kreatyninę. Ona bardziej zabija niż cholesterol. Jeśli chcemy żyć w zdrowiu, badajmy nerki - apelował.
Wczesne objawy choroby są mało charakterystyczne. - Pierwsze sygnały to zmęczenie, znużenie, chudnięcie, ubytek masy mięśniowej. Na to trzeba zwracać uwagę - zaznaczał nefrolog.
Nerki i serce są od siebie zależne
Jak wskazał prof. Gellert, "źle funkcjonujące nerki to przedwczesny zgon z powodu chorób sercowo-naczyniowych, nowotworów i zakażeń". - Jeśli nerki zaczynają chorować, a nawet gdy zabierzemy zdrowemu człowiekowi jedną nerkę - na przykład dawcy - to po roku u połowy tych osób obserwuje się przerost lewej komory serca, a po 10 latach zaczyna się zwiększona umieralność. Pojawiają się problemy krążeniowe - tłumaczył.
Lekarz zaznaczył, że nerki i serce to narządy, które są ze sobą ściśle powiązane. - Zdrowe nerki chronią serce, chore nerki przestają je chronić. Jeśli się objadamy, jemy za dużo słodkiego i białka, tyjemy, szkodzimy własnym nerkom, a jeśli nerkom, to także sercu. One pracują razem - wyjaśniał.
Można żyć bez problemu z jedną nerką?
Rozmówca Ewy Podolskiej odniósł się do popularnego przekonania, że "można normalnie żyć z jedną nerką". - Tak mówiono 20 lat temu. Teraz mamy więcej badań. U osób, które były zdrowe i oddały nerkę, trzeba było czekać 15-20 lat, by ocenić tego skutki. Okazało się, że to jednak nie jest bez znaczenia. To wiedza powszechna wśród nefrologów i wkrótce dotrze do innych specjalizacji - powiedział. Zaznaczył, że wyjątkiem są osoby, które urodziły się z jedną nerką, wtedy bowiem narząd "rozwija się tak, by wystarczył".
- A co się dzieje z kobietami, które oddały nerkę dziecku, a później ponownie zachodzą w ciążę? Te ciąże są obarczone znacznie większym ryzykiem: stanu rzucawkowego, nadciśnienia tętniczego, przedwczesnego porodu. To cała masa powikłań i dla płodu, i dla matki. Jestem pełen podziwu dla tych osób, ale należy im się wiedza, z czym to się wiąże - mówił prof. Gellert.
Źródło: TOK FM