,
Obserwuj
Polska

Około 900 dzieci w instytucjach dla dorosłych. "To jest postawione na głowie"

5 min. czytania
13.04.2026 11:40

Około 900 dzieci w Polsce przebywa dziś w zakładach opiekuńczo-leczniczych i domach pomocy społecznej - miejscach przeznaczonych głównie dla dorosłych. Rząd zapowiada zmiany, które mają to zakończyć, ale nowe przepisy już budzą kontrowersje.

Dzieci w DPS-ach i ZOL-ach. Rząd chce zmienić prawo
Dzieci w DPS-ach i ZOL-ach. Rząd chce zmienić prawo
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile dzieci w Polsce - według szacunków - przebywa w ZOL-ach i DPS-ach?
  • Jakie dwie nowe ustawy - w kontekście pieczy zastępczej - proponuje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej?
  • Dlaczego propozycje budzą kontrowersje?

Niespełna roczna Zuzia (imię zmienione) przez 183 dni przebywała w szpitalu, bo nie miał kto się nią zająć. Była odżywiana przez sondę. Decyzją sądu miała trafić do zakładu opiekuńczo-leczniczego (ZOL), czyli miejsca dla osób dorosłych. Mimo, że była rodzina z Lubelszczyzny, która chciała się dziewczynką zaopiekować. Tak jak opisywaliśmy na naszym portalu, w sprawę zaangażowała się Rzeczniczka Praw Dziecka i organizacje pozarządowe. Po wielu tygodniach walki, dziecko - decyzją innego sędziego - trafiło ostatecznie do rodziny zastępczej, w której bardzo szybko zaczęło się rozwijać - gaworzyć, normalnie jeść - już bez rurki, uśmiechać do najbliższych. - Poczuła się bezpiecznie - mówili nam przedstawiciele Stowarzyszenia Rodzicielstwa Zastępczego "Jedno serce"

Szacuje się, że w Polsce - w miejscach przeznaczonych głównie dla dorosłych, czyli w ZOLach i w domach pomocy społecznej (DPS) - przebywa około 900 dzieci w różnym wieku, także małe - do 10. roku życia.

Najczęściej są to dzieci ciężko chore, wymagające stałej opieki, z niepełnosprawnościami. Bo polskie prawo - na dziś - na to pozwala. Mimo sprzeciwu psychologów, pedagogów, społeczników. Zuzia też miała trafić w takie miejsce. - Na szczęście nie trafiła - mówi TOK FM Joanna Luberadzka-Gruca, prezeska Fundacji "Polki mogą wszystko", która od lat działa na rzecz rodzicielstwa zastępczego (w tym szkoli rodziny zastępcze). 

- Mam przywilej i radość, że mogę regularnie obserwować, jak Zuzia funkcjonuje w rodzinie zastępczej, do której trafiła. Jak rośnie i się rozwija. (...) Myślę, że to jeden z argumentów dla mnie, że o każde dziecko z niepełnosprawnością, które ma trafić do instytucji, trzeba walczyć. Bo ich historia może być właśnie taka jak Zuzi. To mogą być szczęśliwe dzieci, które funkcjonują jak zdrowe, a więź i relacja z rodziną naprawdę może leczyć. Dla mnie to konkretne dziecko nie różni się absolutnie niczym od innych dziewczynek w jej wieku - mówi TOK FM Joanna Luberadzka-Gruca.

Prawo ma się niebawem zmienić

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej - po wielu miesiącach prac - przygotowało dwie kluczowe ustawy - ważne m.in. z pespektywy dzieci takich jak Zuzia. Pierwsza z nich to ustawa o pomocy społecznej, w której znalazł się zapis, że dzieci nie będą mogły być umieszczane w DPS-ach i innych miejscach przeznaczonych dla osób dorosłych. 

Ustawa trafiła do konsultacji społecznych. Pomysł krytykują m.in. pracownicy domów pomocy społecznej. Zdaniem części z nich dzieciom w DPS-ach nie dzieje się nic złego. "Ideologia deinstytucjonalizacji wygrywa z człowieczeństwem. Zamiast budować realne wsparcie, próbuje się ustawowo 'wymazać' problem najcięższych niepełnosprawności u dzieci" - pisze na Facebooku dyrektorka jednej z takich placówek. 

Z tymi argumentami nie zgadzają się ci, którzy zabiegają o odchodzenie od umieszczania dzieci w instytucjach. - Do tej pory było tak, że dzieci trafiały do DPS-u trwały tam latami. Kończyły 18 lat i zostawały na zawsze. Wiele z tych dzieci nawet nie zgłoszono do adopcji, nie podjęto próby - mówi Anna Krawczak, ekspertka od rodzicielstwa zastępczego z Fundacji "Dajemy Dzieciom Siłę". Wspomina historię nie tylko małej Zuzi, ale również trójki rodzeństwa, które - mając mniej niż 10 lat - trafiło jakiś czas temu do DPS-u w Warszawie. - Były to jedyne dzieci w tym DPS-ie, jak nietrudno zgadnąć - podkreśla. I dodaje: "To jest wszystko postawione na głowie".

Zwraca też uwagę, że opiekunami prawnymi tych dzieci są często osoby zatrudnione właśnie w domach pomocy społecznej. - I jak czytam komentarze dotyczące nowelizacji ustawy o pomocy społecznej, to widzę, że wiele osób pracujących w DPS-ach po prostu nie wierzy, że mogą się znaleźć osoby niespokrewnione z tymi dziećmi, które zdecydują się być ich rodziną - dodaje.

Redakcja poleca

Luberadzka-Gruca też zauważa, że w dyskusji przeciwników zmian podnosi się fakt, że dzieci umieszczane w instytucjach dla dorosłych to często osoby chore, z niepełnosprawnościami i że przez to nie znajdą się chętni na adopcję. I nie zgadza się z tym. - Nie chcę oczywiście powiedzieć, że jest łatwo znaleźć rodzinę dla dziecka z niepełnosprawnością, ale nie jest to niemożliwe. Szkoląc kandydatów na rodziców zastępczych, widzę, że pojawiają się takie osoby - w niektórych grupach naprawdę jest ich sporo - które chcą zostać rodziną zastępczą właśnie dla takiego dziecka. I mówią o tym wprost - dodaje.

Piecza zastępcza po nowemu?

Druga proponowana zmiana w prawie to zmiana ustawy o pieczy zastępczej, której projekt również pojawił się na stronach rządowych. Prace nad nim też trwały bardzo długo i w tej chwili dokument jest w konsultacjach społecznych. Wprowadza dużo zmian. Chodzi m.in. o to, że teraz rodzin zastępczych dla dzieci będą mogły szukać nie tylko samorządy (jak obecnie), ale również organizacje pozarządowe. 

- Powiaty nie zawsze się sprawdzają, ale też nie mają konkurencji. W efekcie jeżeli jakiejś rodzinie nie pasuje współpraca z jej powiatem, co najwyżej może spróbować zacząć pracować dla innego powiatu, co się wiąże z licznymi utrudnieniami - wyjaśnia Krawczak.

- Pozarządowy organizator rodzinnej pieczy zastępczej ma zająć się przede wszystkim znalezieniem miejsc i rodzin dla dzieci z tak zwanych niewykonanych postanowień. Chodzi o dzieci, wobec których sąd rodzinny już orzekł, że nie powinny pozostawać w swoich rodzinach pochodzenia, bo jest to dla nich zagrażające, ale nie mamy gdzie ich umieścić. W tej chwili mamy takich dzieci około 2000 w Polsce - dodaje ekspertka.

Nowa ustawa to także większe pieniądze dla rodzin zastępczych i obowiązkowa pomoc ze strony asystentów rodziny. Do tej pory gminy mogły takich asystentów zatrudniać, ale część z nich z tego rezygnowała. Teraz nie będą mogły się wymigać. "Zatrudnienie i stała praca asystenta rodziny w każdej gminie jest istotnym elementem działań profilaktycznych, które przekładać się będą na możliwość bezpiecznego wychowania dzieci w rodzinach biologicznych i ograniczenie umieszczania dzieci w pieczy zastępczej'' - czytamy w uzasadnieniu projektu. 

Źródło: TOK FM