,
Obserwuj
Polska

Nie żyje Marian Turski. "Chciał zbudować świat, który będzie zupełnie inny niż to, co poznał w Oświęcimiu"

Łukasz Konarski, TOK FM
3 min. czytania
18.02.2025 19:46
Redaktor naczelny tygodnika "Polityka", w którym Marian Turski przez 67 lat kierował działem historycznym, wspominał zmarłego we wtorek dziennikarza i historyka. - Pewnie był najstarszym, albo jednym z najstarszych czynnych dziennikarzy na świecie - mówił w TOK FM Jerzy Baczyński.
|
|
fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl
  • Zmarł Marian Turski - dziennikarz, historyk i były więzień obozu koncentracyjnego Auschwitz. Miał 98 lat;
  • W TOK FM wspominali go Jerzy Baczyński, redaktor naczelny 'Polityki' i prof. Dariusz Stola, przewodniczący Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej i były dyrektor muzeum Polin;
  • Turski był świadkiem historii. Ale "powiedział, że po raz pierwszy do Oświęcimia pojechał dopiero w ponad 20 lat po wojnie. Przez pierwsze 20 lat nie potrafił" - wspominał prof. Stola.

Marian Turski nie żyje

We wtorek zmarł historyk, dziennikarz i były więzień obozu koncentracyjnego Auschwitz Marian Turski . W audycji "TOK360" wspominał go redaktor naczelny "Polityki" Jerzy Baczyński. - Myśmy byli przekonani, że razem z Marianem będziemy świętować jego jubileusz stulecia. To byłby już przyszły rok, 2026. Zdawało nam się tak przez lata, że Marian ma jakąś specjalną umowę ze śmiercią, że żyje trochę jakby poza czasem - opowiadał gość Adama Ozgi.

Marian Turski. Kierownik działu "Polityki" przez 67 lat

- Mimo tych kolejnych lat i dekad był cały czas czynnym dziennikarzem, redaktorem, uczestniczył we wszystkich naszych zebraniach, dyskusjach, kolegiach, planowaniach, właściwie do stycznia tego roku. Wciąż z taką energią i żywotnością intelektualną, ciekawością świata - wspominał, podkreślając również nadzwyczaj długą współpracę Turskiego z "Polityką". - Pewnie był najstarszym, albo jednym z najstarszych czynnych dziennikarzy na świecie. Przez 67 lat był cały czas kierownikiem działu historii w jednej gazecie, co jest chyba także w tym zawodzie absolutnym fenomenem i czymś zupełnie niebywałym - mówił Baczyński.

Drugi gość audycji - prof. Dariusz Stola, przewodniczący Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej i były dyrektor muzeum Polin opowiadał o Turskim jako o świadku historii. - Marian Turski był świadkiem wykwalifikowanym, dlatego, że on nie tylko bardzo długo żył i bardzo wiele rzeczy widział, ale też miał fantastyczną pamięć - do ludzi, których spotkał, do niezliczonych lektur - tłumaczył, wyliczając wśród zalet historyka "zdolność szybkiego czytania, zapamiętywania, trafnej analizy tekstów".

Marian Turski powtarza swoje wezwanie. 'Ludzie, nie bądźcie obojętni na zło'

'Turski chciał zbudować świat, który będzie zupełnie inny niż to, co poznał w Oświęcimiu'

Stola, który współpracował z Turskim przez lata przy upamiętnianiu ofiar Holocaustu, wspominał także początki tej działalności Turskiego, byłego więźnia obozu koncentracyjnego. - Powiedział mi, że po raz pierwszy do Oświęcimia pojechał dopiero w ponad 20 lat po wojnie. Przez pierwsze 20 lat nie potrafił - mówił gość TOK FM, opowiadając, że Turski wracał do tych wspomnień i tej sprawy stopniowo. - Pod koniec lat 80. zaczął pomagać redagować, zbierać relacje ocalałych z Zagłady i potem to było chyba jego pierwszoplanowe zadanie, jako coraz starszego, ale nadal niebywale żywotnego - wskazał.

Gość TOK FM opowiadał też, że Turski cudem przeżył i zyskał nowe życie. - W 1944 roku deportowano jego i całe getto łódzkie do Auschwitz. To tam dostał nowe imię. Brzmiało B 9408. To jest numer, który mu wytatuowano jako więźnia. Został uwolniony w Terezinie już po marszu śmierci. Opowiadał mi, jak wieźli ich, zdaje się w węglarkach, ze stacji w Wodzisławiu w głąb Niemiec. To była bardzo ciężka zima 45' roku. Przeżyli dlatego, że z kolegami z obozu skupiali się w taką grupkę, żeby wzajemnie się ogrzewać. To była grupka młodych ludzi z getta łódzkiego, z takiej młodzieżowej organizacji komunizującej czy komunistycznej Lewa Związkowa. I to go uratowało. I potem, jak cudem ocalał (bo przeżył tyfus, ważył 30-kilka kilogramów), to postanowił wrócić do Polski. Chciał zbudować świat, który będzie zupełnie inny niż to, co poznał w Oświęcimiu - spuentował prof. Stola.