Ciemna strona polskiej nauki. "Nie zdawałam sobie sprawy, że to ma taką skalę"
- Chodzi o problem tzw. papierni, które produkują ogromne ilości artykułów naukowych, z których w sposób nieuczciwy korzystają potem badacze;
- Według rektorki UAM w Poznaniu "papiernie" działają, bo w polskiej nauce postawiono nacisk na tzw. punktozę i to - w jej ocenie - absolutnie trzeba zmienić;
- Wiceminister nauki prof. Andrzej Szeptycki w rozmowie z Polską Agencją Prasową zapowiedział, że "problem oszustw naukowych będzie priorytetem nowego kierownictwa".
W polskiej nauce pojawiło się nowe zjawisko - tzw. papiernie (ang. paper mills), przez jednych nazywane spółdzielniami, przez innych - kartelami publikacyjnymi. Jak pisała "Gazeta Wyborcza", badacz kupuje publikacje, by podwyższyć swój dorobek naukowy. Często są to publikacje powtarzane, niejednokrotnie z fałszywymi wynikami badań. Uczelnia chętnie takiego naukowca zatrudnia, bo wysoko cytowany badacz to więcej pieniędzy z grantów i lepsza pozycja w rankingach.
Zarabiają na tym wyspecjalizowani oszuści. Jak pisała w "Forum Akademickim" Jolanta Szczepaniak, "papiernie" to komercyjne podmioty, które "produkują artykuły naukowe na żądanie, bazując na sfałszowanych lub zmanipulowanych danych i plagiatowaniu cudzego dorobku".
Rektorka Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, która jest jednocześnie przewodniczącą Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich - prof. Bogumiła Kaniewska - nie ma wątpliwości, że walka z "papierniami" to jedno z wyzwań dla polskiej nauki. - Wszyscy żyjemy na tej planecie i od dawna wiemy, że zdarzają się w nauce działania nieetyczne. Ja natomiast absolutnie nie zdawałam sobie sprawy z tego, że mogą one mieć taką skalę i bez wątpienia - także w mojej uczelni - będziemy sprawdzać, czy one występują - mówi gościni TOK FM.
Według rektorki UAM w Poznaniu "papiernie" działają, bo w polskiej nauce postawiono nacisk na tzw. punktozę i to - w jej ocenie - absolutnie trzeba zmienić.
"Punktoza" niszczy polską naukę
- Najważniejszą kwestią jest cel uprawiania nauki. Jeśli jest nim wyłącznie nieuczciwe zdobywanie punktów i "produkowanie" publikacji w wysoko punktowanych czasopismach, to są to zjawiska naganne. Musimy zadbać, aby publikować wyłącznie wyniki własnych badań, wyniki badań prowadzonych na naszych uczelniach, bo mamy mocną naukę i mamy się czym chwalić - uważa prof. Kaniewska. W jej ocenie, jeśli naukowiec publikuje wyniki cudzych badań albo podszywa się pod kogoś innego, jest to jawne oszustwo.
- I polski system, który nazywamy "punktozą" skłania do tego typu oszustw. Bo im więcej punktów, tym wyższa pozycja rankingowa, tym lepsza pozycja przy ewaluacji uczelni. To naprawdę wymaga jak najpilniejszej zmiany - przekonuje nasza rozmówczyni. Jak podkreśla, jako KRASP rektorzy nie mieli jeszcze okazji spotkać się z nowym ministrem nauki Marcinem Kulaskiem, ale bardzo na takie spotkanie liczą.
Uciekli do Polski z kraju 'potwora'. 'Nie zazdroszczę Ukraińcom, że są tutaj tak widoczni'
- KRASP jeszcze za poprzedniej kadencji rządu wskazywała, że ewaluacja nauki musi zostać zmieniona. Wspólnie z Polską Akademią Nauk opracowaliśmy 13 postulatów - zarówno takich, które miałyby zmienić bieżącą ewaluację, jak i tę, która nastąpi za jakiś czas. Mam nadzieję, że coś się ruszy i zaczniemy poważnie zmieniać ten mechanizm ewaluacyjny. Bo inaczej będą nami rządziły tego typu nieetyczne zjawiska jak spółdzielnie publikacyjne, absolutnie w nauce niedopuszczalne - mówi stanowczo gościni TOK FM.
Kilka dni temu KRASP opublikowała swoje stanowisko w tej sprawie. "Nic nie zwalnia badaczy i organizacji reprezentujących środowiska naukowe z troski o przestrzeganie fundamentalnych zasad etycznych w prowadzeniu badań i publikowaniu ich efektów" - napisali rektorzy. "Z głębokim niepokojem obserwujemy rozwój zjawiska tzw. paper mills - zorganizowanych systemów umożliwiających manipulację danymi naukowymi oraz masową produkcję nierzetelnych publikacji. Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich stanowczo potępia wszelkie praktyki naruszające integralność badań naukowych i podważające zaufanie do nauki" - dodali.
Co na to ministerstwo?
Wiceminister nauki prof. Andrzej Szeptycki w rozmowie z Polską Agencją Prasową zapowiedział, że "problem oszustw naukowych będzie priorytetem nowego kierownictwa". Dodał, że problem tzw. papierni jest znany resortowi. - Ukrócenie tego procederu wymaga m.in. odpowiednich narzędzi informatycznych oraz współpracy z krajowymi i międzynarodowymi bazami publikacji - dodał wiceminister.