,
Obserwuj
Polska

Uciekli do Polski z kraju "potwora". "Nie zazdroszczę Ukraińcom, że są tutaj tak widoczni"

7 min. czytania
03.02.2025 06:37
Ivan widzi narastającą w Polsce niechęć wobec Ukraińców i to, jak kandydaci na prezydenta to wykorzystują. - To kwestia czasu, kiedy zaczną wspominać o nas. Większość ludzi w Polsce jest dobra i pomocna, ale są i tacy, którzy chcą krzyczeć do wszystkich obcych: "Wypier...ć!" - mówi w tokfm.pl Białorusin.
|
|
fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Białorusini w Polsce. 'Nie zazdroszczę Ukraińcom, że są tutaj tak widoczni'

To pierwsze wybory prezydenckie w Polsce, które Kryscina Karaczun śledzi, jakby miała w nich głosować. Gdy odbywały się poprzednie - w czerwcu i lipcu 2020 roku - żyła jeszcze w Białorusi i niewiele wiedziała o Polsce. Teraz zna poglądy Rafała Trzaskowskiego, Karola Nawrockiego i innych chętnych do zastąpienia Andrzeja Dudy w Pałacu Prezydenckim.

- Czasem nawet się popłaczę, gdy widzę, jak polskie media emocjonują się kolejnymi sondażami. Macie wielu kandydatów, a poparcie dla nich zmienia się w zależności od tego, co powiedzą. A u nas jest jeden potwór Łukaszenka. Mógłby mówić otwarcie, że chce wytępić swój naród, a i tak w ok. 90 proc. poparcia jak ostatnio [26 stycznia - przyp. autora]. Zazdroszczę wam tego, czym jesteście zmęczeni i w co już nie wierzycie. Czyli polityki, w której coś od was zależy - mówi 29-latka z Białorusi.

Nie rozumie jednak, dlaczego Rafał Trzaskowski nagle zaczął mówić jednym głosem z Karolem Nawrockim i Sławomirem Mentzenem o odbieraniu 800 plus niepracującym Ukraińcom, skoro wiadomo, że tych jest stosunkowo niewielu i to marginalny problem dla państwa polskiego. Kryscina gubi się też, gdy słyszy, jak kandydat popierany przez PiS - którego rząd przyjął miliony uchodźców z Ukrainy - grzmi w kampanii: "Swojego prezydenta wybierają Polacy, nie Kijów!".

Burza po zwolnieniu związkowca. 'Zostałem bez środków do życia'

- Nie zazdroszczę Ukraińcom tego, że są tak widoczni w Polsce, bo wylewa się na nich coraz większy hejt. Białorusinów nikt tutaj się nie czepia, bo nikogo nie obchodzimy. Z jednej strony to dobrze, bo nikomu nie przeszkadzam. Ale z drugiej: świat spisał nasz kraj na straty, zostawił go Łukaszence i Putinowi. Potwór ukradł nam kolejne wybory, a dla świata nic się nie stało. Jak sportowiec jest na dopingu i fałszuje wyniki zawodów, to wybucha wielka afera. A gdy fałszują wybory w europejskim kraju, to wzrusza się ramionami - dodaje Kryscina.

Ivan, który też uciekł z Białorusi po wyborach prezydenckich w 2020 roku, kręci głową na opinię Krysciny. - Nie wiem, czy nasza sytuacja w Polsce tak bardzo różni się od tej Ukraińców. Na ulicach, w sklepach i knajpkach nas nie odróżniają. Zdarza mi się słyszeć, żebym pakował się i wracał na swoją wojnę do Ukrainy. Gdy odpowiadam, że jestem z Białorusi, słyszę, że to jeden ch..j. Białorusin czy Ukrainiec to przecież obcy ze wschodu. Większość ludzi w Polsce jest dobra i pomocna, ale są i tacy, którzy chcą krzyczeć do wszystkich obcych: "Wypier...ć!" - stwierdza.

Jak ocenia, polscy politycy widzą to już w sondażach i dlatego mówią o Ukraińcach w kampanii. - To kwestia czasu, kiedy zaczną wspominać o nas, ale nie tak, jakbyśmy chcieli - zaznacza gorzko mój rozmówca.

'Groziła, że wepchnie we mnie pałkę'. Ludzie Łukaszenki mieli ją 'poprawić'

Kryscina podkreśla, że nie chce porównywać się z Ukraińcami, ale dodaje, że w jej kraju też toczy się wojna. - Wypowiedział ją Łukaszenka własnemu społeczeństwu. Jego wojskiem jest OMON, a frontem cała Białoruś. Niektórzy trafiają na niego we własnym domu, gdy publikują w internecie coś, co nie spodoba się reżimowi. W moim przypadku frontem była ulica, gdy poszłam pokojowo manifestować przeciwko sfałszowanym wyborom w sierpniu 2020 roku - wspomina.

Putin daje sobie 3 lata? Ekspert wyjmuje tabelki i sprawdza alarmujące doniesienia

Do dzisiaj - jak wielu Białorusinów - boi się ciemnych busów, jakimi kurierzy jeżdżą po Warszawie. Do podobnego ją wepchnięto w Mińsku i przewieziono do aresztu przypominającego piwnicę. - Kazali mi się rozebrać do naga i kucać. Kobieta w mundurze uderzała mnie po twarzy i groziła pałką. Ale nie chodziło jej tylko o bicie. To byłoby za mało. Pałkę miała we mnie wepchnąć. Straszyła, że potem przyjdą inni milicjanci i jeden po drugim mnie poprawią - opowiada.

Nadal boi się krzyków, które wtedy do niej dobiegały zza ścian. Niedawno nawet musiała zmienić mieszkanie, bo w sąsiedztwie niepełnosprawny mężczyzna wył z bólu, gdy przychodziła do niego rehabilitantka. - Nie mogłam tego wytrzymać, a przecież to nie moje ciało cierpiało. Mimo to miałam ataki paniki, bo wycie sąsiada przenosiło mnie do piwnicy Łukaszenki - mówi.

Jak dodaje, ludzie dyktatora męczyli więźniów w pocie czoła i na kilka zmian. Słyszała, że szkolili ich psychologowie, jak być zdecydowanymi, brutalnymi i wytrwać w tych torturach przez wiele dni. Skakali ludziom po plecach, bili i znęcali się psychicznie. - Teraz Białoruś kojarzy mi się z krzykami ofiar. Czasem, gdy idę spokojną ulicą w Warszawie, słyszę te wrzaski. To jak nagranie, którego nie da się wyłączyć ani zatrzymać. Pewnie mam PTSD i muszę pójść na terapię, gdy już finansowo stanę na nogi - opisuje Białorusinka.

Ta scena 'najlepiej pokazuje przyszłość Białorusi'. Zobaczysz ją w Warszawie

Po dwóch dobach została zwolniona z aresztu, ale stało się jasne, że funkcjonariusze Łukaszenki już o niej nie zapomną. Grozili Kryscinie, że to dopiero początek i że do piwnicy trafi także jej rodzina. - W dodatku po wyjściu stamtąd usłyszałam inne straszne historie ludzi wypuszczonych z więzień. Potwór Łukaszenka zasiał w ten sposób strach. Wiedziałam, co w każdej chwili będzie mi groziło, gdy zostanę w Białorusi - stwierdza.

Co latami ukrywał ksiądz Piotr? 'Już nie jesteśmy zdani na łaskę Kościoła'

Matka Krysciny skorzystała z pomocy znajomych w Polsce i ewakuowała z Mińska dwie córki i siebie. Gdy wyjeżdżały, westchnęła smutno i zwróciła się do córek: 'Za mojego życia nic tutaj się nie zmieni. Ja już nie zdążę wrócić, ale wy jeszcze macie szansę'.

- Nie wiem, czy ją mam. Po starym Łukaszence przyjdzie jego syn albo ktoś z otoczenia potwora. Świat nie upomni się o Białoruś, bo ona jest mu obojętna. Gdy w Warszawie czasem idę na protest przeciwko Łukaszence, to jest nas garstka. Nic lepiej nie pokazuje przyszłości Białorusi niż ten smutny widok - podkreśla moja rozmówczyni.

'Wirus MAGA infekuje świat'. W Polsce widać go w wypowiedziach o Ukraińcach

Chciałaby na stałe osiedlić się w Warszawie i dostać tutejsze obywatelstwo, bo uwielbia Polskę. Boi się jednak, że uniemożliwi jej to pewien wirus, który - jak stwierdza Kryscina - infekuje świat. Nazywa go MAGA od hasła wyborczego Donalda Trumpa 'Make America Great Again'.

- Okazuje się, że robienie Ameryki znów wielką polega m.in. na wypędzaniu z niej obcych. Jednocześnie Trump zapowiada, że ją powiększy, przesunie jej granice. Brakuje tylko, by powiedział, że Amerykanom brakuje przestrzeni życiowej. Nazywa to rewolucją zdrowego rozsądku. Przejmują ją inni politycy w Europie. W Polsce zaczynają od niepracujących Ukraińców. Mówią, że nie zasługują już na pomoc - tłumaczy.

Jak dodaje, śledzi polską politykę też dlatego, by wiedzieć, co ją czeka. - Jeśli będę musiała dokądś dalej uciekać, to muszę o tym wiedzieć z wyprzedzeniem - wyznaje Białorusinka.

Polskie dzieci zapędziły Ukrainkę do kąta i puściły jej odgłosy wystrzałów. 'Płakała'

Białorusin wkurza Ukraińców i swoich rodaków. 'Jestem realistą'

Ivan nie był torturowany, ale - po opowieściach takich jak te Krysciny i tysięcy ich rodaków - poczuł, że w Białorusi grozi mu niebezpieczeństwo. Mógłby zostać oskarżony o ekstremizm nie tylko wtedy, gdyby się wydało, że chodził na protesty przeciwko sfałszowanym wyborom. Ale również za to, że w mediach społecznościowych lajkował posty krytyczne wobec Łukaszenki.

- Myślę, że mogę już tam nie wrócić. Nie spotkać się z babcią ani z rodzicami. Mają żal, że ich zostawiłem i że tym zwróciłem na nich uwagę reżimu. Rozumiem i często ich za to przepraszam. Ale sam nie czuję się przez nich rozumiany - przyznaje 31-latek.

Mówi, że jego rodzice nie zaliczają się do ok. jednej czwartej Białorusinów, którzy popierają Łukaszenkę. Ale tak się go boją, że są mu całkowicie posłuszni. - Nie rozmawiają ze znajomymi o polityce ani o wojnie w Ukrainie. Czują strach, że zostaną przyłapani na jakimś niepoprawnym zdaniu. Tam nawet jak posłusznie powtarzasz zdania za państwową telewizją, to możesz coś pokręcić i ponieść za to karę. Zwłaszcza, gdy masz syna za granicą, musisz siedzieć cicho i uważać na to, co mówisz - wzdycha.

Ukraina na pigułkach. 'Lekarze mówią, że to nawet 90 proc. z nas'

Jak gorzko dodaje, skoro wielu Białorusinów nie rozmawia już o swojej przyszłości, to trudno się dziwić, że nie robi tego Zachód. - Moim krajem nikt się nie zajmuje. Nie budzi niczyjego współczucia ani nawet złości. Wszyscy przywykli do tego, co tam się dzieje. Dlatego nie wierzę, żeby w najbliższej przyszłości w Białorusi mogło coś się zmienić. Rosja będzie trzymała ją w niewoli, dopóki sama się nie rozpadnie. Ale na to się nie zanosi. Zachód chce z nią się układać, bo ma dość cudzych problemów. Długo zajmował się Ukrainą i się nią zmęczył - ocenia.

Zaznacza, że przyjaźni się z Ukraińcami i życzy im dobrze. Dobrze urządził się w Polsce, bo znalazł pracę w branży IT, dlatego stara się dzielić z nimi tym, co ma. - Pomagam im, ale uważam, że niestety, to już koniec ich sprawy. Trump chce uspokoić Putina i oddać mu Ukrainę. Gdy to mówię, wkurzam Ukraińców. Podobnie jak denerwuję Białorusinów, kiedy powtarzam, że u nas szybko nic się nie zmieni. Ale muszę być realistą, bo jestem uchodźcą. A ten nie może wierzyć w bajki, gdy planuje przyszłość - stwierdza Iwan.

'Polska gra melodię, którą lubią dyktatorzy'. Wyciągnięta z telewizji Łukaszenki i Putina

Znajomi Polacy powtarzają Kryscinie, że kampania wyborcza rządzi się swoimi prawami. Dlatego ani Ukraińcy, ani tym bardziej Białorusini, nie powinni się przejmować słowami polityków wycelowanych w uchodźców. - Mówią, że w Polsce przed każdymi wyborami wylewa się hejt na obcych, a później nic złego się nie dzieje. Polacy byli straszeni uchodźcami, a potem nagle przyjęli ich z Ukrainy dwa miliony, jak żadne inne społeczeństwo. Z drugiej strony na polskiej granicy od lat giną ludzie, których przysyła Łukaszenka. Czy mogliby tak umierać, gdyby ileś złych słów o uchodźcach nie padło w kampaniach wyborczych i pomiędzy nimi? - zastanawia się Białorusinka.

Rosja zemści się na Polsce? 'Trzeba mieć spakowaną walizkę'

- Najgorsze, że to wszystko jest jak wyciągnięte z telewizji Łukaszenki i Putina. Przecież tam się cieszą, że potraficie się pokłócić o Ukraińców. Tak samo jest, gdy na polsko-białoruskiej granicy umierają ludzie. Łukaszenka czasem to puszcza ludziom i mówi: "Patrzcie, faszyści z Polski nie chcą pomagać biedakom". Nie wiem, po co Polska zaczęła grać melodię, którą lubią dyktatorzy - podsumowuje Iwan.

Chcesz zgłosić temat, opowiedzieć swoją historię? Napisz do autora: konrad.oprzedek@tok.fm