,
Obserwuj
Świat

Czego chce Trump? "Koncentrujemy się na jego fircykowatości i nie dostrzegamy sedna"

2 min. czytania
10.02.2026 19:41

 - Wkroczyliśmy w erę polityki brutalnego realizmu Stanów Zjednoczonych, które przez bardzo ciekawą koncepcję komercjalizacji chaosu, dążą do uzdrowienia własnej gospodarki i stworzenia podstaw pod przyszłą własną potęgę - mówił w TOK FM Eugeniusz Smolar.

Donald Trump
Donald Trump
fot. Mark Schiefelbein/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są obecnie cele polityki USA zdaniem Eugeniusza Smolara?
  • Czego Europa długo nie dostrzegała?

Organizatorzy Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa przygotowali raport "W trakcie niszczenia", wedle którego światowy porządek powstały po 1945 roku już się rozpada. "Świat wszedł w okres polityki kuli wyburzeniowej. Codziennością stała się powszechna destrukcja, zastępując ostrożne reformy i korekty polityczne. Najbardziej wyrazistym spośród tych, którzy obiecują uwolnić swój kraj od ograniczeń dotychczasowego porządku i odbudować silniejsze, bogatsze państwo, jest obecna administracja USA" - to jego fragmenty.

- Rzeczywiście mamy do czynienia z destrukcją na różnych poziomach. Zarówno w polityce wewnętrznej: antyliberalne tendencje, które niektórzy porównują wręcz do sytuacji, kiedy Europa Wschodnia była komunizowana - mówił w "Wywiadzie Politycznym" Eugeniusz Smolar z Centrum Stosunków Międzynarodowych.

Zdaniem gościa Karoliny Lewickiej raport ma jednak "swoje słabości". - Opisując konsekwencje, szczególnie w kontekście stosunków międzynarodowych, w ogóle nie zadaje pytania o powody. Traktuje Trumpa jako człowieka niepoczytalnego, i da się to uzasadnić, człowieka, który nie kieruje się żadnymi wcześniejszymi traktatami, zobowiązaniami czy moralnością inną niż własną - podkreślił.

Nie ma tam jednak pytania, czemu ta polityka ma służyć. - Ja twierdzę, że ona zachowuje swoją racjonalność, tylko jest to racjonalność bardzo ograniczona do Stanów Zjednoczonych i sformułowana w kontekście interesów Stanów Zjednoczonych - zaznaczył Smolar.

Czemu służyła akcja w Wenezueli

- Europejczykom potrzeba było dłuższego czasu, ponad roku, żeby wyciągnąć wnioski z konsekwencji wycofywania się Stanów Zjednoczonych z bezwzględnych zobowiązań sojuszniczych. Mieliśmy szok, potem bagatelizowanie, potem wyparcie, a potem jeszcze próby zdobywania przychylności Trumpa, całowania go, wiadomo, w co, targowania się, odsuwania w czasie, gniew i wreszcie wnioski, które znajdujemy w tym raporcie, ale bez konkretów, to znaczy akceptacja realiów oraz planowanie dalszych działań - mówił ekspert.

- Koncentrujemy się na tej fircykowatości Trumpa, na tych jego osobistych cechach, na jego niechęci do Europy. Nie dostrzega się sedna. Tego, że zdecydowanym priorytetem na liście celów administracji, ale nie tylko - jego bardzo szerokiego koncepcyjnego i biznesowego zaplecza - jest stymulacja gospodarki, czego warunkiem jest redukcja deficytu budżetowego, długu federalnego i kosztów jego obsługi - podkreślił Smolar. Jak dodał, w tym roku koszty obsługi długu będą wyższe niż koszty budżetu obronnego USA.

- Konsekwencją tego podejścia jest uwolnienie się od kosztownych zagranicznych zależności, szczególnie w zakresie dostaw surowców, produktów o strategicznym charakterze, a też kontrola nad przepływem surowców na świecie, temu służyła akcja w Wenezueli tak naprawdę - ocenił gość TOK FM.

Trumpowi chodzi głównie o "zbudowanie przyszłej potęgi Stanów Zjednoczonych". - Wkroczyliśmy w erę polityki brutalnego realizmu Stanów Zjednoczonych, które przez bardzo ciekawą koncepcję komercjalizacji chaosu dążą do uzdrowienia własnej gospodarki i stworzenia podstaw pod przyszłą własną potęgę - podsumował Smolar.

Źródło: TOK FM/ Fot. Mark Schiefelbein/Associated Press/East News